Gierek - partia, Gierek - partia, tak skandowano swego czasu, gdy nowy sekretarz "nastał" i wniósł powiew nadziei w nieco zmurszałe szeregi polskich komunistów. Mam podobne wrażenie, obserwując reakcje "na lewicy" po wyborze Napieralskiego na szefa partii spadkobierczyni po PZPR, czyli SLD.
W "Trybunie" aż podskakują z radości i dziennikarze, i "czytelnicy", co może świadczyć tylko o tym, że nowy duch tchnął w czerwone żagle i nieco wyrozbijana Aurora znowu chce sobie do wiwatu postrzelać. Ale czy można się spodziewać w Polsce kolejnej obyczajowej rewolucji? Wczytuję się w relacje z kongresu i tak jak na spotkaniach PZPR-owców, które całymi godzinami transmitowane były w "Polsce Ludowej" w TVP, tak i tu, "napięcie jak na rybach", chociaż np. taki A. Cukier z Wielkopolski radził Napieralskiemu: "by porównał liczbę „obejmujących go przydupasów” z liczbą oddanych na niego głosów" (http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2008060206).
Szef SLD obejmowany przez przydupasów? Kto by pomyślał. Chyba nie chodziło o wiceprzewodniczących, wśród których znaleźli się Pastusiak i Szmajdziński, wiecznie młodzi ludzie z betonu. Szczególnie jednak zabawne było to, że Łelkam-Ewrybady do tego stopnia był przekonany, że wygra, iż chyba sromotna klęska na "zjeździe" musiała kompletnie go zaskoczyć. Stwierdził nawet, że został oszukany. Cholera, to już kruk krukowi oko zaczyna wydziobywać? Nie ukrywam, że wizja Olejniczaka spadającego z czerwonego piedestału jest widokiem niezwykle miłym dla moich oczu, gdyż, mimo że lewicy życzę jak najgorzej, to tenże przewodniczący był dla mnie całkowitym zaprzeczeniem nawet czerwonego polityka. U niego poczucie misji szło w parze z kompletną indolencją i jednocześnie ślepotą intelektualną. Ale co mnie to obchodzi. Grunt, że wygrał "polski Zapatero". Dobra to wiadomość dla Kościoła, bo może nareszcie hierarchowie zaczną dostrzegać czerwonych jako realne zagrożenie kulturowe, a nie zbiorowisko wesołych socjaldemokratów. Dla kogoś obserwującego komunistów od lat jest to prawda stara jak świat, ale niektórzy hierarchowie chyba nie dostrzegali tego słonia w menażerii (a raczej niedźwiedzia).
Wracając jednak do "Trybuny". Łza się w oku kręci, gdy człowiek widzi, jak zapałały serca "czytelników", którzy radują się na wieść o nowym przewodniczącym. Gierek - partia? No, może młodość, kiedy się to krzyczało na egzekutywach, przeminęła, ale żar ideowy pozostał (http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2008060215):
"Gratuluję Grzegorzowi Napieralskiemu wyboru na przewodniczącego SLD. To trafny wybór. Szanuję Wojciecha Olejniczaka, ale to, co powiedział p. Napieralski i jego dotychczasowa droga wskazują, że to jest jeszcze świeższa krew wzmocniona ,,bykami hiszpańskimi'', antyklerykalnymi. (Marcin Brzeziński, Otwock)."
Antyklerykalne w Hiszpanii są nawet byki.
"Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, że SLD ma nowego szefa. Ale jeśli Grzegorz Napieralski podejmie próby dotrzymania obietnic – np. więcej lewicowości, świeckie państwo, odkłamanie historii itd. – to poprę go całym sercem. (Olga Duńczyk, Kalisz)"
Odkłamywanie historii po komunistycznemu. Znamy, znamy. Taki Pastusiak był tu wielkim specjalistą.
"Wygrała gorąca, hiszpańska natura, przegrała wspaniała, ale bardziej melancholijna angielska dostojność. (Wacław Lemke, Warszawa)."
Elegancja Francja, słowo daję.
"Gratulacje dla Grzegorza Napieralskiego. Wygrał lepszy. Pozwolę sobie dać jedną radę: kto się zbyt nisko kłania, szybko grubieje. (Janusz Dygant, Warszawa)"
Nie wiem, czy Kalisz to czyta.
No ale w tym mniej więcej tonie wypowiadają się "czytelnicy", ale nie brakuje tradycyjnych głosów potępienia dla IPN-u, "oligarchy Rydzyka" itd., ale jest jeden ciekawy dwugłos w sprawie R. Sikorskiego (dwugłosowość listów to w "Trybunie" swoista tradycja, proszę przejrzeć rubryki z tymi wypowiedziami):
"Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski za swoją idée fix uznał zburzenie Pałacu Kultury. Chce, aby w tym miejscu zbudować basen i posadzić trawkę, żeby warszawiacy mieli jakiś pożytek. A teraz nie mają pożytku? Przecież w Pałacu Kultury są teatry, Muzeum Techniki, kino, różne kółka zainteresowań. Uważam, że pomysł ministra jest kretyński, a przeszkadza mu chyba to, że ten pałac budowali ludzie radzieccy. (Ewa B., Warszawa)
Drodzy warszawiacy, upiory dają o sobie znać. Po raz enty dyskutują, jak rozebrać Pałac Kultury. Najbardziej zdziwił mnie minister Sikorski, który do tych upiorów niewątpliwie się przyłączył. (Kazimierz Manista, Elbląg)"
Ten pierwszy list szczególnie mi się podoba. Ministrowi przeszkadza to, że "ten pałac budowali ludzie radzieccy". Jak już długo takiej frazy (od serca, uczciwej, pradawnej) człowiek nie słyszał ani nie czytał. Oczywiście widmo zawalającego się na rozkaz Sikorskiego PKiN-u to może koszmar "ludzi radzieckich", ale podejrzewam, że to dość iluzoryczna wizja. Chociaż, gdyby tak Sikorski nadludzkim wysiłkiem woli doprowadził do zburzenia podarunku od Stalina, to już miałby jakiś pierwszy poważny sukces na skalę międzynarodową.
Więc może warto od tego zacząć? ;P


Komentarze
Pokaż komentarze (51)