Free Your Mind Free Your Mind
133
BLOG

Agoranauci

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 117

Peleton obrońców demokracji zwarł szeregi i mamy nareszcie pierwszy apel przeciwko kampanii nienawiści. Już długo nie słyszeliśmy tego typu języka, nie znaczy to jednak, że ten typ myślenia zaniknął.

Niezawodna W. Szymborska, niezawodny T. Mazowiecki, ale i wielu innych niezaowodnych - B. Skarga, A. Wajda, który zapowiedział, że chciałby nakręcić film "przeciwko IPN-owi" - cholera, to po co tracił czas na "Katyń"?, produkcyjniak o IPN-ie to byłoby o wiele większe wydarzenie historyczne, coś o wiele ważniejszego w walce o demokrację niż "Uprowadzenie Agaty" Piwowskiego czy "Korowód" Stuhra; podejrzewam, że Los Angeles padłoby na kolana przed takim filmem, byleby był w stylu odpowiednio antymccarthystycznym, wszak IPN to mccarthyzm do n-tej potęgi. Ktoś kiedyś z oświeconych powiedział, że IPN to "policja historyczna" - nic więc dziwnego, że front sprzeciwu wobec IPN-u automatycznie staje się jakąś nową odmianą ZBoWiD-u, częstokroć skupiającą postaci, które ideowo mają wiele wspólnego ze starym ZBoWiD-em, choćby w metodologii zamordyzmu.

Kto tam jeszcze z niezawodnych - W. Frasyniuk, W. Bartoszewski, B. Geremek (tu przyklękam na jedno kolano), K. Kozłowski (no on akurat wiele na temat esbeckich archiwów mógłby powiedzieć), H. Samsonowicz, no i niekoronowany przywódca Polski, A. Michnik (http://www.rp.pl/artykul/137526.html).

Co czytamy w apelu poza tym, że ma być on protestem przeciwko kampanii nienawiści?

"Trudno pojąć intencje instytucji i ludzi, którzy podejmują obecnie kampanię oskarżeń i zniesławień wobec Lecha Wałęsy."

Pytanie, o jakich ludzi chodzi? Historyków, czy też tych, którzy tych historyków poparli, kiedy Wałęsa, a za nim inni zaczęli obrzucać pracowników IPN-u błotem i straszyć sądami? Czytam dalej:

"Instytucja, która miała służyć narodowej pamięci, zamierza teraz podjąć działanie niszczące tę pamięć: archiwa komunistycznych służb bezpieczeństwa mają stać się instrumentem przekreślenia wizerunku i autorytetu robotniczego przywódcy "Solidarności", laureata pokojowej nagrody Nobla oraz pierwszego prezydenta znowu niepodległej Polski."

A więc jednak chodzi o policję historyczną. Działania niszczące pamięć narodową. Zauważmy, że publikowanie dokumentów historycznych traktowane jest przez oświeconych sygnatariuszy "apelu przeciw nienawiści" jako niszczenie pamięci. Domyślać się zatem możemy, że o tym, co jest pamięcią narodową decyduje gremium oświeconych skupione wokół Agory SA. Natomiast, co do tego, że Wałęsa jest laureatem nagrody Nobla, to prawda, ale chyba pierwszym prezydentem niepodległej Polski to był W. Jaruzelski, jesliby za "dzień niepodległości" uznać 4 czerwca 1989 (ewentualnie początek rozmów przy okrągłym stole)? No bo od kiedy się niepodległość zaczęła - od wyborów prezydenckich? A czy Michnik, Frasyniuk, Kozłowski i Mazowiecki pamiętają, jak przedstawiali Wałęsę w prezydenckiej kampanii wyborczej? Ja rozumiem, że z pamięcią może być krucho w pewnym wieku, ale chyba nie aż tak, żeby nie pamiętać, że w archiwach przy Czerskiej są numery "GW" z tamtego roku z histerycznymi wizjami Polski po zwycięstwie Wałęsy, a nie "niezłomnego Mazowieckiego". No ale czytam dalej:

"Wobec ofiary ubeckich prześladowań ci policjanci pamięci stosują pełne nienawiści metody tamtych czasów."

