Źródło: gazeta.pl
A to fragment listu otwartego prof.Zolla z dzisiejszego wydania Gazety Wyborczej
(list jest dostępny na stronie intenretowej gazety)
Na koniec parę słów na temat "prześladowania" prof. Mąciora na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pan prof. Mącior był uczniem pana prof. Władysława Woltera, także mojego Mistrza. Gdy rozpocząłem pracę w Katedrze Prawa Karnego UJ w 1964 r., pan Mącior był już po doktoracie i cieszył się opinią bardzo zdolnego młodego naukowca. W 1968 r. zrobił habilitację. Otrzymałem od prof. Mąciora jego pracę habilitacyjną z dedykacją
"z podziękowaniem za pomoc w kłopotach".
Nasze drogi się rozeszły, gdy ja zrobiłem habilitację w 1973 r. Prof. Mącior przestał się do mnie odzywać i zaczął mnie przy każdej nadarzającej się okazji atakować. Po swojej habilitacji prof. Mącior napisał kilka artykułów. Nie jest prawdą, że przez prof. Kazimierza Buchałę [od 1967 r. Kierownik Katedry Prawa Karnego UJ, 1981-83 prezes Naczelnej Rady Adwokackiej] miał brak możliwości prowadzenia zajęć z prawa karnego. Przy każdym corocznym podziale zajęć prowadzonych w katedrze był spór z prof. Mąciorem, który odmawiał otworzenia seminarium z prawa karnego. Nie miał więc żadnych magistrantów ani doktorantów, gdyż seminarium doktorskiego też nie prowadził. Bardzo delikatnie mówiąc, prof. Mącior nie był osobą lubiącą się przemęczać.
Prof. Mącior w końcu lat osiemdziesiątych napisał książkę i zabiegał u prof. Buchały o wszczęcie postępowania w sprawie profesury. Prof. Buchała, wiedząc, że wniosek taki, bez zakończonego przewodu doktorskiego prowadzonego przez kandydata i do tego przy niewielkim dorobku naukowym prof. Mąciora, nie ma szans, oddał mu promotorstwo rozprawy doktorskiej zakończonej już pod kierunkiem prof. Buchały, lecz jeszcze nie obronionej. To umożliwiło w ogóle nadanie panu Mąciorowi tytułu profesorskiego. Myślę, że nie jest to szczególnie przemawiający dowód za szykanowaniem prof. Mąciora przez prof. Buchałę. Jak Pan Minister, nawiasem mówiąc, ocenia, że pan Mącior przyjął wtedy pomocną dłoń od takiego "komucha", jakim w Pana wypowiedziach rysuje się prof. Buchała?
Niestety, muszę w tym kontekście powiedzieć i o mojej słabości. Gdy w 1994 r. zostałem kierownikiem katedry, prof. Mącior zaczął ze mną rozmawiać i nawet słyszałem z jego ust stosunkowo życzliwe oceny mojego postępowania. Po takim przygotowaniu pola zwrócił się do mnie o wystąpienie z wnioskiem o awansowanie na stanowisko profesora zwyczajnego. Chciałem mieć w katedrze jak najlepsze stosunki personalne, a także brałem pod uwagę rychłe przejście prof. Mąciora na emeryturę i jego trudną wówczas sytuację materialną i napisałem, przyznaję to ze wstydem, bardzo naciągany wniosek z opinią pozytywną. Po otrzymaniu awansu prof. Mącior przestał się do mnie odzywać i wszystko wróciło do normy.
Jeszcze przed awansem prof. Mąciora zaproponowałem mu, że utworzymy dwie grupy studentów i obaj będziemy prowadzili równoległy wykład z prawa karnego. Studenci jednoznacznie zagłosowali nogami i po kilku tygodniach prof. Mącior zaprzestał wykładania.
Skorzystałem z tej formy odpowiedzi Panu Ministrowi. Nie mam obecnie możliwości zwoływania konferencji prasowych, aby na nich móc prostować te wszystkie nieprawdy lub półprawdy, które są ujęte w Pańskich wypowiedziach.
Na koniec i jas muszę wszystkich przeprosić, że niestety nie napisałem o szwajcarskich kontach ani o wyciekających danych. Ale jest przecież wielu prawaków , którzy o wiele lepiej zrobią to za mnie. Jako wyciszacz i 8 strona nie mogę przecież źle pisać o swoich mocodawcach.
Przepraszam tez Mad doga, że nie napisałem o Piratach z Karaibów czy innych Alibabach , mimo iż przecież w dniu premiery świat wstrzymał na chwile oddech. Wiem, że to bardzo ważne, przepraszam.


Komentarze
Pokaż komentarze (36)