W. Wybranowski pisze, jakie wspaniałe lody można ukręcić, wspierając propagandowo obecną koalicję rządową. Już teraz wiemy, gdzie przynajmniej część funduszy unijnych jest wykorzystywana.
I bardzo dobrze. Nic tak nas nie powinno cieszyć, jak jawność w kwestiach ekonomicznych, skoro żyjemy w republice bananowej i skoro chodzi o jakieś 2,5 mln złotych. Propaganda musi kosztować. Tak jak za E. Gierka.
"Środki pochodziły z funduszy unijnych będących w dyspozycji Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (...) Sumy, jakie MRR przekazało wybranym mediom, to - jak zapewnia resort kierowany przez Bieńkowską - opłata za emisję na antenie m.in. TVN, TVN 24 i TVN 7 spotów telewizyjnych, w których przekonywano, że "wybudujemy autostrady" lub "powstaną mosty"."
(http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20080507&id=po01.txt)
Ja tu nie widzę wielkiej sprzeczności. PO rzeczywiście buduje autostrady i mosty, tylko że mają one charakter wirtualny. No ale zawsze to coś. Przynajmniej dla graczy komputerowych porządna scenografia to podstawa. Już kiedyś twierdziłem, że program PO to wirtualna Polska.
Dziwi mnie jedynie, że naraz I. Janke pisze na blogu w "Rz" o konieczności powołania w Polsce silnej władzy, ponieważ my od 1989 r. mamy silną władzę. Słabą okazał się rząd J. Olszewskiego, a potem J. Kaczyńskiego. B. Komorowski mówi z kolei o... dwuwładzy, a więc, konkluduje - należy jeden z tych ośrodków władzy osłabić. Oczywiście, gdyby kancelarię prezydenta zasilali ludzie PO, a prezydentem był Tusk, to nie podejrzewam, by Komorowskiemu taka dwuwładza przeszkadzała (zwł. gdyby on sam został premierem), no ale co innego takie status quo, jak teraz. To koniecznie trzeba zmienić.
Tymczasem prawdziwa władza jest gdzie indziej i być może doskonale o niej wie także Komorowski. Nie, absolutnie nie chodzi o media, ale dysponentów mediów. Chyba nikt nie sądzi, że taka M. Olejnik, która potrafiła wdzięczyć się przez długie lata do J. Oleksego i L. Millera, a teraz do D. Tuska czy W. Pawlaka, ma jakiekolwiek poglądy polityczne (!). Czy ktoś czytał książki T. Lisa? Są tam jakieś poglądy polityczne? W mediach zasiadają ludzie bez właściwości, ale realizują znakomicie program prawdziwej władzy skupionej w rękach Partii Okrągłego Stołu, w której zasiadają bezpieczniacy z różnych stron. Głównym zadaniem mediów jest więc trzymać kurs na lokaty krótkoterminowe, te ostatnie zaś to rządy takiej czy innej formacji, która odwdzięcza się za poparcie tymże mediom (a dokładniej ich dysponentom) rozmaitymi konfiturami. Kwintesencję tej metapolityki sformułował kiedyś L. Rywin, starając się dobić targu z A. Michnikiem. Można by się zastanawiać, dlaczego właściwie Agora potem wszczęła wielką awanturę wokół prób zawarcia z nią kartelu, lecz sprawa chyba wcale nie jest tak skomplikowana. Oferta była za słaba, a poza tym Michnik nie wyobrażał sobie, że w ten sposób otwiera drogę do władzy kaczystom, którzy chcą dokonać rekonstrukcji państwa. Podejrzewam, że gdyby wiedział, jakie będą następstwa, to kartel zawarto by o wiele szybciej.
Sprawa Rywina-Michnika pokazała jednak, że nawet w łonie Partii Okrągłego Stołu toczą się pewne - może nie tyle ideowe, co poważne - spory. Tort związany z rządzeniem państwem za pomocą lokat krótkoterminowych jest najwyraźniej tak smakowity i pożywny, że niektórym członkom POS nie chce się za bardzo z innymi dzielić. Jak widzimy jednak po wyborach z 2007 r., nawet nad tymi sporami można w łonie POS przejśc do porządku dziennego i postawić na kolejną krótkoterminową lokatę, by uciszyć spory w rodzinie. Niektórzy z komentatorów z wielką admiracją powitali chwilowy zamęt "na lewicy" i rozpad/rozkład LiD-u, a zarazem uszło ich uwadze to, że PO coraz bardziej upodabnia się w pragmatyzmie swojego działania politycznego do SLD. Nie ma więc żadnego przypadku w tym, że ludzie Bezpieki, którzy zawsze stanowili osłonę lokat krótkoterminowych, podłączyli się (zgodnie z aktualną mądrością etapu) do PO, partia ta bowiem realizuje coraz śmielej program POS, czyli wspiera postkomunistyczne media, rekomunizuje specsłużby, planowo wyniszcza edukację dzieci i młodzieży, zbliża Polskę do Rosji, no i blokuje jakiekolwiek próby lustracji. Czegóż chcieć więcej?
Mówienie o silnej władzy miałoby sens, gdyby establishment polityczno-bezpieczniacki związany z POS udało się odsunąć od rzeczywistego wpływu na losy Polski. Na to na razie się nie zapowiada.


Komentarze
Pokaż komentarze (47)