Fundacja Obrony Represjonowanych Fundacja Obrony Represjonowanych
490
BLOG

Wyrok w procesie apelacyjnym Michnik vs Zybertowicz - "Sąd będzi

Fundacja Obrony Represjonowanych Fundacja Obrony Represjonowanych Polityka Obserwuj notkę 11

Uwaga: szczegóły sprawy w naszej poprzedniej notce oraz na stronie domowej prof. Andrzeja Zybertowicza: www.zybertowicz.pl

 

za "Rzeczpospolita" 16.10.2008

 

Nie parafrazować Adama Michnika?

 

Grażyna Zawadka , Marek Domagalski
 
16-10-2008, ostatnia aktualizacja 16-10-2008 04:23
 

Prof. Andrzej Zybertowicz ma przeprosić naczelnego „GW” za słowa: „Michnik wielokrotnie powtarzał: ja tyle siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację”

Sąd apelacyjny podtrzymał wczoraj wyrok pierwszej instancji. Jest on prawomocny, ale znany socjolog zapowiada walkę.

– To wyrok bulwersujący. Będę się odwoływał do Strasburga – powiedział „Rz” prof. Andrzej Zybertowicz. – Kiedyś był taki wielki językoznawca Stalin i on ustanawiał standardy. Sąd nieświadomie wszedł w buty Stalina. Arbitralna techniczna decyzja lingwistyczna sądu apelacyjnego wyznaczyła granice wolności słowa.

To szczególna sprawa o naruszenie dobrego imienia. Sama sędzia Wanda Lasocka, uzasadniając wyrok, powiedziała, że są możliwe dwa podejścia do spornej wypowiedzi. Dodała, że wybór, którego dokonały sądy, mieści się w granicach swobodnej oceny dowodów. Zaznaczyła też, że rozstrzyga spór na płaszczyźnie prawa, a nie by przyznać rację którejkolwiek ze stron w sporze politycznym czy publicystycznym.

Sporne słowa znany socjolog wypowiedział w „Rzeczpospolitej” w marcu tego roku w związku ze sprzeciwem części dziennikarzy wobec objęcia ich lustracją.

Sądy obu instancji przyjęły pogląd naczelnego „Gazety Wyborczej” i jego pełnomocnika mecenasa Piotra Rogowskiego, że owo zdanie to cytat (choć nie było w cudzysłowie) oraz że było informacją, a nie opinią – a zatem można sprawdzać jej prawdziwość. Uznały w końcu, że prof. Zybertowicz nie wykazał, aby Adam Michnik kiedykolwiek takie zdanie wypowiedział.

Sam Michnik twierdził wcześniej, że nigdy nie przypisywał sobie „przewag moralnych” w związku z sześcioletnim pobytem w więzieniach PRL.

Sąd nakazał Andrzejowi Zybertowiczowi wpłacić 10 tys. zł zadośćuczynienia na cel społeczny

Prof. Zybertowicz przekonywał, że jego słowa były nieobraźliwym, parafrazującym skrótem „sposobu myślenia” Michnika o sprawach publicznych. Wskazał 70 wypowiedzi naczelnego „GW” z różnych lat, w których przywoływał więzienie go w PRL. To nie pomogło.

– Moją wypowiedź sąd uznał za cytat, chociaż na żadnym etapie – ani w tekście końcowym, ani w fazie autoryzacji – nie było cudzysłowu i chociaż wskazałem, że jako wieloletni dydaktyk i badacz cytaty zawsze oznaczam cudzysłowem – wyjaśnia „Rz” Zybertowicz. – Stwierdzając arbitralnie, bez żadnych poważnych argumentów, że parafraza jest cytatem, sąd uznał, że naruszyłem dobra osobiste powoda.

I dodaje, iż na podstawie tej arbitralnej decyzji lingwistycznej sąd wyprowadził wywód, że był to cytat nieprawdziwy. – I z decyzji zamieniającej parafrazę na cytat wyprowadził konsekwencje finansowe dla mnie i dla mojej rodziny – oburza się profesor.

Podkreśla, że sąd przyjął rozumowanie z opinii doktor Katarzyny Kłosińskiej – osoby zaprzyjaźnionej z „Gazetą Wyborczą”.

Karnista prof. Piotr Kruszyński komentuje wyrok tak: – Na pewno narusza dobra osobiste wmawianie komuś, że ma monopol na wiedzę, ponieważ siedział w więzieniu. Jednak sama interpretacja słów – w mojej ocenie – nie jest działaniem bezprawnym i nie jest naruszeniem dóbr osobistych.

