Lutoryż. Szczątki płodów i odpady medyczne na prywatnej posesji
Śledztwo rozpoczęło się po zgłoszeniu, które wpłynęło do prokuratury 10 czerwca. Dotyczyło ono odnalezienia na jednej z posesji w miejscowości Lutoryż znacznych ilości odpadów medycznych. Jak przekazała Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie, podczas prac ziemnych odnaleziono przede wszystkim bloczki parafinowe oraz szkiełka mikroskopowe wykorzystywane w diagnostyce medycznej.
Wśród zabezpieczonych materiałów znajdował się również płód ludzki oraz inne szczątki, które mogły stanowić płody ludzkie we wczesnej fazie rozwoju lub ich fragmenty. – Na miejsce zdarzenia skierowano biegłych lekarzy, którzy potwierdzili, że zabezpieczone szczątki są szczątkami płodów ludzkich – poinformowała prokuratura. Liczba odnalezionych szczątków może wynosić nawet około 50.
Zatrzymano 57-letnią lekarkę. Błąd czy zbrodnia?
Śledczy szybko ustalili, że posesja niedawno zmieniła właściciela. Obecni właściciele kupili nieruchomość od kobiety wykonującej zawód lekarza patomorfologa. W czwartek prokurator prowadzący sprawę wydał polecenie zatrzymania 57-letniej Magdaleny H. Kobieta została zatrzymana w piątek rano na terenie Zamościa.
W chwili wydawania komunikatu trwało jej przesłuchanie w charakterze podejrzanej. – Po wykonaniu czynności procesowych z jej udziałem podjęta zostanie decyzja co do ewentualnego zastosowania środków zapobiegawczych – przekazali śledczy.
Postępowanie prowadzone jest obecnie w kierunku dwóch przestępstw. Pierwsze dotyczy art. 262 Kodeksu karnego, czyli zbezczeszczenia zwłok. Drugie związane jest z art. 183 § 5a Kodeksu karnego, dotyczącym porzucenia odpadów niebezpiecznych w miejscu nieprzeznaczonym do ich składowania lub magazynowania.
Za pierwszy czyn grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności, natomiast za drugi nawet do 12 lat więzienia. Prokuratura podkreśla, że na miejscu nadal prowadzone są oględziny, a zabezpieczanie materiału dowodowego może potrwać jeszcze kilka dni.
Robotnicy trafili na szczątki podczas prac ziemnych
O sprawie jako pierwsze poinformowały lokalne media. Według ustaleń dziennikarzy na szczątki natrafili robotnicy prowadzący prace ziemne związane z przygotowaniem podjazdu na posesji. Po odkryciu natychmiast wezwano policję oraz prokuraturę.
Reporterzy relacjonowali, że teren został dokładnie zabezpieczony, a ziemia wydobyta przez koparkę była szczegółowo sprawdzana przez techników i biegłych.
Sprawa wywołała ogromne emocje i liczne spekulacje. Eksperci zwracają jednak uwagę, że samo odnalezienie szczątków płodów nie oznacza automatycznie popełnienia zbrodni.
"To nie musiała być zbrodnia"
Jak wskazuje prof. Andrzej Marszałek, konsultant krajowy w dziedzinie patomorfologii w rozmowie z wp.pl, w praktyce medycznej płody po poronieniu bywają kwalifikowane jako materiał medyczny wymagający określonego postępowania. – Mimo że powszechnie martwy płód kojarzy się ze zwłokami ludzkimi, które należy pochować, w medycynie czasami określa się go jako „resztki po poronieniu”. Dotyczy to zarówno kilkutygodniowego, jak i kilkumiesięcznego płodu – wyjaśnił ekspert.
Marszałek dodał, że jeżeli rodzina nie wyraża woli pochówku, a lekarz nie kieruje materiału na sekcję, procedury medyczne przewidują inne sposoby postępowania z takim materiałem biologicznym.
Jednocześnie specjaliści stoją na stanowisku, że zakopywanie materiałów medycznych na prywatnej posesji nie jest standardową procedurą. Według części rozmówców portalu WP najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest nieprawidłowa utylizacja materiałów medycznych. Na obecnym etapie są to jednak jedynie przypuszczenia, a rzeczywiste motywy działania zatrzymanej kobiety ma wyjaśnić prowadzone śledztwo.
Prokuratura nie informuje na razie o szczegółowych ustaleniach dotyczących pochodzenia odnalezionych szczątków ani okresu, w którym mogły zostać zakopane. Kluczowe znaczenie będą miały wyniki dalszych oględzin, analiza dokumentacji medycznej oraz opinie biegłych. Dopiero po zakończeniu tych czynności śledczy będą mogli określić skalę nieprawidłowości i zdecydować o ewentualnych zarzutach wobec zatrzymanej lekarki.
Fot. Policja/Pixabay
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (165)