galopujący major galopujący major
128
BLOG

Czy Mącior odpowie pozwem?

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 36
Prof. Ćwiąkalski: - Opowiedziany przez ministra Ziobro życiorys prof. Mąciora jest piękny i wzruszający, ale nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Opowieści, że pan Mącior był za PRL-u szykanowany, są przesadzone. Znane są zaś inne fakty, jak np. te, że do tytułu profesora doszedł on dzięki pomocy prof. Buchały, który odstąpił doktoranta z niemal gotową pracą, aby Mącior mógł spełnić podstawowe wymogi formalne. Panu Ziobro powinny być też znane historie, jak to prof. Mącior lubił chwalić się swymi doskonałymi kontaktami z oficerami bezpieki i MO oraz fakt, że w latach 70., realizując misję powierzoną mu przez dziekana Hanauska, opiekował się wydzieloną grupy studentów regularnych funkcjonariuszy MO i SB, którzy mieli osobne zajęcia przy ul. Reformackiej - mówi prof. Ćwiąkalski.

Źródło: gazeta.pl

A to fragment listu otwartego prof.Zolla z dzisiejszego wydania Gazety Wyborczej
(list jest dostępny na stronie intenretowej gazety)

Na koniec parę słów na temat "prześladowania" prof. Mąciora na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pan prof. Mącior był uczniem pana prof. Władysława Woltera, także mojego Mistrza. Gdy rozpocząłem pracę w Katedrze Prawa Karnego UJ w 1964 r., pan Mącior był już po doktoracie i cieszył się opinią bardzo zdolnego młodego naukowca. W 1968 r. zrobił habilitację. Otrzymałem od prof. Mąciora jego pracę habilitacyjną z dedykacją
"z podziękowaniem za pomoc w kłopotach".

Nasze drogi się rozeszły, gdy ja zrobiłem habilitację w 1973 r. Prof. Mącior przestał się do mnie odzywać i zaczął mnie przy każdej nadarzającej się okazji atakować. Po swojej habilitacji prof. Mącior napisał kilka artykułów. Nie jest prawdą, że przez prof. Kazimierza Buchałę [od 1967 r. Kierownik Katedry Prawa Karnego UJ, 1981-83 prezes Naczelnej Rady Adwokackiej] miał brak możliwości prowadzenia zajęć z prawa karnego. Przy każdym corocznym podziale zajęć prowadzonych w katedrze był spór z prof. Mąciorem, który odmawiał otworzenia seminarium z prawa karnego. Nie miał więc żadnych magistrantów ani doktorantów, gdyż seminarium doktorskiego też nie prowadził. Bardzo delikatnie mówiąc, prof. Mącior nie był osobą lubiącą się przemęczać.

Prof. Mącior w końcu lat osiemdziesiątych napisał książkę i zabiegał u prof. Buchały o wszczęcie postępowania w sprawie profesury. Prof. Buchała, wiedząc, że wniosek taki, bez zakończonego przewodu doktorskiego prowadzonego przez kandydata i do tego przy niewielkim dorobku naukowym prof. Mąciora, nie ma szans, oddał mu promotorstwo rozprawy doktorskiej zakończonej już pod kierunkiem prof. Buchały, lecz jeszcze nie obronionej. To umożliwiło w ogóle nadanie panu Mąciorowi tytułu profesorskiego. Myślę, że nie jest to szczególnie przemawiający dowód za szykanowaniem prof. Mąciora przez prof. Buchałę. Jak Pan Minister, nawiasem mówiąc, ocenia, że pan Mącior przyjął wtedy pomocną dłoń od takiego "komucha", jakim w Pana wypowiedziach rysuje się prof. Buchała?

Niestety, muszę w tym kontekście powiedzieć i o mojej słabości. Gdy w 1994 r. zostałem kierownikiem katedry, prof. Mącior zaczął ze mną rozmawiać i nawet słyszałem z jego ust stosunkowo życzliwe oceny mojego postępowania. Po takim przygotowaniu pola zwrócił się do mnie o wystąpienie z wnioskiem o awansowanie na stanowisko profesora zwyczajnego. Chciałem mieć w katedrze jak najlepsze stosunki personalne, a także brałem pod uwagę rychłe przejście prof. Mąciora na emeryturę i jego trudną wówczas sytuację materialną i napisałem, przyznaję to ze wstydem, bardzo naciągany wniosek z opinią pozytywną. Po otrzymaniu awansu prof. Mącior przestał się do mnie odzywać i wszystko wróciło do normy.

Jeszcze przed awansem prof. Mąciora zaproponowałem mu, że utworzymy dwie grupy studentów i obaj będziemy prowadzili równoległy wykład z prawa karnego. Studenci jednoznacznie zagłosowali nogami i po kilku tygodniach prof. Mącior zaprzestał wykładania.

Skorzystałem z tej formy odpowiedzi Panu Ministrowi. Nie mam obecnie możliwości zwoływania konferencji prasowych, aby na nich móc prostować te wszystkie nieprawdy lub półprawdy, które są ujęte w Pańskich wypowiedziach.



Na koniec i jas muszę wszystkich przeprosić, że niestety nie napisałem o szwajcarskich kontach ani o wyciekających danych. Ale jest przecież wielu prawaków , którzy o wiele lepiej zrobią to za mnie. Jako wyciszacz i 8 strona nie mogę przecież źle pisać o swoich mocodawcach.

Przepraszam tez Mad doga, że nie napisałem o Piratach z Karaibów czy innych Alibabach , mimo iż przecież w dniu premiery świat wstrzymał na chwile oddech. Wiem, że to bardzo ważne, przepraszam.



        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Polityka