n.waldemar n.waldemar
193
BLOG

Gen. Petelicki w "Rzepie" o ostatnich wydarzeniach w Polsce

n.waldemar n.waldemar Polityka Obserwuj notkę 4

Link do omawianego artykułu gen. Petelickiego w dzeinniku "Rzeczpospolita" z dnia 7 czerwca:
http://www.rp.pl/artykul/490249_Petelicki__Polska_zle_dowodzona.html

Zanim przejdę do tekstu zacytuję dość trafną diagnozę pracy sztabów wyborczych w wyborach prezydenckich zawartą w artykule Grzegorza Osieckiego i Marka Chądzyńskiego w  Dzienniku.pl  „ O czym milczą kandydaci na prezydenta? ”. Artykuł ten z 19 maja nadal zachowuje swoją świeżość, a oto cytat:

„..w sztabach najpoważniejszych kandydatów o tym, czy dany temat poruszyć, decyduje taktyka. A ta na razie podpowiada, by koncentrować się na wizerunku kandydata albo wpadkach przeciwnika...”.


Pomimo katastrofy powodziowej i wielu wypowiedzi polityków na ten temat – w zasadzie reagują oni nadal na aktualną logikę kalendarza, wymuszaną zwłaszcza kolejną falą powodziową. Nic nie słyszymy o sprawach strategicznych dla kraju.

Zacznijmy mimo to od powodzi


Problem powodzi jest wart gruntownej analizy. Zauważyć należy brak przygotowań do powodzi mimo, że w marcu tego roku media i sieć internetu szeroko podawały prognozy długoterminowe, z których wynikało jednoznacznie, że kwiecień będzie chłodny a w Polsce centralnej deszcze będą padały cały maj. Więc były dwa miesiące na przygotowanie się do tego faktu.

Generał Petelicki widzi tutaj jeszcze i inny problem – wojsko odegrało minimalną rolę w tej sprawie.  To, że Petelicki mówi na ten temat nie znaczy, że społeczeństwo  tego nie widzi i nie zdaje sobie sprawy z tego godnego pożałowania faktu. Wystarczy porozmawiać z ludźmi pamiętającymi PRL: mówią, że wojsko miało sprzęt, ludzi (tak samo jak w akcjach odśnieżania) i obywatele cywilni mogli zawsze na pomoc wojska liczyć. Polska ma 38 milionów ludzi – więc ciężki sprzęt i ludzie są niezbędni dla funkcjonowania państwa i społeczeństwa.  

Innymi słowy: uprawiając nadal „politykę dbania o własny wizerunek” politycy i partie nie załatwią żadnej sprawy w Polsce.  Stan ten trzeba przerwać dla dobra społeczeństwa – owszem, dobrze mieć ładnie zawiązany krawat, ale w góry w krawacie nie idzie się  ratować ludzi, lub ratować z katastrofy powodziowej, ani rozwiązywać skomplikowane problemy stawiane przez dane ekonomiczne, społeczne, i inne.

Uważam, że Sejm powinien podjąć kierunkową uchwałę obligującą rząd do natychmiastowego opracowania długoterminowgo i krótkoterminowego programu mającego na celu działania regulujące politykę wodną w kraju (tamy, retencje wodne, zbiorniki przeciwpowodziowe, osuwiska, równowaga ekologiczna, etc.), antypowodziową i antykryzysową. Zwłaszcza w aspekcie widocznych jak czarno na białym zmian klimatycznych i anomalii pogodowych.

Koszty powodzi w 1997 i obecnej – wliczając w to koszty strat moralnych – możliwe, że są wyższe niż rzeczowe wydanie środków na zapobieganie katastrofom.
A kto dzisiaj wie co będzie jesienią lub następnej wiosny?  A może będą jeszcze większe opady?  A więc i większa katastrofa.


Generał Petelicki mówi jasno: armia nie dysponuje wystarczającą ilością ludzi i sprzętu na wypadek zagrożeń lub katastrofy

Tutaj spór idzie o rzecz prostą: czy mamy mieć armię „od parady” czy dla bezpieczeństwa obywateli. Nie wnikam w krytykę poszczególnych osób przeprowadzoną przez Petelickiego gdyż nie mam wiedzy generała – ale widać przecież gołym okiem, że coś nie jest tak jak powinno być. Straciliśmy kilkudziesięciu oficerów lotnictwa, Sztab Generalny i trzon kadry państwowej w dwóch katastrofach lotniczych poza terenem działań wojennych w Iraku i Afganistanie. No, tutaj trudno nawet komentować te fakty.

Najgorsze z tego, że nikt nie czuje się odpowiedzialny za zdziesiątkowanie armii i kadry państwa. A to już jest bardzo niebezpieczne.

Tragiczna spirala nieudacznictwa – to chyba dobre powiedzenie


Na moim blogu pytałem wielokrotnie, co łatwo zauważyć – dlaczego pomimo wskaźników międzynarodowych i polskich danych statystycznych, w Polsce pewne procesy się nie zmieniają? Dlaczego zabetonowane i ograniczone jest pole gry społecznej partiami politycznymi i mediami głównymi. Czy trzeba kolejnej katastrofy, żeby zobaczono, że mapa Polski jest zupełnie inna niż utopijna wyobraźnia meinstreamu i partii?

Petelicki mówi też to, co krytykują od lat inni : irracjonalny prymat PR przed koniecznością profesjonalizmu i merytorycznością

Co zrobić mają ludzie wykształceni, profesjonaliści w każdym calu – jeśli strategie i taktyki działania w polityce wyznaczają jacyś specjaliści od tzw. piaru, jakby los społeczeństwa to był proszek do prania, lub płyta wchodzącego na rynek piosenkarza, albo nowy tytuł prasowy.

Czy partie się naprawdę dobrze czują?  

No i gwóźdź programu: gen. Petelicki mówi o odpisie 20 miliardów dolarów długu tajną dyrektywą prezydenta USA!


A my wiedzieliśmy od 1990 roku, że na prośbę Lecha Wałęsy banki darowały Polsce 5 miliardów dolarów długu, który wynosił w 1989 roku ok. 46 miliardów dolarów. Więc jaki był realny dług?

Pytam bo często piszę zwłaszcza na moim blogu na Money.pl o zadłużeniu państwa.

Z tez Petelickiego wynika, że nie przedstawiono po okrągłym stole księgowości państwa. Lub nie poinformowano o anulowaniu zadłużenia 20 mld USD tajną dyrektywą prezydenta USA w odpowiednim czasie. Tym bardziej powstaje pytanie: skoro zyskaliśmy tajną dyrektywą 20 mld USD dlaczego nasz dług jest taki duży w tej chwili? I gdzie są te pieniądze?
 

n.waldemar
O mnie n.waldemar

Koziorożec: twórczy, odważny, konsekwentny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka