Przyznam się, że bojaźnią bożą, a może nawet i drżeniem napawa mnie fakt, że polska prawica do końca nie potrafi mi zapewnić należytej ochrony, nie chce się mną zaopiekować, słowem nie potrafi mi robić dobrze, co było nie było, ale przynajmniej w Polsce, jest przecież jej cechą szczególną. Co prawda, są tacy (to nie żart), dla których jesteś wart mniej niż zero – chciałoby się zanucić za Lady Pank i owi tacy, to zdaje się, że właśnie polska lewica, przynajmniej ta parlamentarna. Wszyscy pamiętamy jak Miller nie chciał się kopać z koniem, Cimoszewicz kazał się ubezpieczać, a Kwaśniewski podpisywał konkordat. Z Polską prawicą jest nieco inaczej, rzekłbym, że faktycznie jest ona wyjątkowo opiekuńcza, choć werbalnie się do tego nie przyznaje, bo przecież państwo opiekuńcze to niemal jak Gułag albo ta przeklęta Szwecja.
Tedy polska prawica nie dopuszcza o eutanazji, a nuż się okaże, że ja tak naprawdę to eutanazji nie chce, pomyliłem się, nie wiem co mówię, że zaszkodzi to innym – słowem, że trzeba mnie chronić przed mym samym. Podobnie polska prawica uzasadnia podatek na armię, że ja sam nie dam na wojsko, tylko musi przyjść poborca i mi pieniążki zabrać, bo już oni tam, na prawicy, dobrze wiedzą, od kogo broń kupować i dlaczego od Amerykanów. Ale oprócz tych spraw ważnych, rzekłbym fundamentalnych, przy których trzeba mnie niańczyć jak dziecko, istnieją jeszcze sprawy mniej błahe, przynajmniej mniej błahe na pozór.
To sprawy ochrony mojego umysłu, mojej wrażliwość, mojego jestestwa, które w kontakcie z treścią niepożądaną przez prawicę, może mnie niejako zwichnąć, a nawet umysłowo poranić. Tedy prawica głośno domaga się by nie puszczać Czterech Pancernych i Psa, bo a nuż miłość do Szarika wzmocni moją rusofilię, a przecież, dla mojego dobra, nie mogę być rusofilem. Tedy nie mogę, czy nie powinienem (na razie niestety zakazu nie ma) kupować w Empiku dzieł Eisensteina, bo to radziecka propaganda, a różniący się, zwłaszcza między sobą, Panowie Karłowicz, Gawin i Cichocki dbają o czystość umysłową polskich owiec, by strzyc je potem móc należycie. To samo jest z pornografią, której czytanie, oglądanie jest zbrodnią, ponoć w Szwecji karzą bywalców domów publicznych, o czym przebąkuje się również w Polsce. No, ale Szwecja to Gułag, wiec nie wiadomo czy Gułag kopiować, przez co wskoczymy na socjalną równie pochyłą czy może po prawicowemu zadbać o moją patriotyczną duszę, czyli też ograniczać.
Tedy gdy tak patrzę jak setki mróweczek uwija się przy tym by mnie chronić, wstrzymywać, bym, broń Boże, się w Rosji nie rozmiłował, po chorobie nie eutanazjował, czy wreszcie patrząc na witrynę w kiosku nie onanizował (włosy między palcami!), myślę sobie, że coś Panowie z prawicy, ale jednak mało jesteście czujni. Skoro bowiem nie chcecie rusofilii, pornografii i prób samobójczych, to czyż nie powinno się zakazać dzieł zebranych Adama Michnika, które lada moment będą sprzedawane w Gazecie. I to tuż po serii Święte Księgi (zbieżność zapewne nie przypadkowa). Wszak ta pornograficzna rusofila rzeczywiście może doprowadzić do cierpienia i samobójstwa. Rzecz jasna, do samobójstwa na lewicy, nie śmiem bowiem twierdzić, że prawica, która poglądy i wybory etyczne Michnika krytykuje, krytykuje go nie przeczytawszy jego dzieł, niechby i nawet połowy. Nie raz, nie dwa, słyszałem, że nie można krytykować Zyzaka, czy Gontarczyka, gdy się ich książek nie przeczytało. Tedy skoro prawica jest już po lekturze, trzeba chronić lewicę, tak jak się ją chroni przed eutanazją, gejowską adopcją czy psem Szarikiem. I tak jak się ją powinno chronić przed Libertas, bo przecież skoro Kłopotowski wzywał ABW za niewinne zdanko w statucie Fundacji Adenauera, to tym bardziej powinien posłać antyterrorystów na partię tak niesłusznie internacjonalistyczną.
PS Spotkanie z Adamem Michnikiem na Czerskiej dziś o 19, ale kto wybiera termin spotkania w dniu meczu Barcy to nie wiem, pewnie jakiś mózg z Agory.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)