 

masz pytanie, wyślij e-mail do autorów m.domagalski@rp.pl g.zawadka@rp.pl

Rzeczpospolita
 
_________________________   ----  __________________________
 
  
 
 
 
NASZ DZIENNIK   16.10. 2008
 
Rozmowa z prof. Zybertowiczem
 
 
 
 
Z prof. Andrzejem Zybertowiczem rozmawia Zenon Baranowski

Jak Pan skomentuje wyrok sądu apelacyjnego?
- Najkrótszy komentarz jest taki: Michnik wygrał, Polska przegrała.

Sąd stwierdził, że wyrok nie jest dowolny, ale można się z nim nie zgadzać...
- Uzasadnienie w mojej ocenie było niespójne. Sąd wytknął pewne uchybienia sądowi okręgowemu, ale stwierdził, że to nie miało wpływu na treść orzeczenia. Sąd podjął szokującą decyzję, że słowa, które wypowiedziałem, były cytatem, mimo że nie użyłem cudzysłowu. O niespójności postępowania świadczy to, że sąd nie uwzględnił dołączonej przez stronę powoda, czyli Michnika, ekspertyzy zaprzyjaźnionej z "Gazetą" dr Kłosińskiej, ale przyjął sposób rozumowania z tej ekspertyzy i na tym sposobie rozumowania oparł fundament swojego uzasadnienia.

Rozumiem, że będzie się Pan odwoływał?
- Będę odwoływał się tak długo, jak to jest tylko możliwe. Moim zdaniem, sędziny, które wydały to orzeczenie, będą kiedyś się wstydziły.

Michnik nie jest jedyną osobą, która próbuje Panu zamknąć usta...
- Mam wrażenie, że te trzy procesy razem są próbą wywarcia na mnie nacisku, bym nie próbował opisać mechanizmu PRL, mechanizmu tworzenia polskiego ułomnego kapitalizmu.
 
 
 

Profesor Andrzej Zybertowicz zapowiada odwołanie od wyroku w sprawie
z Adamem Michnikiem

 

Sędziowie rozstrzygają publicystyczne spory

 

Sędziny będą się wstydzić tego wyroku - skomentował prof. Andrzej Zybertowicz wczorajszy wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, utrzymujący wcześniejsze orzeczenie nakazujące mu przeproszenie redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" Adama Michnika za "naruszenie jego dóbr osobistych".

Sąd Apelacyjny w Warszawie odrzucił apelację prof. Zybertowicza, co oznacza, że musi on przeprosić Michnika za słowa: "Michnik wielokrotnie powtarzał: ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację". Według sądu, skoro Adam Michnik twierdził, że ta informacja jest nieprawdziwa, a prof. Zybertowicz nie udowodnił, że jest prawdziwa, należy utrzymać wyrok sądu okręgowego stwierdzający, że doszło do naruszenia dóbr osobistych redaktora naczelnego "GW". Sąd uznał, że "informacja nieprawdziwa podważała wiarygodność powoda". Zybertowicz argumentował, że jego medialna wypowiedź, autoryzowana, miała inną formę niż ta, która ostatecznie ukazała się w gazecie. Jednak w ocenie sądu nie ma to znaczenia, ponieważ pozwany zaakceptował formę tekstu w "Rzeczpospolitej". Według sądu apelacyjnego, wyrok ten mieści się w granicach swobodnej oceny dowodów dokonywanej przez sąd i nie "można mu przypisać cech dowolności", cały spór toczył się na płaszczyźnie prawa, a "rozstrzygnięcie nie służy, by przyznać rację którejkolwiek ze stron, czy to w sporze politycznym, czy publicystycznym". Nie zgadza się z tym prof. Zybertowicz, który powiedział, iż ma miejsce sytuacja, że polskie sądy rozstrzygają, kto ma rację w sporach publicystycznych. Zwrócił uwagę, że Michnik, który po aferze Rywina stracił istotny wpływ na regulację debaty publicznej, a by bronić się przed krytyką, sięgnął do arsenału środków prawnych.
Socjolog uważa także całe uzasadnienie wyroku za "niespójne, chwilami nie na temat". Zapowiedział również wniesienie kasacji.
Słowa byłego doradcy ds. bezpieczeństwa premiera Jarosława Kaczyńskiego na temat Michnika znalazły się na łamach "Rzeczpospolitej" w zeszłym roku w marcu w związku ze sprzeciwem grupy dziennikarzy wobec objęcia ich lustracją. Obrażony redaktor podał wykładowcę UMK do sądu, gdzie argumentował, iż nigdy nie przypisywał sobie "przewag moralnych" w związku z represjonowaniem go przez władze PRL. W grudniu zeszłego roku sąd okręgowy uznał w głównej mierze pozew Michnika i nakazał Zybertowiczowi przeproszenie redaktora oraz wpłatę 10 tys. zł zadośćuczynienia na cel społeczny.

 


Zenon Baranowski

 

 

 
 
 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka