4 września „Dziennik” a za nim portale internetowe podały dane z raportu MillwardBrown o niedożywieniu 200 tysięcy polskich dzieci. 120 tys. dzieci przychodzi do szkoły głodne, a ponad 70 tys. je posiłek wyłącznie w szkole:
http://www.dziennik.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/article440147/Polski_uczen_glodny_przez_caly_dzien.html
260 tysięcy dzieci nie je też pierwszego śniadania.
Kilka pytań do autorów raportu
Kilka pytań nasuwa się od razu: z jakich regionów są te dzieci i nastolatki. Jest to przecież ogromna liczba młodzieży. Czy wyłącznie z regionów strukturalnego bezrobocia? Dane te pokazują przecież dużą ‘armię biednych’ w Polsce. Różnice między miastami są przecież ogromne, dane chociażby z listopada 2008 pokazują je bardzo ostro:
Największe bezrobocie
Radom – 19,2
Grudziądz – 17,1
Przemyśl – 16,1
Chełm – 14,2
Ostrołęka –13,5
Biała Podlaska – 13,0
Zamość –12,6
Bytom – 12,4
Włocławek – 12,3
Tarnobrzeg – 12,0
Najmniejsze bezrobocie
Poznań – 1,6
Sopot – 1,7
Katowice, Gdynia – 1,8
Warszawa – 2,0
W Polsce brak interwencjonizmu państwa i polityki społecznej
Gdyby w całym kraju było pełne zatrudnienie można byłoby mówić o patologii rodzin, etc. Ale dane te (nie pokazujące tej kwestii na wsi) ilustrują bardzo niepokojący obraz pozostawania wielu miast i obszarów od wielu lat w strukturalnym bezrobociu. Dla każdego jest jasne, że bezrobocie generuje biedę obywateli, również tych najmłodszych. Mówi się jednocześnie, że są środki pomocowe. Więc skoro są dlaczego jest tyle dzieci głodnych? Wynika z tego, że pieniądze nie trafiają do beneficjantów - brak kontroli nad celowością wydatków z kasy publicznej jest chyba oczywisty. Możliwe też, że koszty związane z opasłą strukturą administracyjną pochłaniają środki budżetowe, które mogłyby ratować te upośledzone bezrobociem regiony.
Są i inne pomysły – np. w Hiszpanii
jest sieć sklepów dotowanych przez państwo zaopatrujących osoby biedne w żywność po kosztach własnych o 60-70% tańszych (bez marży). W sklepach tych pracują jednocześnie bezrobotni.
Przykłady ze świata można mnożyć. Ale trzeba u nas coś z tym wstydliwym i upokarzającym faktem zrobić
Można też zadać inne pytania: na co idą pieniądze budżetowe, skoro tzw. ‘dziura budżetowa’ ma wynieść w 2010 ponad 50 mld złotych? Rośnie dług zewnętrzny państwa, część przedsiębiorstw też jest zakredytowana, oraz wielu indywidualnych obywateli?
Najwyższy czas rozpocząć dyskusję nad strategią rozwoju kraju: czy jest prawidłowo skonstruowana? W 1998 roku nie było obecnego kryzysu – a wiele z miast na wymienionej liście (m.in. Włocławek) też miał stopę bezrobocia ponad 13%.
W 2008 w skrajnym ubóstwie w Polsce żyło 2,5 mln osób.
2010 jest europejskim rokiem Walki z Biedą i Społecznym Wykluczeniem. Należy wyrazić nadzieję, że wszyscy politycy zamiast stawać do kolejnych bitew - stoczą tę właściwą bitwę w Polsce: o likwidację biedy.
217
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (11)