Czy ktoś pamięta tygodnik "Kraj Rad" wydawany przez sowiecką agencję informacyjną Nowosti? Agencja ta powstała w 1961 r. za czasów Chruszczowa i (po drobnych zmianach) istnieje po dziś dzień. Parę lat temu zresztą jej dziennikarzowi udzielił słynnego wywiadu W. Jaruzelski, kiedy to pytano go m.in. o "zabór Białorusi i Ukrainy przez Polskę" w 1918 r. oraz "mordowanie jeńców sowieckich" w wojnie z bolszewikami. Tak więc pewna linia ideologiczna pozostała, można rzec.
[http://www.polskaprl.rejtravel.pl/gazety.htm (gazety peerelowskie, jakby ktoś chciał łzę uronić, wspominając)]
Państwowa i prorządowa Nowosti wchłonęła w lutym 2004 r. monitorujący zagraniczne media projekt pn. InoSMI (http://www.inosmi.ru/), co, zdaniem Jarosława Ogniewa, szefa (od 2000 r.) tego projektu, zapewniło inicjatywie "ponowne narodziny" (http://en.rian.ru/analysis/20071205/91040205.html), ponieważ nabrała ona rozmachu i można było objąć działaniem media w jeszcze większej ilości krajów niż wcześniej. Projekt InoSMI, jak twierdzi jego naczelny (http://www.inosmi.ru/translation/238111.html), wzorowany jest ponoć na portalu Watchamerica.com, choć, z tego, co przejrzałem na amerykańskiej stronie, tam analizuje się wyłącznie strony oficjalnie wychodzących tytułów prasowych (http://watchingamerica.com/News/#newssources). Rosyjska inicjatywa obejmuje także, nie wiedzieć czemu, salon24, o czym pisał wczoraj Rybitzky (http://rybitzky.salon24.pl/72723,index.html), a w lutym napomknął Cezary Krysztopa (http://bozeuchowaj.salon24.pl/61388,index.html).
Zaintrygowany sprawą napisałem do Ogniewa na adres podawany na jego podstronie (http://ezhe.ru/fri/601/) i na stronie InoSMI mail następującej treści:
"Dear Mr. Ognev,
I'm one of the members of the Salon24 blogging community and I'd like to ask you some questions please. Knowing that the project you deal with is connected with publishing some materials of Polish bloggers I'd like to know if you informed the authors about translations or their articles have been chosen without any information of that kind. Do you cooperate with someone in Polish media?
It's really interesting to us in Poland that Russians read Polish blogs. I wonder whether Internet in Russia (and especially its blogosphere) is an important source of independent information in your country or not. A. Nekrasov who made his famous films about A. Litvinenko says that only 10% Russians have access to the Web. I'd like to know what you think about press freedom and freedom of speech in Russia with respect to the fate of A. Politkovskaya for example. Do you think that your project can give opportunities of spreading free media in Russia?
I hope you find time to send me some answers and you won't mind publishing them on my blog in salon24. Thanks a lot.
Best regards,
Free."
Niestety, mail wrócił do mnie bez żadnego komentarza. Wiedząc jednak (choćby po dość zabawnej dyskusji u Rybitzky'ego pod wpisem o InoSMU), że s24 czyta tłumaczka InoSMI, czyli Tamara z Moskwy (Ursa) oraz czytelnik tłumaczeń Tamary (Dmitrij Szelegow aka mustela_p_f), może uda się uzyskać nieco więcej istotnych informacji nt. projektu. Sprawa bowiem (zgadzam się z Rybitzkym) jest niepokojąca.
Po pierwsze, skoro dochodzi do tłumaczeń w całości tekstów z s24, to wypadałoby, by redakcja InoSMI zawiadomiła o tym i autorów, i redakcję s24. Nakazuje to dobry obyczaj w mediach, podejrzewam - zwł. że niektórzy piszący mogliby sobie nie życzyć takich tłumaczeń i takich "reprintów". Po drugie, sytuowanie s24 obok mainstreamowych mediów polskich, anglosaskich, niemieckich i innych, świadczy, że albo redakcja InoSMI nie widzi różnicy między blogosferą a stroną, dajmy na to, "Washington Post" (a jest dość poważna różnica, zapewniam), albo celowo tę różnicę chce zatrzeć. W tym ostatnim przypadku mogłoby to spowodować dość łatwe do przewidzenia reperkusje ze strony władz rosyjskich, które na tekst jakiegoś blogera mogłyby zareagować tak, jak na artykuł dziennikarza "Rz" i wysłać notę do polskiego MSZ-u. I. Janke zaś w środku nocy, obudzony telefonem od jakiegoś wiceministra spraw zagranicznych czy innego dyrektora departamentu musiałby wysłuchać reprymendy typu: "wicie, rozumicie, ale u was za bardzo wywijają girami ci publicyści, nie możecie uciszyć pewnych głosów"? I co by wtedy Janke mógł zrobić?
Skoro oficjalna rosyjska agencja informacyjna, której związki z KGB za czasów ZSSR były tajemnicą poliszynela, interesuje się s24, to jest to sygnał bardzo niepokojący. Świadczy to bowiem, że s24 jako forum niezależnej publicystyki (odmiennej zgoła od tego, co można wyczytać na stronach mainstreamowych polskich mediów) ciekawi Rosjan, oczywiście, dla mnie jednak ta ciekawość wygląda na dość niezdrową. Nie chciałbym też, by s24 naraz stał się miejscem jakiejś nieciekawej manipulacji, kiedy ni stąd ni zowąd opublikowane zostaną jakieś materiały podrzucone przez FSB i zacznie się chryja, z której Janke będzie się musiał tłumaczyć.
Niezależne media w Rosji mają bardzo złą prasę, jak wiemy, zaś niektózy niezależni dziennikarze dziwnym trafem kończą swe kariery dość gwałtownie i w niezbyt obiecujących okolicznościach. W jednym ze swoich filmów A. Niekrasov wędruje po ulicach Sankt-Petersburga od kiosku do kiosku i wypytuje o "Nową Gazetę" (http://www.novayagazeta.ru/) [ma też anglojęzyczną swersję, ale z rzadka odświeżaną, niestety], w której pracowała Politkowska. Nie ma. Czy nie brzmi to znajomo? A czy tak trudno byłoby utrudnić życie niezależnemu elektronicznemu medium w Polsce?
Niedawny wywiad z prof. J. Urbanowiczem nt. bezpieczeństwa elektronicznego zawiera alarmujące wprost sygnały, jeśli chodzi o ekspansję rosyjską (http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20080430&typ=my&id=my01.txt). Urbanowicz twierdzi, że Rosjanie świadczą nam obecnie nawet usługi hostingowe. Mam nadzieję, że nie korzysta z nich redakcja s24, bo byłby to dla nas, blogerów, ale i dla wolnego słowa w Polsce, prawdziwy dramat.
(powyższe zdjęcie pochodzi ze strony InoSMI - przyp. F.Y.M.)




Komentarze
Pokaż komentarze (61)