Prokuratura bada fałszowanie kart zgonów
Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba powiedział dziennikarzom, że postępowanie dotyczy podrobienia kart zgonów 20 osób zmarłych w Warszawskim Szpitalu Południowym przy ul. Pileckiego.
Według ustaleń śledczych nieznany sprawca miał wypełnić dokumenty, opatrzyć je pieczęcią koordynatora prosektorium i podpisać się jego nazwiskiem, mimo że nie był do tego uprawniony. – Postępowanie zainicjowane zostało zawiadomieniem osoby, której podpis widnieje na dokumentach i której pieczątka zaginęła – przekazał w czwartek prok. Skiba.
Pracownik Szpitala Południowego był wtedy na urlopie
Zawiadomienie złożył pracownik, którego pieczęcią i podpisem posłużono się przy sporządzaniu dokumentów, nie dr Emil Jędrzejewski. Jak wynika z informacji przekazanych przez prokuraturę, mężczyzna przebywał w tym czasie na urlopie wypoczynkowym. O możliwych nieprawidłowościach dowiedział się po telefonie z urzędu stanu cywilnego.
Urzędnicy poinformowali go o brakach w jednej z kart zgonu. Pracownik zdał sobie wówczas sprawę, że nie mógł jej przygotować ani przekazać, ponieważ przebywał poza miejscem pracy.
Prokuratura wydała już postanowienie o zabezpieczeniu oryginałów kart zgonów znajdujących się w archiwum urzędu stanu cywilnego. Dokumenty zostaną przekazane biegłemu z zakresu badań dokumentów. Ekspertyza ma odpowiedzieć m.in. na pytanie, kto sporządził dokumentację oraz czy podpisy i pieczęcie zostały podrobione. Postępowanie jest na wczesnym etapie i trwa gromadzenie materiału dowodowego.
– Na obecnym etapie postępowania weryfikacja przedmiotu tego śledztwa nie daje podstaw, by twierdzić, iż istnieje łączność podmiotowa i przedmiotowa z dwoma śledztwami wszczętymi kilka dni temu w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie w zakresie nieprawidłowości w SOR Szpitala Południowego – komentował Skiba.
Aż 32 postępowania, kilkanaście zgonów na SOR-ze
Sprawa fałszowania kart zgonów jest jednym z 32 postępowań prowadzonych w związku z działalnością Warszawskiego Szpitala Południowego w okresie od 1 stycznia 2023 r. do 24 czerwca 2026 r. - w tym zgonów na SOR-ze.
Prokuratorzy analizują wszystkie zgłoszenia dotyczące placówki i na bieżąco sprawdzają, czy pomiędzy poszczególnymi sprawami mogą występować powiązania. Na razie śledczy nie stwierdzili jednak związku pomiędzy podejrzeniem fałszowania dokumentacji w prosektorium a aferą wokół SOR-u, która wybuchła po ujawnieniu przez lekarza-sygnalistę Emila Jędrzejewskiego informacji o rzekomych nieprawidłowościach w funkcjonowaniu oddziału ratunkowego.
- Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania - mówił o Szpitalu Południowym lekarz w Kanale Zero. Jędrzejewski twierdził, że po zgonach pacjentów wykonywano badania tomografem, aby – jego zdaniem – stworzyć dokumentację medyczną. Sugerował, że mogło to służyć zabezpieczeniu personelu przed odpowiedzialnością. W wywiadzie mówił o dopisywaniu informacji do dokumentacji medycznej po czasie, zmienianiu godzin wpisów, tworzeniu dokumentacji już po śmierci pacjentów. Według niego personel miał obawiać się zgłaszania nieprawidłowości, a osoby krytykujące sposób funkcjonowania oddziału miały spotykać się z niechęcią przełożonych i Dawida Kacprzyka, który powoływał się jako szef SOR-u na znajomości w warszawskim ratuzu. Sam Kacprzyk miał nieprawidłowo wykonywać intubacje. Jędrzejewski wspomniał, że na skutek jednej z nich zmarł pacjent. Mecenasem Kacprzyka jest Jacek Dubois, który zażądał w ciągu dwóch dni wycofania się z oskarżeń pod adresem klienta przez byłego ordynatora chirurgii Szpitala Południowego.
Fot. Rzecznik Prokuratury Okręgowej Piotr Skiba/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (36)