Niech mnie kule biją, już nie policja historyczna, ale POLICJANCI PAMIĘCI. "Na litość Boga!", jak przemawia w aktach strzelistych J. Pitera. No to już gorzej być nie mogło. Skoro policjanci, to zapewne i pałować pamięć narodową potrafią. Cóż jednak stoi na przeszkodzie, by wydać jakąś książkę o Wałęsie autorstwa ludzi zaprzyjaźnionych z ministerstwem prawdy (vel Agora SA). Na początek przedrukować artykuły z "GW" z kampanii prezydenckiej, a potem artykuły o Wałęsie z czasów jego prezydentury. Do tego jakiś komentarz historyczny M. Czecha lub samego Michnika. No ale do rzeczy. Zwrot "stosowanie pełnych nienawiści metod tamtych czasów" dowodzi, że epoka kaczyzmu się nie skończyła (kto by pomyślał!). Porównywanie działań rozmaitych instytucji do ubecji to przecież był modus operandi wielu propagandzistów antylustracyjnych i antydekomunizacyjnych, którzy jak jeden mąż bronili demokratycznego porządku za czasów dykatury faszystowskiej Kaczyńskich i ich niecnej kliki. Wydawałoby się, że IPN nie jest ani rządem, ani jakąś specsłużbą, ani jakimś drugim parlamentem, ani jakąś włądzą sądowniczą - i pewnie nie jest, jest za to czymś jeszcze gorszym - jest nową ubecją. A to się porobiło, panie dzieju. To w kazamatach IPN-u katuje się teraz ludzi i być może skrytobójczo ubija, jak to na ubecji bywało. Aż dziw, że jeszcze nie wszczęto śledztwa tej rangi, co to, które miało wykazać, że w Polsce torturowano terrorystów z Al-Kaidy - w końcu placówek IPN-u jest od cholery, to i tajnych więzień musi być wiele.

"Gwałcą prawdę i naruszają fundamentalne zasady etyczne. "

To zrozumiałe. Ubecja nie wie, co to prawda i etyka, niestety.

"Szkodzą Polsce."

Cholera. Tych szkodników to już tępiono od powojnia. O ile pamiętam, to nawet Mazowiecki wskazywał w l. 50. na takiego kieleckiego szkodnika, co się nazywał Czesław Kaczmarek i był sługusem amerykańskiego imperializmu, watykańskich mocodawców oraz niemieckiego rewanżyzmu, twórcą ośrodka dywersyjno-szpiegowskiego, krzyżowcem antykomunizmu i zausznikiem Becka (http://www.polonica.net/Meczennik_komunizmu_bskpKaczmarek.htm). Chyba że mi się coś z pamięcią porobiło. Z kolei rezolucję potępiającą "szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną" podpisała też Szymborska. Chyba że znowu mam coś nie tak z pamięcią. Swoją drogą zabrakło pod tym apelem jakiegoś wiersza typu "Nienawiść II".

"Wyrażamy Lechowi Wałęsie nasz najwyższy szacunek, zaufanie i solidarność."

 Jakżeby inaczej, wyrażajcie, wyrażajcie. I teraz sedno apelu:

"Zwracamy się do wszystkich obywateli o przeciwstawienie się wymierzonej przeciwko Lechowi Wałęsie kampanii nienawiści i zniesławień, która niszczy polską pamięć narodową."

Wobec tego ten apel skierowany jest także i do mnie. A to feler, westchnąl seler. Oświeceni sygnatariusze domagają się od "wszystkich obywateli" (czy chodzi o "obywateli świata", "Europy" czy Polski?, nieważne), by przeciwstawili się kampanii nienawiści.

Zacznijmy od tego, że słowo "nienawiść" zrobiło wielką karierę w 1992 r., ale i później też. Specjaliści od języka demokracji tropili tzw. mowę nienawiści wylewającą się z łamów "niszowych prawicowych pisemek" i nawet wydali książkę pod znamiennym tytułem "Zamiast procesu", bo przecież taka nienawistna mowa i nienawistnicy jej używający aż się sami o proces pokazowy prosili. Określenie "nienawiść" zrobiło zawrotną karierę za czasów kliki kaczystowskiej, kiedy co drugi dziennikarz, satyryk czy inny intelektualista drżał o swoje życie, no i teraz powraca w proteście przeciwko antywałęsowskiej kampanii nienawiści.

"Słownik Jezyka Polskiego" definiuje "nienawiść" jako "uczucie silnej niechęci, wrogości do kogoś lub do czegoś". Otóż, jak się przyglądam S. Cenckiewiczowi czy P. Gontarczykowi, czy też J. Kurtyce, to oni takiego uczucie nie zdradzają. Pewnie jednak źle widzę. Ba, ale czymże jest "kampania nienawiści"? Odpowiedzi na to pytanie należy szukać u samego źródła, czyli na łamach "GW".

Otóż J. Jedlicki w 1998 r. pisał tak w tekście "Organizowanie nienawiści":

 "Kampania nienawiści nie odwołuje się do naszych władz poznawczych, lecz do mrocznych miejsc naszej psychiki, w których czają się lęki i resentymenty. Któż w końcu z nas nie ma jakichś swoich "obcych", swoich Żydów, Niemców, Ormian, Cyganów, których nie lubi, których kiedyś nauczył się bać albo którymi gardzi. Któż z nas nie podejrzewa od czasu do czasu, że za jego niepowodzenia życiowe odpowiedzialni są jacyś "oni", którzy mu zablokowali awans, rozwój zdolności. Tylko że w normalnym, jasnym dniu te fobie, uprzedzenia, racjonalizacje kontrolujemy za pomocą krytycznego rozumu i trochę się ich wstydzimy. Kampania nienawiści blokuje hamulce krytycyzmu oraz wstydu i pozwala nam wszystkie nasze ciemne podejrzenia i antypatie odreagować do końca. Teraz już nawet najtępszy adiunkt będzie przekonany, że nie został dotąd akademikiem, ponieważ zagrodziła mu drogę, monopolizując zaszczyty i stanowiska, klika Kołakowskiego i Baczki.

