fsd fsd
1975
BLOG

Konieczność ostrego cięcia w oświacie

fsd fsd Edukacja Obserwuj temat Obserwuj notkę 35

W obecnej sytuacji należy w końcu powiedzieć to, czego się niestety można było spodziewać od samego początku akcji strajkowej. Cały czas się łudziłem,– że to tylko moje czarnowidztwo, jednak finał wygląda jak każdy widzi. Oczywiście jak wiele grup zawodowych tak i nauczyciele mają prawo dowodzić, iż nie zarabiają godnie. Co prawda nauczyciele jakoś nie wiążą zarobków z jakością pracy i nie oglądają się na warunki zatrudnienia nauczycieli w szkołach niepublicznych a tylko mają oczekiwania – ale faktycznie zarobki nie są właściwe. Dodawałem sobie - to może, też sprawa rozbujanych wyobrażeń po ewidentnych dowodach – znajdywania w budżecie coraz to nowych możliwości zaspakajania potrzeb najbardziej potrzebujących. Wystarczyło podłożyć zapalnik – to my, nauczyciele jesteśmy też najbardziej potrzebujący – by z dobrych czynów – nie chowania wygospodarowywanych pieniędzy – w złej woli – uruchomić lawinę. Jednak z drugiej strony dużo mówiło składane z początkowym butnym by nie rzecz przeczącym idei chęci pojęcia rozmowy oświadczenie Pana Broniarza. Pamiętamy, zostało ono na samym początku wyrażone krótko – dajemy warunki nie do spełnienia – a co będzie dalej to się okaże. Jak dla mnie w tej sytuacji strona rządowa wykazała godny podziwu upór w wykazywaniu dobrej woli i chęci toczenia rozmów na płaszczyźnie merytorycznej spotykając się z tępym w istocie – nie bo nie i już. Wręcz rażąca dysproporcja – pozwalała jednak przewidywać, że niestety pomimo uznania pewnych podstaw, tu nie chodzi o żadne negocjacje tylko uruchomienie następnego pola konfliktu. I co jest – widzimy. Tasiemiec telenoweli – negocjacji dla samych negocjacji chyba.    

Tak więc wychodzi na to, że Pan S. Broniarz i jego towarzysze skwapliwie skorzystali z okazji do czystej awantury czemu z samego ich usytuowania politycznego się nie dziwię. Tak mamy przecież od czasu skandalicznej i niedopuszczalnej wygranej wyborczej PiS – i powstania wysypki o nazwie antypisizm. Drapią się po każdej kroście owej wysypki czego jako społeczeństwo doświadczamy w wykonaniu totalnych destruktorów, a do nich Pan S. Broniarz pod hasłem związek zawodowy - jawnie i bez krygowania się należy. Efekt „negocjacji” był do przewidzenia i myślę że strona rządowa na tą wersję sytuacji jest przygotowana. Kto jak kto ale rządzący – znają twarde realia. Przyznam jednak, że zaskoczyły i bardzo już zmartwiły rozmiary poparcia akcji strajkowej. Czyżby w tej grupie zawodowej rządzili politycy jednej opcji, dla której nie istnieją inne wartości i misja a ważniejsza jest polityka i hasło „by było jako było” ? Wiadomo – sama misja do życia nie wystarczy jednak można protestować i dochodzić swoich racji i w negocjacjach i szanując misję zawodu. Obecna postawa, rodząca akcję wymierzoną już wprost w dzieci i rodziny swą powszechnością każe już myśleć nie o zaspakajaniu finansowym w pierwszej kolejności, a o sposobach powrotu do zdrowej sytuacji kadrowej i funkcjonalnej.  

Wygląda na to, że należałoby postawić bym sprawę na innej płaszczyźnie. Chcecie by było jak było – proszę bardzo – cofamy się do warunków jakie były w zawodzie za czasów rządów PO/PSL Wtedy to towarzystwo jakoś nie protestowało. Czyli było dobrze. Należałoby wtedy też wskazać, że ci sami ludzie protestowali przeciw wprowadzaniu gimnazjum a dziś rozdzierają szaty gdy się je likwiduje, co się czyni w imię tak naprawdę rozsądku i dbałości o ciągłość i jakość nauczania. Krok drugi – w interesie Polski leży by młodzież była wychowywana w znajomości i szacunku dla własnej kultury i pamięci historycznej i kształcona na poziomie przekraczającym samą umiejętność podpisanie się i liczenia do stu. Takie losy Rzeczpospolitej jakie młodzieży chowanie.

