Zajmę się wyłącznie – nie pisząc o końcowym rozstrzygnięciu tej kwestii – problemem listu do tzw. „katarskiego inwestora”. W nawiasie można podać informację za „Naszym Dziennikiem” podającą oficjalną wypowiedź tego „inwestora”, że „inwestorem’ nie jest a jedynie firmą pośredniczącą w sprzedaży.
Sprawa pierwsza: co do rzeczy, czyli do sprzedaży stoczni przez Skarb Państwa, ma list jakiegoś stowarzyszenia jeśli podpisuje się kontrakt majątkowy??? Nikt kto kupuje majątek nie kupuje jego przeszłości.
Chciałbym się mylić, że buduje się odpowiednią historię – aby dowiedzieć za kilka tygodni, że trzeba było obniżyć cenę transakcji. Gdyż można założyć, że w tle rozgrywa się walka o wielkie pieniądze.
I co to ma do rzeczy: czy prano pieniądze czy nie? Inna firma była wtedy, inna jest w tej chwili – zapłacono przecież za majątek stoczni a nie za niegdysiejsze firmy!
Historyjkę ministra Grada można więc między bajki włożyć. Medialna gra dla ukrycia swoich niekompetencji.
I co to za sprzedaż stoczni i co to za tajemnica handlowa, o której śpiewają wróble na dachu i pisze cała prasa, TV, podaje radio, sieć i blogosfera?
Tak to można sprzedawać ogórki na miejscowym zielonym rynku:
-ogórki do słoików po ile?
-po złotówce.
-to proszę 10 kilogramów.
-proszę bardzo; płaci pan 9 złotych i extra torebeczka na zapakowanie od firmy:)
I tyle.
65
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (5)