Modelowanie zbiorowego portretu wroga jest głównym zadaniem reżyserów spektaklu: w tym sprawdza się ich talent. Słuchacz i widz w tym politycznym teatrze musi zostać przekonany, że wszystko, co dotychczas widział i słyszał, było tylko pozorem. Wróg zmienia maski! Dopiero teraz nastąpi zdarcie masek i szat, wielkie razobłaczenije, obnażenie prawdy. Wszystko jest inaczej, niż się państwu zdaje." (http://wyborcza.pl/1,76842,4976109.html?as=3&ias=3

Chodziło oczywiście o marzec 1968, boć przecież dla środowiska Agory SA to jest okres ważniejszy nawet niż listopad 1918 r.,toteż jego dogłębną analizą historyczną zajmują się specjaliści od kilkunastu lat. Kampanie nienawiści, mówiąc krótko, organizowali komuniści wraz z Bezpieką (choć późne lata 60. to chyba za mało - wczesne lata 50., to dopiero były kampanie). Ktoś mógłby się dziwić, że to określenie, o takiej właśnie konotacji, jaką wydobywa Jedlicki, służy do opisu działań historyków IPN-u, którzy, jak mnie pamięć nie myli, ani nie zorganizowali jeszcze żadnego wiecu, ani nie podburzają tłumu, ani nie rozsyłają ubeków w przebraniach studentów, ani nawet nie występują publicznie.

No dobra, pal diabli historyków IPN-u. Pytanie bowiem nasuwa się takie. Czy ktoś chce wygnać Wałęsę z Polski? Czy ktoś nawołuje do jakiejś przemocy wobec noblisty? Czy ktoś lży go w jakiś sposób? Czy publikacja jednej ksiązki z dokumentacją historyczną to jest właśnie KAMPANIA NIENAWIŚCI? Albo się Agoranautom (nie argonautom :) zwichrowało już zupełnie widzenie świata, albo zaczynają stosować dokładnie tę samą metodę propagandową zakłamywania rzeczywistości, jaką stosowały komunistyczne media w rozmaitych procesach pokazowych dot. "sługusów imperializmu".

Nie wiem, czy w tej sytuacji apel rozmaitych osób w obronie wolności badań naukowych (http://www.rp.pl/artykul/137525.html) jest dostatecznie mocną reakcją na atak frontu anylustracyjnego. Sprawa bowiem jest niezmiernie poważna. Ministerstwo prawdy chce za wszelką cenę nie dopuścić do odkrywania niektórych kart przeszłości, a nie chce do tego dopuścić, ponieważ uderza to nie tyle w "pamięć narodową" (bo, jak wiemy, Agoranautom zależało przez ostatnie ok. 20 lat na konstrukcji nowej pamięci narodowej - politpoprawnej), co w samą istotę okrągłostołowego porozumienia, a więc de facto w ich splecione życiorysy. Powtórzę to, co już raz napisałem: oni broniąc zaciekle "nietykalności Wałęsy", bronią nietykalności swoich życiorysów, ale bronią też nietykalności III RP.

Oczywiście to ich rozumowanie jest paranoiczne, ponieważ utożsamianie Wałęsy z pamięcią narodową, Polską itd. to daleko idące uproszczenie. Oni jednak sa przekonani, że Polska to ONI właśnie. Właściwie apel jest do obywateli, ale przecież obywatelami sa jedynie ci, którym nadaje obywatelstwo Agora SA - pozostali, to nienawistnicy. Zdawałoby się, że ukazywanie drugiego planu historycznych wydarzeń to nie tylko chleb powszedni naszej refleksji nad dziejami, ale i coś, co w dziejach nie jest w stanie jakichś szczególnych skutków wywołać. Owszem, może zmienić jedynie ocenę jakiegoś okresu historycznego. I mam nadzieję, że do tego dojdzie, czas bowiem na zmianę w naszym myśleniu o III RP, zmianę taką, by zamknąć ten etap tak jak się zatrzaskuje wieko trumny i zacząć, chcąc nie chcąc budować nowe państwo na nowych podstawach. Żaden "historyczny kompromis", żadna "wiekopomna umowa z komunistami". I chyba właśnie o to chodzi sygnatariuszom apelu. Nagle obraz Polski po 1989 r. może się zmienić i nagle, jak w dominie, jeden po drugim pomniki zaczną się wywracać.

Ale może z tymi pomnikami po 1989 r. się za bardzo pospieszono, co?

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (117)

Inne tematy w dziale Polityka