Krok trzeci. Za społeczne pieniądze są utrzymywane szkoły wypełniające tą misję. Tak jak nie pojmę nigdy dlaczego otrzymuje pieniądze publiczne teatr, który na wszelkie sposoby lży co się da wciskając kit o swym artyzmie wysokich lotów tak nie wiem dlaczego ma być sponsorowana szkoła demolująca system wartości i sprowadzające słowo wykształcenie do niegodnego poziomu. W tej sytuacji aż się prosi dobre przemyślenie za co i komu się płaci – i wtedy dopiero rozpocząć rozmowy o wynagrodzeniach. Jak będzie wiadomo za co się płaci – to akurat za to należy płacić naprawdę wysoko – bo to znakomita inwestycja. Dziś inwestuje się w destrukcję mentalną – i nie ma za co płacić.

Krótko mówiąc – skoro został zastosowany totalny szantaż i to skierowany do społeczeństwa – a szantażyści okazuje się mają poparcie w swym środowisku – to nie tylko świadczy o środowisku ale też wskazuje, że konieczna jest oczywista i zasadnicza reakcja . Z szantażystami się po prostu nie rozmawia – zwłaszcza gdy nie mają oni żadnej poważnej chęci do rozmawiania. Oczywiście – dobrze mi się mówi – skoro nie jestem w pozycji odpowiedzialnego za kształtowanie rozumu w obywatelach lecz silnie akcentuję – tresura do poprawności politycznej to nie jest coś w co warto i należy inwestować.

Trudno – niech rodzice się w końcu dowiedzą w czyich rękach jest ich progenitura

Już realnie zagrożone egzaminy - to jest fakt. Same egzaminy można rozłożyć w czasie i realizować je parcjalnie z pominięciem ludzi, o których już teraz wiadomo, że mogą swe frustracje i fobie polityczne wyładowywać na młodzieży. Są do tego zdolni. Celnie to ujął nie jakiś tam oszołom prawicowy (cokolwiek w tym języku miłości europejskiej to nie oznacza) a wieloletni Małopolski Kurator Oświaty pan Lackowski mówiąc wprost że są nauczyciele których nie powinno się wpuszczać między ławki a tablicę. Pan S. Broniarz tam nie stoi od lat lecz widać grupuje przy sobie takowe figury.

Z tego wypływa zaskakujące dobro prostego wniosku. Oto można mieć nadzieję – że ta część grona pedagogicznego, która nie bierze udziału w tej hucpie politycznej – może być traktowana jako opoka nowego systemu kształcenia, na który warto wydawać te środki, które nie zostały podjęte przez szantażystów – bo inaczej w obecnej sytuacji nie wolno ich nazywać. Tak jak nie wolno używać określenia totalna opozycja. Opozycja przecież to z samej nawy strona oponująca wobec stosowanych rozwiązań czy posunięć w oparciu o wykazywanie dlaczego te stosowane są złe a jakie będą lepsze. Wkładanie kija w szprychy dla samej zasady – to chuliganeria a nie poszanowanie demokracji i reguł walki czyli nie opozycja a destrukcja. Szantażyści mają obejść się smakiem – i nich ich środowisko się dowie dlaczego tak się dzieje. Tak jak podziwiam determinację strony rządowej w chęci doprowadzenia do jakiegoś consensusu – tak uważam, że w sytuacji lekceważenia tych intencji i ruchów pozostaje ogłoszenie wszem i wobec jak przebiegały „negocjacje” ze wskazaniem co one miały wspólnego z rzetelnym ich traktowaniem. Nich stanie się powszechnie wiadome, że szantażyści samozwańczo bo po porzuceniu misji zawodu nie wolno ich nazywać nauczycielami – stanęli przeciw nie rządowi a przeciw społeczeństwu. Jak wygląda rzeczywista pełna praca i jaka ona jest.

