Free Your Mind Free Your Mind
121
BLOG

Od peerelaka do euroPolaka

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 87

M. Moczar twierdził, że dla partyjniaków ojczyzną jest Związek Sowiecki. Mimo szczerości tej wypowiedzi, nie uznalibyśmy chyba postawy Moczara za patriotyczną, skoro stanowiła ona raczej przejaw całkowitej służalczości agenta wobec moskiewskiej centrali. Podejrzewam też, że postaw ludności koreańskiej, która na placach na komendę od lat skacze lub płacze, świętując poszczególne epizody z hagiografii Kim Ir Sena, nie potraktowalibyśmy za przejaw patriotyzmu, a raczej za efekt bezpieczniackiej tresury społecznej i niewyobrażalnego wprost terroru.

Jak to jest z patriotyzmem w naszym kraju? Zastanawiając się nad tym problemem, nie sposób nie uwzględnić szerszego kontekstu historycznego. Patriotyzm zawsze bowiem wiązał się z określonymi wzorcami, a nie tylko z pewnym, jak to współcześnie chce się nam wmówić, zestawem wartości, jeśli nie sloganów.

W "Polsce Ludowej" komuniści kultywowali postawy nazywane przez nich eufemistycznie patriotycznymi - sprowadzały się one do tego, że obchodzono komunistyczne święta, gloryfikowano "komunistycznych bohaterów", genseków etc., wszystko zaś zmierzało do tego, by Polacy utwierdzali siebie i innych w przekonaniu, że peerel to Polska, że peerel to ich ojczyzna. Skrupulatnie pracowano nad krzewieniem tego pseudopatriotyzmu poprzez konstruowanie programów nauczania języka polskiego (dość selektywnie traktujących literaturę polską i kładących nacisk na to, że "wszystkie drogi prowadziły do socjalizmu") i historii (rekonstrukcja przeszłości w orwellowskim stylu, bo "bez pewnych dat i wydarzeń", a z nową, komunistyczną interpretacją dziejów), a zwł. "wychowania obywatelskiego" czy "przysposobienia obronnego". Pseudopatriotyzm na modłę peerelowską wtłaczano do głów studentom i "ludziom pracy", czemu (tak jak w szkołach) służyły rozmaite akademie, masówki, pochody etc. Wielu Polaków jednak nie utożsamiało zarządzanego przez Bezpiekę "kraju węgla i stali" ze swoją ojczyzną, a więc nie stało się peerelakami.

Piszę o tym tyle, ponieważ śmiem twierdzić, że należy bardzo dokładnie odróżniać pseudopatriotyzm właśnie, czyli fałszywy, narzucany odgórnie, fasadowy, fikcyjny patriotyzm - od postaw prawdziwie patriotycznych. Problem ten jest dlatego skomplikowany, że po "obaleniu komunizmu" zaczęto w naszym kraju w dość szybkim czasie zwalczać patriotyzm, który przechowywany był choćby w Kościele katolickim. Określenie "Polak-katolik" obrócono w szyderczą obelgę niemalże, zaś związek religijności z postawą patriotyczną traktowano jako anachroniczny, prowadzący do nacjonalizmu, ksenofobii, państwa wyznaniowego i antysemityzmu. Te cztery "grzechy główne", z których zaczęto Polaków regularnie spowiadać na rozmaitych publicznych ambonach działających niemalże dzień i noc w mediach i przeróżnych instytucjach były zestawiane jednocześnie z "wzorową" postawą "Polaka-oświeconego" czy też, mówiąc inaczej "euroPolaka", który przede wszystkim wykazuje się cnotą tolerancji, przyjaźni się z ozonem, łamie sobie głowę globalnym ociepleniem, docenia multikulturowość i nie uważa kultury polskiej za jakąś wyjątkową, wie, że najważniejsze teraz są "regiony", a nie "państwa narodowe", ma dosyć "polskiej martyrologii", nie używa "mowy nienawiści", a Kościół traktuje trochę jak skansen, do którego można wpaść pozwiedzać i nic więcej. EuroPolak miał ponadto utożsamiać UE z Europą, a proces "integracji" z procesem podążania drogą świetlistego rozwoju.

Zagadkowa analogia - między zachowaniami władz peerelowskich i większości władz postpeerelu: redefiniowanie patriotyzmu. O ile jednak w peerelu był to proces uzasadniony przynajmniej z komunistycznego punktu widzenia (pieriekowka), o tyle po III RP można się było spodziewać (skoro od samego początku przekonywano nas, że jesteśmy "w swoim domu"), że nastąpi powrót do tradycjonalistycznie (klasycznie) rozumianego patriotyzmu, najwyżej nadana zostanie mu nieco nowocześniejsza oprawa. Niestety, kłóciło się to nie tylko z koncepcjami "powrotu Polski do Europy", czyli podporządkowania naszej państwowości eurokracji, ale przede wszystkim z ideą "historycznego kompromisu" z komunistami, który wykluczał kategorycznie jakąkolwiek formę rozliczenia z przeszłością.

