Przyznam szczerze, że coś mi zazgrzytało, gdy we wczorajszej homilii abpa K. Nycza padło sformułowanie, by w Dniu Dziękczynienia składać Panu Bogu podziękowanie za to, że 19 lat temu, czyli w czerwcu 1989 r., w Polsce nastała wolność i niepodległość.
Wielokrotnie już pisałem, że nie ma żadnych przesłanek - absolutnie żadnych - by nie tylko czerwiec 1989, ale w ogóle 1989 r. uważać za początek wolności i niepodległości czy "wolnej i niepodległej Polski". Biorąc pod uwagę to, że sejm kontraktowy to była jakaś jedna wielka parodia praworządności, to, że pierwszym premierem był Cz. Kiszczak (wprawdzie jego misja się nie powiodła, ale przecież był to dobitny symbol istoty "transformacji"), a "wybranym przez sejm" także głosami "opozycji" prezydentem był W. Jaruzelski, że kraj nazywał się do końca owego roku "Polska Rzeczpospolita Ludowa", istniała wciąż cenzura (!), stacjonowały jak gdyby nigdy nic wojska sowieckie na naszym terytorium, funkcjonował Układ Warszawski, nastał kryzys ekonomiczny, zaczęto systematycznie palić esbeckie archiwa, a spora część antykomunistycznej opozycji nie miała kompletnie nic do powiedzenia w sprawach kraju i traktowana była jako "antytransformacyjne oszołomstwo" - to jest błędem historycznym i zarazem czymś wyjątkowo niestosownym UTRWALANIE mitu, jakoby czerwiec 1989 to był początek polskiej wolności i niepodległości.
To, że III RP nie ma początku, to mnie wcale nie smuci, gdyż ustrój postkomunistyczny uważam za błąd w sztuce zarządzania państwem i żywię nadzieję na rychły jego (ustroju) upadek. Można by za jakąś datę przełomową uznać pierwsze wolne wybory w 1991 r., gdyby nie to, że zaraz po działaniu rządu dającego nadzieję na radykalne, dekomunizacyjne zmiany i na przeformułowanie polskiej polityki zagranicznej, doszło do jego rozgromienia przez siły postkomunistyczne, na czele których stanął niezłomny obrońca wolności i niepodległości, L. Wałęsa. Można by za taką datę uznać wyjście wojsk sowieckich z Polski, gdyby nie to, że 1993 r. to był rok wielkiego tryumfu komunistów i utrwalenia zdobyczy czerwonej nomenklatury, na której bezkarną działalność placet dawała "strona solidarnościowa" przy okrągłym stole. (Może 1999 r. i przemówienie Jana Pawła II w parlamencie polskim?)
Naszym problemem nie jest jednak ustalanie historycznych początków, ponieważ celebrowanie niechlubnych początków "nowego państwa" nie tylko mija się z celem, ale utrwala społeczne przekonanie, że paktowanie z komunistami i zapewnienie im totalnej (dożywotniej?) bezkarności we wszystkich dziedzinach, to była właściwa droga do wolności i niepodległości, a co gorsza, utrwala przekonanie, że obecne ustrojowe i gospodarcze status quo, to coś normalnego. Naszym problemem jest to, że po blisko dwudziestu latach cywilizacyjnego wleczenia się w ogonie Europy wypadałoby wreszcie zapewnić Polsce nowy początek. Taki przełom historyczny nie jest możliwy przy współudziale komunistów czy partii sympatyzujących z nimi, takich jak PO. Czy do takiej radykalnej zmiany dojdzie, to się jeszcze okaże, oczywiście.
Czas więc najwyższy na całkowitą rewizję historii Polski współczesnej, rewizję, w której jasno się powie, że to, co nastąpiło po 4 czerwca 1989 r., to był okres przejściowy, nie zaś ukonstytuowanie się poważnego, nawiązującego do najlepszych tradycji I i II RP Państwa Polskiego. Przypomnę, że programowo tej łączności z Polską choćby przedwojenną (bo o I RP w ogóle nie było mowy, najwyżej w postaci (znanych już za czasów peerelu) głośnych kpin z sarmatyzmu i "szlacheckiego warcholstwa") przy ustanawianiu "nowego porządku" nie było. W mniej lub bardziej zawoalowany sposób podjęto więc sztukowanie ustroju społeczno-gospodarczego do rozwiązań prawnych funkcjonujących za Polski sowieckiej, bo przecież nie można było "kilkudziesięciu lat historii Polski" unieważnić.
To bezsensowne zupełnie myślenie hitoryczno-polityczne miało dość pragmatyczne założenia ukute w umysłach "ojców założycielei III RP", tj. takie, by w społeczeństwie polskim nie odnowił się obraz Polski dawnej (obraz, którym żyło tylu ludzi opozycji i na emigracji), lecz by zaiplementować "nowy obraz" stanowiący coś w rodzaju układanki koncepcji politycznych zaczerpniętych z "Kultury" paryskiej, trochę antyszlacheckich koncepcji peerelowskich (stąd tak znakomicie w III RP czuły się i czują środowiska komunistyczne), no i koniecznie trochę neomarksistowskiej rewolucji kulturalnej na wzór zachodnioeuropejski, w której dokonuje się wywrócenia do góry nogami naturalnej koncepcji rodziny i zwalcza "ludową religijność" (pozostawiając miejsce dla quasi-religijności a la Turnau czy Węcławski).
Nikt oczywiście z konstruktorów ideowych podstaw III RP nie zastanawiał się nad tym, czy taki obraz zostanie przez Polaków zaakceptowany i czy w ogóle kulturowo zafunkcjonuje. Przekonanie o misyjności własnego środowiska i nieodwracalności sytuacji (takie samo niemalże, jakie towarzyszyło środowisku intelektualistów wspierających bolszewicki komunizm już od 1939 r. we Lwowie i nie tylko), nie pozwalało na chłodną analizę rzeczywistości i postawienie pytania, czy budowanie porządku prawno-państwowego na fikcji i niesprawiedliwości (tak, niesprawiedliwości) zwyczajnie nie klęknie po jakimś czasie. To był ten sam intelektualny kardynalny błąd, jaki popełnili komuniści, gdy na sowieckich bagnetach przynosili "dykataturę proletariatu". Nie brali pod uwagę tego, że nienaturalny, antyspołeczny porządek nie ma prawa fukncjonować zbyt długo, ponieważ czowiek nie ma w zwyczaju żyć w kajdanach. Podobnie ideowcy postkomunizmu nie wzięli pod rozwagę tego, że konstruowanie fałszywego obrazu Polski po 1989 r. może doprowadzić do katastrofy i całkowitej kompromitacji właśnie ich, tzn. tych, co sądzili, że nigdy z pomników już nie zejdą, jako "burzyciele komunizmu". I do takiego finału dojdzie, gdy zaczną ukazywać się takie publikacje, jak historyków IPN-u o Wałęsie.
Możemy, owszem dziękować Bogu za wiele rzeczy, ale za czerwiec 1989 r. nie powinniśmy Mu dziękować w kontekście UZYSKANIA wolności i niepodległości, ponieważ proces dochodzenia do prawdziwej wolności i niepodległości jeszcze się nie zakończył. Niestety.


Komentarze
Pokaż komentarze (163)