Wenezuelczycy mieszkający w USA świętują obalenie Maduro/Zdjęcie Nicolasa Maduro schwytanego przez USA/PAP?EPA/ White House
Wenezuelczycy mieszkający w USA świętują obalenie Maduro/Zdjęcie Nicolasa Maduro schwytanego przez USA/PAP?EPA/ White House

Trump przejął Wenezuelę. Teraz kłóci się z noblistką, kto ma rządzić

Redakcja Redakcja USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 434
Prezydent USA zapowiedział, że Stany Zjednoczone przejmą kontrolę nad Wenezuelą do czasu „bezpiecznej transformacji". Wiceprezydent Delcy Rodriguez została zaprzysiężona, ale deklaruje współpracę z Waszyngtonem. Noblistka Maria Corina Machado żąda przekazania władzy opozycji, ale Trump nazywa ją „miłą kobietą bez szacunku w kraju". Polska „wnikliwie analizuje" sytuację. Świat jest podzielony. Przeczytaj ostatnie doniesienia z Wenezueli i analizę międzynarodową w Salon24.

„Będziemy rządzić krajem"

Kilka godzin po schwytaniu Nicolasa Maduro prezydent Donald Trump zwołał konferencję prasową w swojej rezydencji Mar-a-Lago.

„Będziemy rządzić krajem do czasu, aż uda nam się przeprowadzić bezpieczną, właściwą i rozsądną transformację. Nie chcemy angażować się w to, by ktoś inny objął władzę i mielibyśmy taką samą sytuację, jak przez ostatnie długie lata" – powiedział Trump.

Kto konkretnie ma sprawować władzę? Trump mówił jedynie o bliżej nieokreślonej „grupie",  nazwiska mają zostać ogłoszone później. Zapewnił, że działania „nie będą kosztować" amerykańskich podatników. USA mają otrzymać rekompensatę z wenezuelskiej ropy.


„Będziemy wydobywać ogromne bogactwo z ziemi, a to bogactwo trafi do Wenezuelczyków i do Stanów Zjednoczonych w formie rekompensaty za szkody wyrządzone nam przez ten kraj" – mówił Trump, nawiązując do nacjonalizacji przemysłu naftowego przez Hugo Chaveza.

Wojska amerykańskie mają pozostać w Wenezueli, choć w ograniczonym zakresie, a ich obecność ma się koncentrować na obiektach naftowych.

Rodriguez: zdrada czy pragmatyzm?

Zaskoczeniem konferencji była informacja o postawie Delcy Rodriguez. Według źródeł „New York Times" dotychczasowa wiceprezydent została zaprzysiężona jako tymczasowa prezydent podczas tajnej ceremonii w Caracas.

Na antenie państwowej telewizji potępiła operację USA jako „brutalny atak". Ale według Trumpa to tylko fasada.

„Marco pracuje nad tym bezpośrednio. Właśnie z nią rozmawiał i zasadniczo jest gotowa zrobić to, co naszym zdaniem jest konieczne, aby uczynić Wenezuelę ponownie wielką" – powiedział Trump o rozmowach sekretarza stanu Marco Rubio z Rodriguez.

I dodał: „Ona odbyła długą rozmowę z Markiem i powiedziała: zrobimy cokolwiek zechcecie".


Machado kontra Trump

Zupełnie inną wizję przyszłości Wenezueli przedstawiła Maria Corina Machado, liderka opozycji i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla z 2025 roku.

„Nadszedł czas wolności dla Wenezueli" – napisała na platformie X. Według niej prezydenturę powinien natychmiast objąć Edmundo Gonzalez Urrutia, kandydat opozycji, który według niezależnych analiz wygrał sfałszowane wybory z lipca 2024 roku.

„Zaprowadzimy porządek, uwolnimy więźniów politycznych, zbudujemy wyjątkowe państwo i sprowadzimy nasze dzieci z powrotem do domu" – pisała Machado, wzywając Gonzaleza do przejęcia funkcji głównodowodzącego sił zbrojnych.

Trump ma jednak inne zdanie. Zapytany o rolę noblistki, odpowiedział: „Jest miłą kobietą, ale nie cieszy się szacunkiem w kraju".

To zderzenie dwóch wizji może okazać się kluczowe. Machado reprezentuje demokratyczną opozycję. Trump najwyraźniej woli współpracować z Rodriguez, która należałą do reżimu Maduro.


Operacja i doktryna Monroe

Według generała Dana Caine'a, przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabu, w operacji uczestniczyło ponad 150 samolotów, dronów i śmigłowców. Trump wydał rozkaz o 22:46 w piątek, a o 3:29 komandosi wracali nad Morze Karaibskie z Maduro na pokładzie. Żaden amerykański żołnierz nie zginął, dwóch odniosło rany. Maduro znajduje się na okręcie USS Iwo Jima i ma zostać przewieziony do Nowego Jorku, gdzie stanie przed sądem za przestępstwa narkotykowe i terroryzm.

Trump przedstawił interwencję jako powrót do doktryny Monroe z 1823 roku, wyznaczającej zachodnią półkulę jako amerykańską strefę wpływów.

„Zgodnie z naszą nową Strategią Bezpieczeństwa Narodowego, amerykańska dominacja na półkuli zachodniej nigdy więcej nie będzie kwestionowana" – oświadczył prezydent. I żartował: „Doktryna Monroe to poważna sprawa, ale znacznie ją wyprzedziliśmy. Teraz nazywam ją dokumentem Donroe".

Sekretarz stanu Marco Rubio przedstawił los Maduro jako ostrzeżenie. Trump wprost zagroził też prezydentowi Kolumbii Gustavo Petro: „On produkuje kokainę i wysyła ją do Stanów Zjednoczonych. Więc musi uważać na swój tyłek".

Świat reaguje, Polska „wnikliwie analizuje"

Polska zachowuje ostrożność. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz napisał na platformie X, że polskie służby „wnikliwie analizują rozwój wydarzeń" i poprosił o analizy Departament Wojskowych Spraw Zagranicznych oraz attachatów wojskowych w obu Amerykach.


ONZ jest zaniepokojona. Sekretarz generalny Antonio Guterres nazwał operację „niebezpiecznym precedensem".

Unia Europejska zachowuje dystans. Szefowa KE Ursula von der Leyen podkreśliła, że UE „bardzo uważnie śledzi sytuację". Szefowa dyplomacji Kaja Kallas przyznała, że Maduro „nie miał legitymacji", ale zmiana władzy powinna dokonać się pokojowo.

Chiny potępiły operację jako „hegemoniczne zachowanie naruszające prawo międzynarodowe". Rosja zażądała uwolnienia Maduro. Kilka państw zaapelowało o nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Argentyna i Izrael poparły działania USA. Prezydent Javier Milei napisał o powrocie „wolności dla Wenezueli".

Słowacja potępiła operację. Premier Robert Fico nazwał ją „dowodem rozkładu porządku światowego".

Ekspert: złamanie prawa, ale sygnał dla mocarstw

Prof. Radosław Fiedler z UAM w Poznaniu ocenił operację jednoznacznie: „Jest to złamanie prawa międzynarodowego, które zabrania naruszania granic czy zmiany rządu siłą. To jest wbrew Karcie Narodów Zjednoczonych".

Zwrócił jednak uwagę na szerszy kontekst: „Dla Rosji to sygnał, że Amerykanie mogą definiować swoje bezpieczeństwo wbrew regułom prawa międzynarodowego, czyli Rosja i Chiny też tak mogą robić. Oba kraje mogą odczytać to jako wiadomość, że teraz jest prymat siły, a nie zasad".

Ekspert wskazał też na motywacje wewnętrzne Trumpa: „Jego popularność słabnie, ruch MAGA pęka od środka. W listopadzie wybory do Kongresu, a administracja nie ma sukcesów. Ten rok zaczyna się od krótkiej wojny i pojmania Maduro".

Co dalej z Wenezuelą?

Trump zapowiedział współpracę z Wenezuelczykami i zagroził urzędnikom Maduro, że podzielą los swojego szefa. Pytany o porównania do Iraku odparł: „Ameryka miała wtedy innego prezydenta".

Kto faktycznie będzie rządził Wenezuelą? Trump stawia na Rodriguez z reżimu Maduro. Opozycja żąda władzy dla Gonzaleza. A sam Trump deklaruje, że to Ameryka będzie „rządzić krajem".

Los Wenezueli, kraju z największymi rezerwami ropy na świecie, rozstrzygnie się nie w Caracas, lecz między Waszyngtonem a międzynarodowymi salami konferencyjnymi.

red.

Fot: Wenezuelczycy mieszkający w USA świętują obalenie Maduro/Zdjęcie Nicolasa Maduro schwytanego przez USA/PAP?EPA/ White House
Źródła: PAP, New York Times

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj434 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (434)

Inne tematy w dziale Polityka