Free Your Mind Free Your Mind
104
BLOG

O nową demokrację

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 43

Małe kraje powinny milczeć. Małe narody też. Takie powinno być przesłanie demokratów zatroskanych o losy demokracji sterowanej zwanej po prostu eurokracją.

"Traktat żyje" przekonuje wszystkich Tusk, choć twierdzę, że słowa te raczej kieruje w stronę Berlina, a nie do Polaków, bo przecież stamtąd nadchodzą głosy pełne świętego oburzenia. Niemcy, ponoć największy płatnik UE, chcieliby nareszcie zacząć czerpać wymierne korzyści z tego tytułu, a tu znowu jakiś narodek sabotuje prace Wielkich tego kontynentu. Wtóruje Belinowi poniekąd Paryż, aczkolwiek chyba bez przekonania, wszak to Francuzi odrzucili w referendum swego czasu Traktat Konstytucyjny, czyli pierwowzór TL odrzuconego przez Irlandię.

Najciekawsze jednak wydaje się to, że eurokraci mający fioła na punkcie walki o prawa mniejszości i na punkcie pouczania rozmaitych zacofanych narodków na ten temat, gdy zupełnie legalnie zabrała głos (unijna) mniejszość w postaci obywateli Irlandii, nie chcą przyjąć tego faktu do wiadomości. Wygląda więc na to, że są Mniejszości i mniejszości - i jedne mają prawa absolutne, inne zaś najlepiej żadnych, ale przede wszystkim mamy historyczną lekcję dowodzącą, że eurokracja to nie są żarty. Owszem, na paradach Schumanna pośmiać się można, na bankiecikach wypić i zakąsić, jak najbardziej, na ulotkach o integracji i o tym, jak to wszystkim żyje się w UE lepiej (a będzie jeszcze lepiej) wszyscy są uśmiechnięci od ucha do ucha - ale niech no ktoś spróbuje się jakoś przeciwstawić konieczności dziejowej i dobrodziejstwom uchwalanym przez eurokratów. Niech no jakiś ludek podniesie rękę w geście sprzeciwu przeciwko oczywistemu dla wszystkich eurokratów dobrobytowi - już uśmiechy gasną i eurokraci zaczynają się rozglądać za jakąś pałką. To mi się podoba. Takie reakcje sobie cenię, ponieważ pokazują one bez żadnych tam zbędnych ceregieli, że zamiast marchewki rozmaite narodki mogą zaraz zobaczyć odpowiednio przemawiający do rozsądku kijek.

Zaczynają się więc kombinacje jak te, które wyczynia chłop z koniem pod górkę. A to ponownie zarządzić referendum (może w innym kraju by ktoś się wypowiedział za Irlandczyków?), a to, że TL ratyfikowany zostanie w "całej UE poza Irlandią", a tę ostatnią i tak się uraczy jakimś pseudo-TL itp. Oczywiste jest, że praca tylu tysięcy urzędników, którzy w pocie czoła wykuwają nowy porządek kontynentu nie może nagle pójść do kosza. Nie chodzi wcale o to, że ci urzędnicy nie mieliby już nic do roboty, bo dla nich kolejne fuchy Bruksela zawsze znajdzie ("żyje się tylko raz"), ale o to, że urzędnik zawsze wie lepiej niż pszenno-buraczany, nieoczytany i nieokrzesany eurokratycznie obywatel, co jest dla tego obywatela lepsze i co jest dla niego najlepsze. Czy w ten sposób nie jesteśmy już o krok od systemu feudalnego, w którym, obywatele mają swoich panów w postaci eurokratów, ci zaś z czasem wytworzą neoarystokrację i spośród siebie (no bo nie spośród buców, co są szarymi, a nawet ciemnymi podatnikami) będą wybierać najwyższych przedstawicieli władzy? Gwoli przypomnienia warto jedynie dodać, że feudalizm dość krwawo zwykle kończył swój żywot, więc dobrze by było, żeby nieprzejmujący się historią eurokraci mieli jednak na uwadze, że wilk nosi tylko kilka razy, a potem po wilka przychodzą.

Nie mam zamiaru jednak nikogo z eurokratów straszyć, zwł. że to oni dają narodkom i ludkom do zrozumienia, że mają się eurokratów bać. Warto sobie dobrze tę lekcję historii zapamiętać - eurokracja to nie są żarty, powtarzam. Wolności obywatelskie, jak najbardziej, ale nie takie, że podważa się socjalistyczny, tfu, eurokratyczny porządek. Tak właśnie rozumiana była praworządność w ZSSR. Obywatele sowieccy właściwie mogli robić wszystko, byleby nie zajmować się działalnością antypaństwową (tudzież kontrrewolucją). Naturalnie to, co wchodziło w zakres pojęcia "działalność antypaństwowa" ustalała każdorazowo sowiecka władza. Ten ideał najwyraźniej "prowieł balszoje wpieciatlenije" na eurokratach i teraz deliberują, jak go wprowadzić, by i w UE do kontrrewolucji nie dochodziło. Demokracja przecież ma swoje granice, o czym nam, Polakom, mówił jasno 13 grudnia 1981 r., W. Jaruzelski. I są granice, których przekroczyć nie wolno, zajec:

Znaczek pocztowy z bohaterami bajki

Można by za pomocą jakiegoś dekretu Komisji Europejskiej (tak jak dekretowała KRN, a potem PKWN) wprowadzić takie udogodnienie prawne, które zakazywałoby urządzania referendum przez narodki tak małe, że niemające nic do powiedzenia. Taki zapis mógłby się zresztą znaleźć w odnowionym Traktacie Lizbońskim, który teraz może po kolejnej mutacji i mieleniu brukselskich młynów urzędniczych przyjmie jakąś jeszcze cieplejszą nazwę (Kontrakt Unia Przyjaźni resp. Pakt Przyjaźni dla Europy). Wtedy jednym telefonem z centrali załatwiało by się odpowiednie poparcia dla odpowiednich inicjatyw w odpowiednich regionach (landach) UE i machina hulałaby jak silnik niemieckiego radiowozu. A że niekoniecznie miałoby to związek z deklarowanym przez eurokratów kultem mniejszości i uwielbieniem dla demokracji? Pal diabli demokrację obywatelską. Tu chodzi o doskonalszy porządek społeczno-polityczny - taki, w którym buro-szary obywatel nie zajmuje się takimi pierdołami jak jakieś głosowania czy referenda, tylko sobie gryzie czipsy i na ekranie ukochanego telewizorka ogląda, jak oświeceni załatwiają wszystkie jego sprawy (od największych do najdrobniejszych). A obok telewizorka stoi taksometr, który inkasuje regularną należność od buraka za dany mu dobrobyt.  

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (43)

Inne tematy w dziale Polityka