Oczekiwałbym niestety już przyjęcia bardzo twardej postawy rządu ze skierowaniem środków, które miał być przeznaczone na podwyżki – do rąk kadry dla której misja nie jest fikcją i rodziców, tak, by ci zgodnie z Konstytucyjnym prawem wpływu na wychowanie swych dzieci mogli je i tylko celowo, wykorzystać na kontynuację nauki swych dzieci. Wbrew zamiarom destruktorów.

Szantażyści powinni w obecnej sytuacji zostać i to konsekwentnie na lodzie

Wyrażam oczywiście swą prywatną opinię, sądzę jednak iż ta jakoś może być przynajmniej w jakieś części być zbieżna z planami awaryjnymi Ministerstwa. Nie wyobrażam sobie by takowe nie istniały skoro dla mnie – szarego człowieka była od początku czytelna niezbyt wielka rzetelność strony protestujących.

To było niestety do przewidzenia .

Trudno .

Zapłacimy za te czyny wszyscy z młodzieżą na czele – niemniej w tym leży szansa postawienia systemu szkolnictwa do służby interesom społecznym.

Aż tyle – a dawno to się należało.

Szkoła nie może już dalej być ośrodkiem deprawacji społecznej – a takie zamiary już w ostrej formie są bez osłony wprowadzane z użyciem szczytnych a fałszywych inwokacji. Krótko mówiąc ostatnie wydarzenia wyostrzyły mój pogląd na temat samego środowiska nauczycielskiego, a poważna jego część ostatecznie utraciła mój szacunek. Nie sądzę bym był w tym osamotniony

I ostatnia – ogólna już zupełnie refleksja, nad którą warto się chyba pochylić. Oto na naszych oczach są metodycznie i różnymi metodami demolowane stałe autorytety, filary, na których stało i stoi społeczność. Naukowcy, artyści, nauczyciele, Kościół są podważani w swych całościach, rolach i odpowiedzialności społecznej, choć wszyscy wiemy, że naukawcy to część środowiska naukowego, beztalencia z poparciem i parciem na sławę – to wątpliwe gwiazdy skandali, duża część środowiska nauczycieli ma we krwi poświęcenie i miłość do młodzieży a Kościół żadną miarą nie może być widziany jako dom rozpusty i przestępstw. Kto i jakie cele tym osiąga – niech każdy przykładając opowieści i heit do rzeczywistości sam sobie określi i zobaczy jakie to wytwarza realne zagrożenia dla Niego samego i jego rodziny.

Bez tego nie będzie poparcia społecznego dla zmian a te są niezbędne. To też jest wiadome. O konieczności zmian nie wiedzą tylko zwolennicy tego by było jak było. Dla nich nic innego się nie liczy jak tylko wywrócić Państwo. Targowica też myślała że na tej drodze odzyskuje się władzę. A co otrzymali?

Utratę Państwa.

Za nauczycielami zameldują się – i już się meldują taksówkarze itd.

Kto będzie chętny do następnych burz – można przewidzieć na podstawie rozpoznania struktury socjologicznej danej profesji. Gdzie się czerwieni – tam wybuchnie gejzer.

W każdym razie – mam już pewność – nauka i oświata – muszą zostać zmienione systemowo – a nie metodami pozorów. I drugie. Środowisko – środowiskiem – ale skala poparcia dla rzeczywistych zmian i braku akceptacji dla akcji wywracania państwa pod pozorem obrony swych finansowych interesów okażą się w obu nadchodzących wyborach. Tu lezy istota sprawy – bo jakkolwiek problemy zarobków są realne to ani wcześniej jakoś Pana S.Broniarza one średnio obchodziły ani też nie są one do załatwienia bez zmian zasad które dziś powodują, że podatnik płaci za Naukę i Oświatę a otrzymuje cokolwiek co wytworzą rządzące niemi kasty niezależne od nawet rozsądku. To i skutki są opłakane a zarobki mało satysfakcjonujące

Fsd

Kraków 6.04.19


fsd
O mnie fsd

wierzący i praktykujący otwarty na świat, aktywny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (35)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo