galopujący major galopujący major
44
BLOG

Setny wpis

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 40
  

Warszawskie Centrum Onkologii dzieli od Świątyni Opatrzności Bożej zaledwie kilkanaście   minut jazdy samochodem. Wystarczy dojechać do ul. Rosoła, potem skręcić w Dolinę Służewiecką, aleje Wilanowską i jesteś na miejscu. Nie namęczysz się wiele, chyba że akurat chorujesz. Wówczas potrzebować będziesz szofera. Dobry sąsiad pomoże gdy wycieńczony morfiną nie potrafisz utrzymać kierownicy. To cała pomoc jaką może ci zaoferować, ale dobre chociaż i to, przecież nie każdy ma dobrego sąsiada.

 

Gdy podjedziesz pod budynek Świątyni, cień rzucany przez budynek może cię zaskoczyć swoim ogromem. Nic dziwnego ta Świątynia ma zaskakiwać, ma pokazywać do czego zdolny jest naród Polski. A zdolny jest przecież do rzeczy największych.

 

Gdy podjedziesz pod budynek Centrum Onkologii zobaczysz cos na kształt kombinatu, Niech podejrzliwość cię nie zwiedzie, to rzeczywiście jest rodzaj fabryki. Patrząc z zewnątrz powinieneś być przygotowany, że to dopiero początek. Przed Centrum jest rozległy parking, oczywiście płatny, stawki nie są wygórowane, poza tym zawsze można zaparkować gdzieś w pobliżu. Gdy jesteś tam codziennie powoli poznajesz nie tyle właścicieli aut, co same auta. Ten sam czerwony volkswagen, te same fiaty. Wydaje się, że stoją tam dzień i noc, ale pewnego dnia znikają na zawsze.     

 

 

Świątynia Opatrzności Bożej ma być podziękowaniem Narodu za uchwalenie Konstytucji 3 maja. Wielkie historyczne wydarzenie musi być przecież uświetnione czymś równie wielkim. Inaczej podziękowanie nie będzie na tyle wzniosłe, na ile być powinno.

  

W centrum Onkologii ciężko się oddycha, i w przenośni, i dosłownie. Chorzy czekają na wizytę średnio po 6  godzin, w godzinach porannych jest czarno od ludzi. Na każdy rodzaj nowotworu przypada po paru wysokiej klasy specjalistów. Gdy jeden z nich pójdzie na urlop, masa chorych wstrzymuje oddech, muszą dostać się do innego. A to nie takie łatwe, na szczęście lekarze mają w fartuchach szerokie kieszenie. Czy ktoś kiedyś zastanawiał się po co w fartuchach są aż tak duże kieszenie, długopis można przecież nosić w spodniach? Jeżeli istnieje jakiś zawód gdzie choć na chwilę można zostać bogiem to jest to chirurg onkolog. W Centrum Onkologii dla chorych na poszczególne nowotwory czeka około… 30 łóżek   szpitalnych.  W Polsce na raka choruje około 120 000 osób.

 

W Świątyni będzie oddychać się łatwo, nawet gdy na uroczystości przybędą nieprzebrane tłumy. Strop w postaci kopuły, wysoki na kilkanaście metrów z pewnością zapewni dobrą wentylację. Nie można się modlić w zaduchu, to przeszkadza w skupieniu, poza tym jak można podziwiać coś co ledwo widać z odległości paru kilometrów. Budynek Świątyni przypomina meczet, brakuje tylko minaretów, kto wie może ma być lokalnym wyzwaniem dla wszechdobylskiej islamizacji Europy. Rzut Świątyni wpisany jest w cztery ściany, z której każda symbolizuje drogę dochodzenia Polaków do wolności. Jedna z bram nazywa się brama Cierpienia- ciekawe czy zwrócona jest w stronę Centrum.

 

Ale w centrum też jest Kościół, czy raczej kaplica. Kaplica jest w każdym szpitalu, obecność duchownych pomagała chorym od zawsze. Wiele nawróceń to nawrócenia z czystego wyrachowania. Gdy nie masz już ratunku to zawsze możesz zwrócić się do Boga, niczym nie ryzykujesz, a zyskać możesz wszystko. Zapewne w prosektorium w podziemiach szpitalnych patolodzy mają pełne ręce roboty. Co chwile winda zjeżdża na poziom minus jeden, co chwila jakaś rodzina odsłucha pewnej zwięzłej rozmowy.

 

W Świątyni Opatrzności Bożej jak na razie spoczywa jedna osoba. Pochowany wbrew swej woli ks. Jan Twardowski. Gdyby wierzyć w przesądy to można by ukuć teorię, że pogwałcenie woli zmarłego może rzucić klątwę  na całe to przedsięwzięcie. Ale Kościół klątw się nie boi, kto jak kto, ale Kościół potrafi ze klątwami walczyć.

 

„Demagogia”pochodzi z języka greckiego i oznacza „kierowanie ludem”. Demagogiem jest dziś każdy kto kwestionuje finansowanie Kościoła z pieniędzy podatników. Ale mi jednak  zdaję się, że dziś najlepiej  ludem kieruje właśnie Kościół.    

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (40)

Inne tematy w dziale Polityka