Piłka nożna to gra paradoksów. A futbol jest okrutny. Wie o tym każdy, kto nawet po amatorsku kopał piłkę. I teraz, przed takim półfinałem, coś podpowiada, że byłby zbyt pięknie, żeby się wszystko ziściło.
Trzy lata temu gracze Wegnera weszli do finału, bo Riquelme nie strzelił karnego. Gdybym musiał wziąć kogoś do ofensywy Barcy to bym wziął właśnie Riquleme – geniusza, który przyszedł do Katalonii za wcześnie. O wiele, wiele za wcześnie. A który dziś przyćmiłby pewnie i samego Zidana. Ale wówczas, trzeba by na lewo przesunąć Iniestę, czyli pożegnać się z Henrym. Jest coraz starszy, na tej pozycji potrzeba kondycji. Futbol, to gra okrutna, zawsze ci zajrzą w metrykę. Istnieją dwie prawdy, dwie przeciwstawne tezy, że zwycięskiego składu nie trzeba zmieniać i że co jakiś czas drużynę trzeba przewietrzyć. Ale trudno coś poprawiać gdy się wygrywa 6:2 na Santiago Bernabeu.
Wbrew pozorom Barca ma słabe punkty. W końcówce sezonu przypomina nieco Galaktyczny Real gdy Ronaldo (Ronaldo jest tylko jeden!) mówił, że on się obroną nie przejmuje, bo i tak zawsze strzelą coś z przodu. Tak było podczas Gran Derbi. Dziś tak nie będzie, jak Angole strzelą, to zaraz porobią zasieki, chyba że będą mieli gorszy dzień. Ale nie będą mieli. Gdybym był Hiddinkiem rzucił bym się na Barcę i przez pierwsze parę minut, pressingiem starał się zdobyć bramkę. Tak jak to zrobił Real. Chelsea jest od Realu silniejsza, zwłaszcza że Puyol i Marquez nie zagrają. A może bym kazał strzelać z daleka, licząc na rzuty rożne? Dośrodkowania to od lat najlepszy patent na Barcę.
Arsenalowi los dał szansę – łatwa droga do półfinału, drugi mecz u siebie, no i zaledwie jednobramkowa strata. Znowu zawiedli. Fabregas, który 1,5 roku temu miał być najlepszym pomocnikiem świata, był bezradny, Adebayor, który może jest nawet lepszy niż Eto i paru młodych chłopaków, którzy powinni zabiegać Manchester przed swoją publicznością. No, ale takie są losy angielskiego Ajaksu.
Patrick Evra powiedział, że grali przeciwko chłopcom. Może to i prawda, ale akurat Evra jak na wyrobnika chyba się zbyt szybko wysunął przed szereg. Może niech lepiej podaje piłkę do lepszych kolegów i za dużo nie mędrkuje. Mędrkował Marcelo z Realu, wyliczał ile punktów straci Barca, no i się nieco pomylił.
Ten mecz będzie trudniejszy niż finał, paradoksalnie, a może nie, presja jest większa, po takim zwycięstwie, przy porażce zawód będzie ogromny. A Chelsea może znowu mordować piękno futbolu. No, ale to tylko piłka, choć dla mnie to wciąż nie „tylko”, ale „aż” piłka.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)