"Nie ma winnych, są tylko zadziwieni", tak można skomentować reakcje peokratów na wczorajsze skandaliczne działania Bezpieki. W Polskim Radiu Gowin najpierw przypomina - jakżeby inaczej - że to poprzedni rząd "wykorzystywał służby do walki politycznej", następnie zapewnia, że nikt z polityków PO nie ma nic wspólnego z akcją, po czym jednak stwierdza, że Schetyna musiał mieć podstawy, do jej uruchomienia. Z kolei Schetyna, łamaną polszczyzną zapewnia, że o sprawie powiadomieni byli i Tusk, i prezydent Kaczyński.
Schetyna formułuje przy okazji taką oto złotą, wartą zacytowania, myśl:
"To, że u Bączka i Pietrzaka dokonano przeszukań nie znaczy, że nie będą dalej pracować w komisji weryfikacyjnej – zaznacza wicepremier. – Nie można wyjmować nawet tak szlachetnych ludzi spoza prawa – dodał." (http://www.tvn24.pl/-1,1549582,wiadomosc.html).
O ile wiem, to albo mówi się "wyjąć spod prawa" (ewentualnie "wyjęty spod prawa"), albo "stać ponad prawem", albo, że coś/ktoś jest "poza prawem" - pierwszy raz jednak słyszę, by można było kogoś"wyjąć spoza prawa"). Czy więc chciał powiedzieć, że nie można tych ludzi stawiać poza prawem, ponad prawem czy wyjmować spod prawa? Podejrzewam, że sam Schetyna tego nie wie, tak jak nie do końca wie, co wyrabiają bezpieczniacy. Mimo że akcja objęła resort spraw wewnętrznych i sprawiedliwości (oczywiście PO nie ma z tym nic wspólnego, jak wiemy), jak też pozarządowy resort WSI, to najwyraźniej pojawienie się dziennikarzy na miejscu prowokacji kompletnie pokrzyżowało szyki bezpieczniakom. Czytając "rozwijające wątek" teksty w TVN24 czy "GW", w której "podobno", "nie wiadomo" czy "prawdopodobnie" to podstawowe zwroty w opisie sytuacji, można sądzić, że prowokacja miała zajść bez świadków i dowieść tego, co chciano dowieść. Zamysł był prosty - pojedziemy i znajdziemy to, co chcemy znaleźć (a kto jak kto, ale postpeerelowska Bezpieka ma w tym znajdowaniu rzeczy mających się znaleźć wielkie doświadczenie), jednakże nie brano pod uwagę mocowania się z mediami. Widać to szczególnie po konsternacji samych bezpieczniaków na widok dziennikarzy i kompletnej improwizacji ze strony sprowadzonej na miejsce policji. Dalszy przebieg wypadków (wobec dziennikarzy) był zapewne klasycznym polskim "dzianiem się", gdy któremuś z bezpieczniaków w końcu puściły nerwy.
Gdyby prowokację udało się zorganizować bez świadków sprawa byłaby pozamiatana. Brutalne potraktowanie dziennikarzy zmienia jednak istotę rzeczy i teraz PO staje się ofiarą własnej i bezpieczniackiej intrygi. Głosy, by skierować sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich są ze wszech miar słuszne. Rację ma jednak tyeż Macierewicz sugerujący, by powołać komisję śledczą w tej sprawie. Cieszyć może też ostry sprzeciw części środowiska dziennikarskiego, które tym razem uznało, że sprawy zaszły za daleko. P. Harczuk napisał wczoraj wieczorem, że Schetyna z Ćwiąkalskim powinni stracić posady(http://www.niezalezna.pl/index.php/blog/list/id/3) oraz że ta prowokacja doprowadzi do klęski PO.
"Piotr Bączek jest wciąż pracownikiem SKW, w związku z czym JEDYNYM organem uprawnionym do zatrzymania i przeszukania go jest żandarmeria wojskowa! Niestety, media, które jeszcze niedawno tak drobiazgowo śledziły poczynania poprzedniej ekipy, tym razem w większości milczą. Nikt nie zauważa ewidentnego wejścia ABW w kompetencje innych służb, czy rażącego naruszenia zasad wolności dziennikarskiej wobec Rdesińskiego. Gdyby podobną akcję przeprowadzono w czasach rządów PiS, politycy PO 24 godziny na dobę powtarzaliby jak mantrę frazesy o zafundowanym nam przez Kaczyńskich państwie policyjnym. Ci sami ludzie, którzy przed wyborami rozczulali się nad losem ryczącej przed kamerami skorumpowanej posłanki, dziś nie zauważają kolejnego skandalu, jakim było wtargnięcie do mieszkania doktora Leszka Pietrzaka ojca samotnie wychowującego dziecko. Bez psychologa, osoby mogącej zająć się dzieckiem. Takie praktyki nie miały miejsca nawet w latach 80."
I nie ma tu cienia przesady. Bezkarność i samowola bezpieczniaków przypomina czasy, gdy wchodzili do domów i na pytanie o nakaz, odpowiadali zwykle "ja ci dam zaraz nakaz, gnoju". Na stronie głosu opublikowane jest oświadczenie dr. Pietrzaka odnośnie do bezpieczniackiej prowokacji (http://glos.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=377&Itemid=76), które też powinno być szeroko nagłośnione.
Gowin powiada:
"Ja nic nie wiem o tym, żeby prokuratura czy ABW działały w stosunku do jakichkolwiek polityków. Przeszukanie przeprowadzono w mieszkaniach dwóch członków dawnej Komisji, dwóch współpracowników Antoniego Macierewicza, ale oni nie są politykami."
Zaraz jednak dodaje:
"działania Antoniego Macierewicza w sposób radykalny osłabiły polski wywiad i kontrwywiad. Istnieje groźba dalszych wyrw, dalszych strat. Ja uważam, że polskie państwo i służby tego państwa mają obowiązek zrobić wszystko, co w ich mocy, żeby zapobiec temu fatalnemu scenariuszowi. Dzisiaj jesteśmy państwem pod względem wywiadowczym i kontrwywiadowczym nieomal bezbronni."
(http://www.polskieradio.pl/jedynka/sygnalydnia/?id=14394)
Prowokacja polityczna PO i WSI pokazuje nam wszystkim, do jakiego stopnia nasze państwo uległo degeneracji w ciągu zaledwie kilku miesięcy rządów "dyktatury miłości".



Komentarze
Pokaż komentarze (74)