Właśnie załączyłem sobie jeden z najlepszych debiutanckich albumów wszechczasów..
Velvet Unerground and Nico.
Pikny ..
I pomyśleć że płytka ma już ponad 40 lat. Wcale upływ czasu jej nie zaszkodził..
Brzmi wciąż świeżo i oryginalnie..
Velveci byli kapelą niezwykłą.. Wyprzedzili punka, industrial..
Na jedynce są praktycznie same hiciory.. Oczywiście nie w sensie muzyki pop, chociaż takie Sunday morning czy I'll be your mirror- to śliczne piosenki ..
Ale oprócz tych kawałków- dwa super hity - Heroin- jeden z najbardziej niesamowitych kawałków jakie słyszałem i Venus in Furs..
Nie byłoby dzisiejszej sceny undergroundowej - tych wszystkich gitarowych grzy grzy - bez Velvetów..
Co ciekawe - te stare płyty sprzed 40, 30 lat - brzmią świeżej i mocniej od tego co dziś nagrywają "młodzi gniewni"..
Kudy tam jakimś młodziakom do Velvetów czy Television..
Właśnie z tej przyczyny że rock się wypalił - nie słucham już nowszych rzeczy.. No nie mogę po prostu słuchać odgrzewanych kotletów.. Jak słyszę siedemnastą kopię kapeli X i czytam zachwyty krytyków - to jak to śpiewa VooVoo -"Zbiera mi się"..
Jeszcze w latach 90tych powstało kilka niezłych albumów - Gabriel, Depeche Mode, RHCP czy King Crimson.
W XXI nie pojawiło się w muzyce rockowej jak na razie nic takiego co powaliłoby mnie na ziemię..
Wolę dziś włączyć sobie płytkę z jazzem , klasyką czy starym rockiem...
No ale pierwszy album Velvet Underground - zawsze dobrze się słucha..
Polecam..


Komentarze
Pokaż komentarze (5)