615 obserwujących
1599 notek
9340k odsłon
  13543   0

Puzzle smoleńskie - dla początkujących

Każdy, kto układał kiedykolwiek puzzle, wie, że można to robić generalnie na dwa sposoby: albo z pomocą jakiegoś wzorcowego obrazka, na który się zerka, albo – nieco trudniej – bez oglądania się na wzór, ale poprzez mozolne, wymagające anielskiej cierpliwości, dopasowywanie do siebie poszczególnych elementów układanki, tak by odtworzył się pełny obraz (zgodny z ilustracją na pudełku). W przypadku historii 10-04 każdy, kto choć trochę się nią interesuje, wie, że metoda stosowana przez licznych „wybuchowców” i „wypadkowców” (metoda WW, skrótowo, bo to dwie strony tego samego medalu) jest specyficzna. Polega na takim układaniu „smoleńskich” puzzli, by brakujące elementy, tudzież zwykłe dziury narracyjne, zapychać na chama „wizualizacją” przemawiającą do masowej wyobraźni. Nie dysponując bowiem żadnym obrazem zdarzenia (por. http://freeyourmind.salon24.pl/421550,problem-filmu-z-upadkiem-samolotu), zarówno jedni, jak i drudzy zgodnie zapewniają opinię publiczną, że ułożyli puzzle tak, jak pokazuje wizualizacja (którą sami skonstruowali lub też skonstruowała je np. radziecka telewizja Ria Novosti).

 

Gdyby szukać jakiegoś metaforycznego ujęcia tej (mającej już 5 lat) paranaukowej metody, znajdującej przecież ujście w postaci licznych publikacji (spośród nich szczególnym edytorskim kunsztem wyróżniają się wydawane na kredowym papierze zbiorówki artykułów i analiz po kolejnych „konferencjach smoleńskich”), to przypominałaby ona taką puzzlową układankę, w której do szarej głowy królika Bugsa ktoś dołącza czarny tułów Strusia Pędziwiatra i zapewnia nas jednocześnie, że takie zestawienie jest prawidłowe, bo tak naprawdę wygląda postać z kreskówki. Jest to metoda nie tyle na chłopski rozum, co na taki inżynierski intelekt. Inżynier WW ma przed sobą komputerowy schemat i widzi oczyma wyobraźni „obiekt”, który udało mu się „zrekonstruować” – z czasem też traktuje on ów obiekt nie jako produkt inżynierskiej wyobraźni, konstrukt, lecz jako byt realny. Realny do szpiku kości, jakby rzekł jakiś zapoznany smoleński poeta. I taki inżynier WW zdumiewa się, jeśli ktoś ośmiela się kwestionować realność skonstruowanego obiektu lub też (inżynier WW) wyraża święte oburzenie, gdy ktoś poddaje w wątpliwość kompetencje inżynierskie fachowca.     

 

Ale do rzeczy, gdyż w tym morzu inżynierskich głów (skupionych wokół metody WW) daje się wyłowić jeden z ciekawszych umysłów, ten Ch. Cieszewskiego, o którego to pracach napisałem parę lat temu dość poglądowe opracowanie (https://yurigagarinblog.files.wordpress.com/2014/02/fym-ts-2.pdf), tak więc ze szczegółowego referowania dokonań Cieszewskiego czuję się już zwolniony. Dziś, ponieważ parę dni temu dostałem wielgachną knigę stanowiącą konglomerat po hucznej II KS, chciałbym wskazać na pewne luki argumentacyjne, jakie pojawiają się właśnie u Cieszewskiego, jeśli weźmie się do analizy dwa wątki, które od trzech lat podejmuje on w swoich badaniach – wątek „śniegu” przy XUBS oraz wątek „brzozy”. Jeśliby trzymać się metaforycznego określenia o układaniu puzzli, to Cieszewski zdaje się znajdować pewne elementy układanki, ale – tu uwaga – nie łączy ich w pewien rysujący się z nich obraz. Cieszewski (CC) ma pewne klocki, lecz nie zestawia ich, by dostrzec coś więcej niż tylko pojedyncze elementy. Innymi słowy, dochodzi do pewnych nasuwających się wyjaśnień rozmaitych zagadkowych zjawisk związanych z 10-04, lecz jakby „nie stawia kropki nad i”. Oczywiście z punktu widzenia metodologów WW takie postawienie kropki nad i mogłoby być nie do przyjęcia, stąd być może przez wzgląd, by naraz nie znaleźć się w gronie naukowców, którzy podlegają ostracyzmowi, zwłaszcza ze strony hałaśliwych „wybuchowców”, CC woli „zawiesić głos”, dając pewne kwestie pod rozwagę i imaginację, samemu czytelnikowi. My jednak (mam na myśli osoby biorące udział w dyskusjach na moim blogu) nie musimy oglądać się ani na Ministerstwo Prawdy Michnika ani na MP Macierewicza – i możemy przynajmniej próbnie poszukać „brakujących kawałków” do układanki CC, zwłaszcza że część tych (brakujących) elementów można znaleźć w pracy samego CC.

 

Zacznijmy od „śniegu”, a ściślej nie-śniegu. Cieszewski w artykule „Analiza zdjęć satelitarnych celem detekcji wydarzeń antropogenicznych”[1] wycofuje się z wcześniejszych swych ustaleń (zaprezentowanych na I KS w 2012 r.), jakoby 5 kwietnia 2010 r. na zdjęciu satelitarnym polanki samosiejek przy smoleńskim Siewiernym zalegał śnieg. Zdaniem CC, mamy do czynienia ze sfotografowanym artefaktem, który został uczyniony ludzkimi rękami. Autor jednakże nie dodaje, o jakiego rodzaju artefakt może tu chodzić, aczkolwiek zaznacza on w konkluzjach, iż w owym czasie ruskie wojska dokonywały jakichś manewrów na XUBS: „Ustalone fakty, że rosyjskie wojsko przeprowadziło podczas tego samego przedziału czasu jakiś rodzaj manewrów w porcie lotniczym i fakt, że Rosja jest jednym z najbardziej restrykcyjnych państw na świecie, te sztuczne plamy musiały być stworzone za wiedzą i zgodą rosyjskich władz, a w szczególności obecnych władz wojskowych, co powinno ułatwić polskim władzom wyjaśnienie, co te białe plamy naprawdę przedstawiały”[2]. W całym artykule atoli nie sposób znaleźć jakiegokolwiek źródła informacji o ruskich manewrach na XUBS w pierwszych dniach kwietnia 2010, jak też szerszego wyjaśnienia, o jakie manewry CC chodzi (z udziałem lotnictwa, lądowe, antyterrorystyczne etc.[3]).

Lubię to! Skomentuj156 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale