Polska 2050 tonie. Znane nazwiska już wkrótce odejdą

Redakcja Redakcja Polska 2050 Obserwuj temat Obserwuj notkę 31
Paweł Zalewski i Aleksandra Leo to kolejni posłowie, którzy najprawdopodobniej w ciągu kilku najbliższych dni opuszczą Polskę 2050. O wyjściu z partii poinformował wczoraj Michał Kobosko, były przyjaciel Szymona Hołowni.

Zalewski wkrótce opuści statek Polski 2050

W rozmowie w Onet Rano Paweł Zalewski przyznał, że rozważa decyzję o wyjściu z Polski 2050. Jak podkreślał, zgadza się z argumentami Michał Kobosko, który wcześniej złożył legitymację partyjną. Wiceszef MON wskazał na "wysoce niedemokratyczne metody zarządzania” oraz odejście partii od idei budowy szerokiego centrum i walki z polaryzacją. 

Za moment przełomowy uznał obronę Bartosza Romowicza – wiceprzewodniczącego klubu, skazanego prawomocnym wyrokiem za znieważenie i zniesławienie radnej w Ustrzykach Dolnych. Zdaniem Zalewskiego to właśnie postawa władz partii wobec tej sprawy pokazała, że wewnętrzne standardy uległy erozji. Polityk mówi wprost, że dziś Polska 2050 nie ma już realnego zaufania społecznego. - Z Polską 2050 już nic dobrego się nie wydarzy - przyznał wiceminister obrony narodowej.  


"Uchwała kagańcowa” i fala odejść z partii Hołowni

Kryzys pogłębiła sobotnia uchwała Rady Krajowej Polski 2050, zwołanej przez nową przewodniczącą Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Dokument zobowiązuje członków ugrupowania do powstrzymania się od eskalowania sporów do czasu Zjazdu Krajowego zaplanowanego na 21 marca, a także zamraża zmiany personalne i postępowania dyscyplinarne. Część działaczy określiła ją jako "kagańcową” i symbolicznie zamykającą etap demokratycznego sporu w partii.

Po jej przyjęciu odejście z Polski 2050 ogłosili m.in. Michał Kobosko, była wiceminister spraw zagranicznych Anna Radwan-Röhrenschef oraz posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska. Kobosko w obszernym oświadczeniu mówił o próbie wprowadzenia "dyktatury w partii”, blokowaniu zmian personalnych i narastającej bezkarności w klubie parlamentarnym. Zarzucił także prywatyzację ugrupowania i utratę przejrzystości finansowej. 

 


Aleksandra Leo gotowa do odejścia 

Do krytyków obecnego kursu dołączyła także posłanka Aleksandra Leo, która przyznała, że poważnie zastanawia się nad odejściem z partii. W rozmowie w TOK FM wskazała, że uchwała Rady Krajowej uniemożliwia realne decyzje klubu parlamentarnego, w tym zmiany w jego prezydium. Jej zdaniem problemem jest również to, że przewodnicząca partii podejmuje decyzje dotyczące klubu, którego formalnie nie jest członkiem.

Leo nie wykluczyła, że grupa posłów, senatorów i jednego eurodeputowanego rozważa wspólne dalsze kroki. - My jako klub mamy prawo decydować o prezydium, o regulaminie i o samym klubie. Nowa przewodnicząca chce jednoosobowo podejmować decyzje klubu, którego nawet nie jest członkiem. Dla części parlamentarzystów to jest nie do przyjęcia - stwierdziła posłanka. 

Petru potwierdza: stworzy nowy klub

Ryszard Petru, który w niedzielę opublikował na platformie X lakoniczny wpis „czas na zmiany", w poniedziałkowych „Faktach po Faktach" w TVN24 potwierdził, że zamierza opuścić Polskę 2050. Zastrzegł jednak, że nie będzie ogłaszał decyzji w pojedynkę. „Czekam i zrobię to z większą grupą koleżanek i kolegów" powiedział, dodając, że grupa jest na tyle duża, by utworzyć nowy klub parlamentarny. Według Petru to kwestia dni, nie tygodni.

Poseł skrytykował uchwałę Rady Krajowej, wskazując m.in. na sprawę Bartosza Romowicza, członka prezydium klubu z prawomocnym wyrokiem skazującym, i usunięcie z prezydium Aleksandry Leo, która informowała o nieprawidłowościach. „Zapisywaliśmy się wszyscy do partii demokratycznej, a nie takiej, gdzie się narzuca rzeczy według swojego widzimisię" stwierdził. Jednocześnie Petru zasugerował, że po odejściu jego grupy Polska 2050 może nie utrzymać statusu klubu i spaść do rangi koła poselskiego. Podkreślił zarazem, że czuje się odpowiedzialny za stabilność koalicji rządowej i zapewnił, że odchodzący będą się liczyć z arytmetyką sejmową.

Pełczyńska-Nałęcz odpowiada na falę krytyki

Sama Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odrzuca zarzuty o niedemokratyczne działania. W Polsat News stwierdziła, że część polityków nie akceptuje wyniku wyborów przewodniczącego partii, mimo wcześniejszych deklaracji. - Ten spór, który wszyscy widzą jako spór personalny, jest też sporem ideowym. Bardzo jasno przedstawiłam w kampanii wizję, w którą stronę idziemy. I to jest wizja nie partii jakiejś, która będzie wspierać bogate, korporacyjne lobby, a tu pewna historia pana Petru dużo mówi. To jest partia wyrazistego centrum, która reprezentuje klasę średnią, zwykłych ludzi i tak będzie - oceniła. Niewykluczone, że Ryszard Petru założy nową "Trzecią Drogę".   

 

Fot. Wiceszef MON Paweł Zalewski/Aleksandra Leo z Polski 2050/Salon24/Facebook

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj31 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Polityka