n.waldemar n.waldemar
56
BLOG

Sprawa Kataryny czyli całej blogosfery

n.waldemar n.waldemar Polityka Obserwuj notkę 2

Od kilku lat w polskiej blogosferze – zwłaszcza tej jej części zajmującej się sprawą naszego kulejącego życia publicznego – jest znana blogerka o nicku (pseudonimie) Kataryna. Swoje blogi prowadzi na blogerskim portalu gazeta.pl o nazwie Blox.pl, oraz na znanej platformie blogerskiej niezależnych publicystów, którą firmuje swoim nazwiskiem redaktor Igor Janke -  Salon24.pl.

Należy od razu podkreślić a wręcz zaznaczyć wytłuszczeniem: nie tylko Kataryna jest znana! Jest wielu innych blogerów: na Money.pl, blox.pl, na Wirtualnej Polsce, na Onet.pl, Interia.pl, Pardon.pl  i innych. Wielu polskich blogerów prowadzi swoje blogi na portalach zagranicznych (np. blogger).

Tymczasem ni z gruchy ni z pietruchy redakcja Dziennika wydawanego przez niemieckie wydawnictwo Axel Springer zaatakowała ujawniając zestaw danych identyfikujących Katarynę poprzez wpisanie ich w przeglądarkę „Google”. Mało tego – twierdzi w uporem godnej lepszej sprawy dziennikarskiej, że wygrali te starcie.

Każdy może pisać pod pseudonimem (to nie jest „anonim” czyli donos)

Ustawy i Konstytucja gwarantują pisanie każdemu obywatelowi pod pseudonimem. Jest to stary od bardzo wielu wieków zwyczaj, że część autorów pisze pod pseudonimami. Bolesław Prus to pseudonim Aleksandra Głowackiego. Niemen to pseudonim Czesława Wydrzyckiego.

Redakcja Dziennika i inni warszawscy publicyści i tzw. „celebryci” (też ni z gruchy ni z pietruchy) dali dowód na to, że nie rozumieją co stało kilkadziesiąt lat temu na świecie. Redakcja też przerzuca na nas  blogerów – nie mających żadnego kontaktu z Dziennikiem – swoje braki warsztatowe. Otóż każda administracja forum dialogowego ma prawo do moderowania portalu i dyskusji. I cóż mnie to interesuje czy kogokolwiek na świecie, że warszawski Dziennik ma pretensje do własnych dyskutantów, na własnym forum – a mówi, że to ja??? Sorry, ale o co idzie?

Cygan zawinił a kowala powiesili!

Otóż prasa warszawska nie wymyśliła ani komputera, ani Internetu, ani blogosfery – stało się to już wiele lat temu. Więc próba dyktowania jak ma wyglądać internet, i jakimi ma kierować się obyczajami w wykonaniu warszawskich dziennikarzy jest niezrozumiała.

A gdzie byliście Sz. Państwo gdy powstawała blogosfera? Należy przypomnieć, o czym pisałem w 2007 roku, że prestiżowy tygodnik TIME przyznał za 2006 rok tytuł Człowieka Roku właśnie blogosferze – wszystkim blogerom świata.

Blogosfera jako nowe społeczności o charakterze informacyjnym


Blogosfera i Internet są wielkim dobrodziejstwem dla wszystkich ludzi na świecie. Każdy może sobie prowadzić dziennik internetowy czyli blog: na dowolny temat, w dowolnym szablonie, na dowolnym portalu. Na tej samej platformie blogerskiej blogi prowadzą licealiści, dziennikarze, profesorowie, literaci, poeci, kucharze, muzycy, biznesmeni. I bardzo dobrze! Każdy może ozdobić sobie bloga kwiatkami, jakimś mottem, filmami, prowadzić swój osobisty pamiętnik, lub album rodzinny, kronikę swojej firmy, ulubionej drużyny piłkarskiej, itd.  Blogi są wyrazem ludzkiej inicjatywy, przedsiębiorczości, pomysłowości – młodzież zamiast broić pisze blogi, rozwija się informacyjnie, co z punktu widzenia nowoczesnego społeczeństwa jest wartością nieocenioną.   

Kryzys mediów warszawskich


Od siebie chciałem tutaj dodać, że jak i wiele innych osób w Polsce nie prenumeruję Dziennika od kilku miesięcy – przedtem chętnie przeze mnie czytanego jak tygodnik Europa. Mało tego – na mojej stronie internetowej nawet polecałem tygodnik Europa do lektury a na debatę Dziennika z udziałem Normana Podhoretza, Radka Sikorskiego i prof. R. Legutko wydelegowałem mojego asystenta. Chyba była to jedyne Biuro Poselskie w Polsce.  No, niestety życie idzie do przodu – teraz prenumeruję Rzeczpospolitą, Gazetę Prawną i Puls Biznesu. A dlaczego te tytuły prenumeruję? A dlatego, że są mi potrzebne.

Pisałem też i na swojej stronie i na blogach na money.pl i Salonie24.pl, że coś dzieje się niedobrego w mediach warszawskich. Krytyka tych mediów mówi o jednej rzeczy: media te nie mogą traktować ludzi jak infantylnych półgłówków, gdy w każdym polskim miasteczku są już dwie wyższe szkoły, a w większych miastach po kilkanaście czy kilkadziesiąt. Są tam i muzea, biblioteki, księgarnie, galerie, teatry, i przychodnie lekarskie:)

I dalej nie ma już o czym mówić: o zawracaniu kijem Wisły? Ani mi się śni.
Pozdrawiam wszystkich.

n.waldemar
O mnie n.waldemar

Koziorożec: twórczy, odważny, konsekwentny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka