galopujący major galopujący major
51
BLOG

Geje wygrywają

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 48
 

Ja tam murzynów lubię, ale asfalt powinien znać swoje miejsce- ten stary rasistowski „dowcip” przypomina mi się za każdym razem gdy słyszę jak to niby tolerancyjna polska prawica wypowiada się na temat gejów.

 

Ależ możecie drodzy geje (cieszcie  się, że nie mówię na was pederaści) uprawiać ten obrzydliwy seks w domach, ale na ulicy swojej gejowatości manifestować nie możecie. 

 

Prawica, zwłaszcza ta homofobiczna w typie Pospieszalskiego czy Wierzejskiego ubzdurała sobie, że tolerancja polega na tym, że mogą oni mówić gejom jak się mają zachowywać na ulicy, a jak w domu. Tu możesz się całować, a tam nie. Oczywiście z tolerancją nie ma to nic wspólnego lecz jest po prostu kolejną próba zawłaszczenia pojęcia, którego pozytywna konotacja jest tak głęboko zakorzeniona w świadomości społecznej, ze żadna Fronda z Legutko nie są w stanie zawróci kijem Wisły.

 

Bardziej już doceniam tych , którzy mówią wprost geje to zboczeńcy i tego nie toleruje. Przynajmniej nie widać tego zakłamania.  Choć z drugiej strony ubytek osób które publicznie wyrażają swoje „antyzboczeniowe” credo, powinien cieszyć z tego powodu, że coraz więcej osób skłania się do uznania takich haseł za niedopuszczalne w języku publicznym.

 

Z homofobią ( nieuzasadnionym, stereotypowym lękiem wobec homoseksualizmu) zaczyna się więc dziać podobnie jak z antysemityzmem.  Antysemityzm został wyrugowany z języka publicznego i teraz błąka się po jego obrzeżach, znajdujący posłuch albo u ludzi szalonych albo tych co półgębkiem się do niego przyznają nieznajomym. Oczywiście  antysemityzm na poziomie werbalnym nadal istnieje, czego dowodem jest fakt, iż na prowincji tzw. sprawiedliwi wśród narodów świata wstydzą się swoich dokonań. A przecież to bynajmniej nie powód do wstydu. Kazimiera Szczuka codziennie dostaje masę listów o tym jaką to jest „żydowską suką”, ale oczywiście skarżyć się na to nie ma prawa. Przecież wszędzie istnieją szaleńcy, nieprawdaż?

 

O ile wiec antysemityzm zdołano wyrugować z języka publicznego, o tyle w przypadku homofobii ten efekt nadal pozostaje w sferze życzeń , a nie faktów. Jednak cos się ruszyło
i dziś widać, że poza grupą napalonych na gejów wszechpolaków i innych okołoultraprawicowych  tworów, parady mało kogo obchodzą. Po prostu wrastają w pejzaż kolejnych manifestacji, a społeczeństwo nie mogące się doczekać homoseksualnej plagi i apokalipsy, najzwyczajniej w świecie zajmuje się własnymi sprawami.

 

Duża w tym zasługa inteligencji. Niezależnie jakich zaklęć i obelg by Kaczyński z Giertychem nie używał, to jednak nadal owa inteligencja nadaje ton temu co jest a co nie jest passe. Idąc na wojnę z inteligencja Kaczyński zapomniał armat, a 5-ciu  (słownie pięciu) inteligentów jakich wymieniła w wywiadzie dla Rzepy i to po dłuższym namyśle, nie starczy nawet na walki podjazdowe. I choć  rządzi premier to na uczelniach, w salonach, w sztuce nadal rządzi inteligencja i to ona decyduje w sprawach smaku. A inteligencja zawsze chroniła gejów i zawsze chronić ich będzie, również dlatego, że wielu homoseksualistów tworzy jej parnas.

 

Swoje odegrała też emigracja. Polacy, również ci starsi wyjechali z obyczajowego skansenu, którego granice wyznaczała własna pruderia i przekonali się, że szef gej nie dobiera się do rozporka, tylko tak jak heteryk każe po prostu dokładnie zmywać naczynia. Ta emigracja kiedyś wróci i o dziwo spostrzeże, że w Polsce jest podobnie jak  w Anglii, są tez geje i niebo nie wali się wszystkim  na głowę, a kobiety nadal zachodzą w ciążę… z mężczyznami.

 

Ale największa w tym zasługa takich osób jak Biedroń. Robert Biedroń jest dziś osobą najbardziej znienawidzona przez środowiskiem homofobów, co powinno  wszystkim innym  dać wiele do myślenia. To on (używam go jako pewnego symbolu) wprowadził tematykę gejowską do ogólnopolskiej debaty. A to bardzo wiele, to wręcz warunek konieczny aby coś się w przypadku tolerancji zmieniło. Dobrze zdają sobie z tego sprawę np. animatorzy ruchu na temat JOW-ów, którzy od lat bezskutecznie próbują zarazić tematem społeczeństwo. Na razie wychodzi im to marnie, a Biedroniowi się udało.         

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (48)

Inne tematy w dziale Polityka