B. Wildstein słusznie twierdzi, że na uczelniach jest wielu ludzi, którzy za czasów peerelowskich współpracowali z bezpieką i się dobrze mają. Problem w tym, że wnet minie 20 lat "transformacji", a jeszcze się taki odważny nie znalazł, który by środowiska naukowo-akademickie pod tym względem pozamiatał.
Różne były próby dekomunizacji, nie zaaplikowano w Polsce jednak nigdy takiej kuracji szokowej, jak w Niemczech, gdzie naukowców współpracujących ze STASI wywalano z hukiem, zaś prace o wyższości późnego Stalina nad wczesnym Leninem unieważniano, degradując w ten sposób pseudonaukowców do ich właściwego, zerowego zwykle poziomu. Szczególnie ostro przeciwko oczyszczeniu zmurszałego środowiska naukowego protestowano za czasów kaczystów, ale sami kaczyści nie byli dostatecznie zdeterminowani, w obawie przed wylaniem dziecka z kąpielą. Paradoksalnie obecne pomysły min. B. Kudryckiej (m.in. likwidujące kolokwia habilitacyjne) mogłyby mieć (mimowolny zapewne) efekt dekomunizacyjny, ponieważ osłabiłyby rolę wielu "profesorów", którzy tytuły za prace marksistowskie uzyskali jeszcze za "króla Ćwieczka", dzisiaj zaś trzęsą rozmaitymi wydziałami, nawet nie przyznając się do swego dość skromnego pod względem merytorycznym dorobku naukowego. Nie ma bowiem co się okłamywać, spora część środowiska naukowo-akademickiego zawdziecza swoje tytuły naukowe służalczości wobec systemu komunistycznego, a nie pracy badawczej czy pogłębianiu jakichś teorii. Nie podejrzewam jednak, by i tym razem rozmaite środowiska nie zablokowały jakichkolwiek prób naruszenia status quo.
Nakładają się bowiem rozmaite interesy "korporacji profesorów" - z jednej strony obrona agentury przez ludzi związanych ideowo z PZPR-em, z drugiej niechęć tych, którzy naukę znają jedynie przez pryzmat analizowania Marksa, Engelsa i Lukacsa, do jakichkolwiek zmian administracyjnych, które pozwoliłyby wyprzeć ich przez młodszą kadrę dydaktyczną.
Mimo że Wildsteina spotkał należyty odpór ze strony dwóch profesorów (http://blog.rp.pl/wildstein/2008/04/18/parszywa-rzeczywistosc-i-jej-rzecznicy/), broniących status quo, to temat ten należy nieustannie drążyć. Może nadejdzie kiedyś "dzień sądu" nad zaangażowaniem polskiego środowiska naukowo-akademickiego w komunizm?


Komentarze
Pokaż komentarze (54)