Free Your Mind Free Your Mind
87
BLOG

I co teraz?

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 104

Po słynnych "Polaków rozmowach" na motorówce, po których to nastąpił niesamowity zwrot akcji i naraz media pokochały PiS, PO pokochała PiS, a prezydenta to w szczególności, pisałem z nieskrywanym powątpiewaniem na temat tego, czy partia J. Kaczyńskiego wie, co robi, godząc się na niejasne porozumienie z przeciwnikiem politycznym.

Uważałem za polityczny błąd wpisywanie się w postpeerelowską tradycję zawierania kompromisu sprowadzającego się do tego, że jest to "dogadywanie się z wrogami nie tylko bez jakichś szerszych konsultacji społecznych, pospiesznie, ale też bez specjalnego oglądania się na ostateczny bilans takiego porozumienia, a tym samym, bez uwzględniania potencjalnych zagrożeń tkwiących w takim układaniu się z wrogiem." (http://freeyourmind.salon24.pl/68570,index.html) PiS, jak pamiętamy, zupełnie zaskoczył wielu swoich zwolenników, zapewniał jednak, że sytuacja jest pod kontrolą, a głosy krytyki to "rozbijanie prawicy" itd.

3 kwietnia pisałem wprost:


"PiS powinien był zwlekać z jakimkolwiek zawieraniem porozumienia z wrogim ugrupowaniem, nie dysponując żadnymi podstawowymi, spełnionymi warunkami. Należało negocjować przy światłach kamer, pokazywać obywatelom karty obu stron i dowodzić, jak taki ewentualny kompromis jest możliwy. Jeśli bowiem odrzucano jakiekolwiek kompromisy z PO w przypadku komisji śledczych i rozmaitych ustaw (jak np. medialna), to nagły, błyskawiczny zwrot ku porozumieniu z wrogą PO wygląda na coś zupełnie irracjonalnego, albo też wykonanego z niezrozumienia powagi sytuacji. Nie było żadnych przesłanek ku takiemu zachowaniu" -

i dzisiaj te same słowa cisną się na usta, gdy PO pokazuje PiS-owi drzwi w kwestii ustawy kompetencyjnej. Słuchałem rano jak zwykle elokwentnego Gleba Chlebowskiego, czytałem w "Rz" wywiad z Jamajką-Komorowskim (http://www.rp.pl/artykul/127424.html) i "zachodzę w um", jak teraz się zachowa PiS, gdy strona, z którą się zawarło kompromis, twierdzi, że kompromisu w takim kształcie, o jakim mówi partia Kaczyńskiego, nie było. Wprawdzie wczoraj w RM J. Kurski zapewniał, że tym razem PiS się nie ugnie, ba, powiedział nawet, że wyjście naprzeciw obecnym żądaniom PO byłoby oszukiwaniem narodu, ale z tego, co mówią przedstawiciele PO wcale nie wygląda na to, by PO w ogóle się bała takiej konfrontacyjnej sytuacji. Chlebowski powtarza jak w malignie słowa "niekonstytucyjność", "Konstytucja", "prawo", a jednocześnie "kompromitacja" (w odniesieniu do Kurskiego), zaś Komorowski twierdzi:

"PiS nie ma już do odegrania żadnej roli w procesie ratyfikacji. Oczywiście może składać projekty ustaw związanych w wejściem w życie traktatu, ale to dwie zupełnie inne kwestie."

Trudno w tego typu postawach doszukać się jakichkolwiek prób pójścia na kompromis. Innymi słowy, PO ponownie stawia PiS w sytuacji bez wyjścia, przekonana, że po parlamentarnej ratyfikacji TL  PiS nie może się już cofnąć. Czy wobec tego należało zawierać kompromis?

Jeśli nawet uważało się, stojąc na stanowisku prounijnym, że należy ratyfikować TL i w związku z tym, porozumieć się z dotychczasowym przeciwnikiem politycznym, to jednocześnie trzeba było taki kompromis zawrzeć w formie jasno sformułowanego dokumentu, który zawierałby takie a nie inne sformułowania (interpretowalne tak a tak). Tymczasem PiS, w sposób irracjonalny, powtarzam, poszedł na kompromis z PO, nie próbując się w żaden taki właśnie sposób się zabezpieczyć. To tak, jakby pożyczać pieniądze zupełnie obcej osobie tylko dlatego, że w sposób uprzejmy o tę pożyczkę się zwróciła.

W zbrutalizowanej polityce, której przykładów za czasów rządów PiS-u mieliśmy aż nadto (mam na myśli skoordynowane i spektakularne działania opozycji), należy uciekać się do metod, które nie zostaną wykorzystane przeciwko nam i używać środków, które gwarantują osiągnięcie realnych, a nie iluzorycznych celów. Najgorsze zaś jest sięganie po takie metody i środki, które z pozoru zapewniają zwycięstwo, zaś w rzeczywistości odwlekają jedynie klęskę. Mam nadzieję, że PiS zabezpieczył się na wypadek, gdyby PO zwyczajnie wystawiła go do wiatru właśnie dzięki temu, że żadnych jasnobrzmiących sformułowań kompromisu nie było.     

Mam też nadzieję, że prezydent faktycznie nie podpisze TL, jeśli PO dalej będzie grać PiS-owi na nosie. Czy jednak cały ten scenariusz z wycofywaniem się PO z uzgodnień, które nie zostały zapisane na papierze i które nie zostały w sposób wyraźny sformułowane nie był do przewidzenia?

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (104)

Inne tematy w dziale Polityka