W dziisiejszych Sygnałach Dnia wiceminister gospdarki, Piotr Naimski zasugerował, że niewykluczone będzie postawienie Leszka Millera przed Trybunałem Stanu za to, że rząd pod jego przewodnictwem zerwałał w 2001 roku umowę o budowie gazociągu ze złóż norweskich. " Było to działanie partii rosyjskiego interesu" - powiedział Naimski, dodając, że tamta decyzja kosztowała Polskę utratę możliwości dywersyfikacji surowców energetycznych.
Czy na wyciąganie dział tak wielkiego kalibru jest teraz odpowiedni moment? Czy rzeczywiście coś tym ewentualnym procesem załatwimy, czy może jedynie zrobimy wielkie larum, po którym i tak sprawa przycichnie? A może, odwrotnie do intencji, po prostu tylko się ośmieszymy, dając asumpt nieprzychylnym ośrodkom do kolejnego wytykania rządowi jego ruso a nawet i germanofobii?
Decyzja Leszka Millera istotnie nie miała wiele wspólnego z dbałością o rozwój kraju. Jest sporo prawdy w argumentacji Naimskiego, że był to krok bliższy interesom rosyjskim niż polskim. Tym bardziej kiedy zakupiliśmy (prawie) złoża norweskie i nie mamy możliwości przesłania stamtąd gazu rurą do kraju. Premier, tak jak każdy szef firmy, nie ma prawa działać na jej szkodę. Miller tamtą decyzją, wydaje mi się, złamał prawo, działając na niekorzyść państwa polskiego. Miał być może jakieś argumenty za takim rozwiazaniem przemawiajace, jednak po dzisiejszym zachowaniu Moskwy wydaje się, że była to źle przeprowadzona kalkulacja.
Piotr Naimski, mam nadzieję, zagalopował się w swej rozmowie w Sygnałach Dnia. Stawianie MIllera przed Trybunałem, nawet sugerowanie takiego kroku, jest na równi nieodpowiedzialne, jak decyzja rządu z roku 2001. Leszek Miller wytrzyma z pewnością taki proces, a znając doskonale jego całą karierę polityczną, wiem, że się wyłga. Nie wyłga się jedynie rząd Jarosława Kaczyńskiego, któremu po raz kolejny przyjdzie świecić na pierwszych stronach europejskich publikatorów. Decyzja o Trybunale dla L.M. to najzwyklejsze działanie na szkodę firmy - czytaj Państwa Polskiego.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)