Tradycyjnie rozumiany polski patriotyzm wykluczał służbę okupantom, zdradę traktował jako największe przewinienie wobec ojczyzny, zaś heroizm i poświęcenie dla innych rodaków wynosił do najwyższej chwały. Jednocześnie nie uznawał jakichkolwiek prób rozrywania więzi między Polakami a Kościołem katolickim, traktując polską religijność jako coś naturalnego i zarazem kulturotwórczego. Kompromis z komunistami natomiast, wykluczający rozliczenie peerelowskiego systemu przemocy, kładł jednocześnie zgniły fundament pod budowę nowego państwa. Tym fundamentem była niesprawiedliwość. Co więcej, osoby, które nie uznawały tego kompromisu i domagały się sprawiedliwości, traktowano jako krwawych mścicieli i nienawistników, przedstawicieli jakiejś dziczy, niemającej pojęcia o nowoczesnym systemie demokratycznym, który przecież domaga się tolerancji nawet dla komunistycznych zbrodniarzy (zresztą nawet nie używano określenia "zbrodniarze" przecież). Niesprawiedliwość innego typu pojawiła się także w trakcie przeprowadzania "reform gospodarczych", które doprowadziły do wydrenowania kieszeni Polaków, ale można powiedzieć, że ta druga niesprawiedliwość jest "błahostką" wobec tej pierwszej. Można bowiem znieść złodziejstwo, ale o wiele ciężej jest znieść totalne, historyczne oszustwo, a na nim właśnie oparła się propaganda postpeerelu.

Wielki błąd na początku owocuje katastrofalnymi skutkami, potem bowiem może być już tylko gorzej. Czy bowiem wielką radością mogło być to, że "zapełniają się sklepy", jeśli siecią takich sklepów władał niedawny esbek? Czy frajdę mogło sprawiać to, że powstają nowe telewizje, jeśli ich założycielami byli ludzie powiązani z dawnymi służbami? Czy wreszcie Polacy mogli się w pełni utożsamiać ze swoim państwem, jeśli nieustannie utwierdzano ich w przekonaniu, że tak naprawdę są narodem gorszej kategorii, bo nie wyleczyli się wciąż z antysemityzmu i innych poważnych schorzeń?

Jednym z ośrodków odbudowujących tradycyjny polski patriotyzm było i jest RM wyśmiewane przez wielu kosmopolitów. Oprócz niego prasa prawicowa i katolicka. "Odpór ideowy" dawał im jednak i daje wciąż mainstream. Mamy więc po dziś dzień walkę na modele patriotyzmu i nie do końca wiadomo, który model zwycięży. Problem wszak w tym, że oprócz zgniłych fundamentów, zadbano także w konstruowaniu III RP o to, by maksymalnie utrudnić powstawanie więzów NARODOWYCH, a przecież to na nich może się opierać odbudowa patriotyzmu. Więzi narodowe stanowią spoiwo WSPÓLNOTY NARODOWEJ, a po 1989 r. dbano, by to poczucie wspólnotowości ograniczało się jedynie do przeżywania imprez sportowych z udziałem naszych reprezentacji.

Niesprawiedliwość u podstaw państwa musiała w konsekwencji wywołać proces obstrukcji więzi narodowych. Polacy zaczęli patrzeć na siebie z nieufnością, zawiścią, nieżyczliwością, powstały bardzo ostre podziały polityczne (nie tylko międzypokoleniowe) i przedziwna stratyfikacja społeczna związana choćby z uwłaszczeniem czerwonych i powstaniem bogatego establishmentu robiącego interesy z czerwonymi, jakby nigdy nic; a poza tym doprowadziła do apatii wielu naszych rodaków, którzy nie chcą brać udziału w wyborach, bo uważają je albo za szopkę, albo za humbug, albo za "kłótnie w rodzinie".

Jeśli więc I. Janke pyta o patriotyzm, to ja powiedziałbym tak. Nigdy peerelu nie uważałem za Polskę, a więc i za swoją ojczyznę, choć żyłem w tymże sowieckim państwie, jak wielu innych rodaków. Nie uważam też, by III RP "dała się kochać" tak, jak należy Polskę kochać. Więc miłość do ojczyzny rozumiem raczej jako miłość do Polski, która dopiero nadejdzie (jeśli damy radę odrzucić dziedzictwo komunizmu i postkomunizmu), a zarazem do tej Polski, która bezpowrotnie zaginęła w czeluściach historii, cześć wobec największych postaci polskich (z których Jan Paweł II jest gigantem, oczywiście) - duchownych, wojskowych, polityków, artystów. Miłość do naszych najbliższych, przyjaciół, znajomych, "braci i sióstr"... Ale czy to wystarcza, by chodzić po polskiej ziemi z podniesionym czołem?

Mam jakieś głębokie przekonanie, że te blisko 20 lat to czas, który mogliśmy nieporównanie lepiej wykorzystać. Bez gniłych kompromisów i bez fikcji propagandy "euroPolaka".

PS.
Ciekawy artykuł prof. R. Bugaja(http://www.rp.pl/artykul/127868.html).               

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (87)

Inne tematy w dziale Polityka