Mecenas Rafał Rogalski – prawnik rodzin ofiar smoleńskich – który ostatnio zasłynął rewelacją, jakoby posiadał dowody na sztuczność smoleńskiej mgły (a dowody opierały się na fakcie, że nie było dowodów iż mgła sztuczna nie była – to tak w ramach mistrzostw świata w odwracaniu kota ogonem), robi ostatnio oszałamiającą karierę w mediach. Wszędzie go pełno, było, nie było reprezentuje rodziny prezydenta i Wielkiego Zawiadowcy – Przemysława Gosiewskiego.
Z absolutnie perfekcyjnie wypracowaną konsekwencją, mecenas Rogalski kompromituje się wszędzie, gdzie raczą go tylko zaprosić. Wedle zasady, że fakty się nie liczą, ważne jedynie, by umiejętnie odbić piłeczkę.
A więc najpierw uznał – pomimo sprzeciwu ekspertów zawodowo zajmujących się badaniami chemicznymi – że wystarczyła odpowiednia ilość generatorów i wody, żeby wywołać sztuczną mgłę.
Na poparcie swej tezy zaznaczył, że Rosjanie nie chcą przekazać oryginałów nagrań CVR i FDR, a także zapisu rozmów kontrolerów. A więc zapewne Rosjanie celowo usunęli z nich rozmowy o mgle. Wniosek? Była sztuczna!
A oto przykładowe nagranie z CVR:
F/O: Areczku, widzisz tę mgłę?
KPT: O w mordeczkę. Chyba sztuczna.
I nagranie z ruskiej wieży:
Kontroler 1: Haraszo, haraszo, zaraz wpadną w naszą sztuczną, ruską mgłę. Dzwoń na Kreml.
Kontroler 2: E, jeszcze niet. Tam leci Kaczyński. On molodiec. I na moskala cięty. Jeszcze przejmie stery i na przekór mgle wyląduje. A wtedy Łubianka jak nic.
Kontroler 1: Daa. Niech dają w palnik generatorom. Więcej tej mgły.
Jednak mgła to jedno. Ale przecież mogło dojść do konwencjonalnego zamachu. Mig-29 mógł odpalić rakietę. Mogła też wybuchnąć bomba, podłożona przez tajnego komandosa, który spuścił się na linie z niewidzialnego przez radary samolotu wykonanego w technologii Stealth (ani chybi rąbniętego Amerykanom), a następnie podłożył bombę zegarową i wyskoczył na spadochronie z najszybszego cywilnego samolotu świata. I nie istotne jak. Może przez okienko w kibelku? Ważne jest, że się udało. A dowody na to – owszem, są. Jakie? Ano przecież takie, że Ruscy nie wydali wraku. No tak.
Na tym jednak nie stanęło, bo mecenas jest przecież perfekcjonistą. Zajął się więc kolejnymi aspektami sprawy. Stwierdził na przykład, że Rosjanie mgłę zaplanowali. Na jakiej podstawie? Jak to na jakiej. Przecież już miesiąc wcześniej ostrzegali, że o tej porze Korsarza może obtoczyć mgła. Skąd mogli wiedzieć? No i co z tego, że tam codziennie o tej porze tak jest. A może Pan Bóg ulitowawszy się nad niedolą Narodu Polskiego postanowił tego dnia mgły nie zsyłać. I co? Hę?
Z pytania „Dlaczego Rosja miałaby zorganizować taki zamach?” też mecenas-supermen wybrnął bez zająknięcia: „Jak to? Przecież Rosja nie jest w Unii i w NATO. A poza tym prezydent Kaczyński miał poważne zatargi jeśli chodzi o sprawę Gruzji”. Ot molodiec…
A propo’s Gruzji. Incydent w Gruzji się nie liczy. Tako rzecze mecenas. I co z tego, że istnieją dowody na to, że wtedy na pilota wpływano? Teraz na pewno tak nie było. Wtedy zresztą pilot ostatecznie nie poniósł żadnych konsekwencji swej niesubordynacji – przepraszam, asertywności. Ba, nawet dostał od tego zdrajcy Klicha pochwałę. A że go tam prezydent od tchórzy wyzywał? I straszył pitbullem – Karskim? I po prokuraturach ciągał? Och na litość boską, nie bądźmy tacy drobiazgowi. Ważne, że nie ma dowodów i nikt nie słyszał, ani nie widział, by prezydent Protasiukowi cokolwiek kazał. Ani Błasik. Bo niby jak? Nikt do kokpitu zajrzeć nie mógł.
A tu nagle – jak grom z jasnego nieba. Jest nagrana kłótnia Protasiuka z Błasikiem. Na płycie, przed odlotem.
I oto epilog mego wywodu. Cytuję „jak leci” rozmowę supermecenasa z dziennikarzem RMF FM Konradem Piaseckim – w ramach audycji KONTRWYWIAD. Z tym, że prócz „jak leci” pozwolę sobie również na swój komentarz w nawiasie.
I ta ostatnia fraza niech będzie eleganckim podsumowaniem wszystkiego, co napisałem wcześniej. Skrzynek nie ma. Ani chybi zamach.
I jeszcze drobna dygresyjka: Nasza polska palestra to instytucja nie w kij dmuchał. Warto bowiem zauważyć, że prócz Rafała „Sztuczna Mgła” Rogalskiego należą do niej również Marcin „Niech Się Pan Ode Mnie Odpierdoli” Dubienecki; Roman „Dinozaury Żyły w Czasach Ludzi” Giertych; „Piotr „Pięć Piw” Farfał; Karol „Pilot To Tchórz” Karski, czy Henryk „Dobrobyt Nieważny, Ważny Katolicyzm” Goryszewski.
Strach się bać…



Komentarze
Pokaż komentarze (7)