Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Teletubisiowa afera to prowokacja wymierzona w instytucję Rzecznika Praw Dziecka, Ewę Sowińską, Romana Giertycha w rząd i co za tym idzie w samego Jarosława Kaczyńskiego. Winny jest salon, a konkretnie dziennikarz Wprost, który w swej bezczelności zadał absurdalne pytanie, a Ewa Sowińska w ten absurd z lubością zabrnęła.
Taka jest zdaje się obecna wersja moich kochanych prawicowych kolegów, którzy nawet od święta (dnia dziecka oczywiście) nie potrafią się zdobyć na minimum krytycyzmu wobec swoich sympatii.
Stara dobra zasada prowokacji mówi, że musi ona być dobrze przemyślana zadawane pytania muszą być dostosowane do poziomu rozmówcy. Inaczej „spali się” całą prowokacje. Nikt rozsądny nie zapytał wcześniej o Teletubisiów premiera albo jakiegoś ministra, bo wie że zrobiłby z siebie błazna. Ale w przypadku dr Sowińskiej ryzyko było mniejsze, dziennikarz zaryzykował i okazała się, że miał racje. Pytanie o Teletubisie trafiło na podatny grunt intelektualnych zdolności Pani Rzecznik i zakiełkowało.
Kto wie być może teraz trzeba będzie ad hoc sporządzić jakąś podręczną listę jakich pytań nie należy zdawać pani Rzecznik, żeby znowu się nie ośmieszyła. Czy np. mogę ja spytać czy w programach kulinarnych nie można kłaść ogórka koło pomidorów bo przypomina to genitalia. O rzeżuchę też chyba lepiej nie pytać.
A teraz przechodząc do spraw poważniejszych.
Sukcesy gospodarcze w Polsce to ponoć zasługa, tego że Polacy bojąc się Pis przestali kraść. Ciekawa teoria braci w „prawicowej wierze”. Oznacza nie mniej ni więcej, tylko to ze wedle owych braci, że NIE MA ani jednej skutecznej ustawy gospodarczej obecnego rządu, którą można by wnieść na sztandary. Posucha ustawodawcza tak wielka, że trzeba tak głęboko sięgać po demagogie, że aż oczy szczypią. Oczywiście inicjatywa ustawodawcza nie musi oznaczać od razu zapędów keynesowkich, przecież obniżenie podatków tez musi odbywać się w drodze ustawy.
Ale ten nowopowstały dogmat prowadzi do jeszcze ciekawszych wniosków. Otóż skoro brak dobrych ustaw nie przeszkadza w odnoszeniu gospodarczych sukcesów, oznacza to, że jedynym przewinieniem ekipy Millera i Belki było przyzwolenie na złodziejstwo.
W gospodarce zaś uchwalane ustawy były dobre skoro z powodzeniem mogą funkcjonować do dziś, nie okazały się skandalicznie bezsensowne…
Sympatycy Pis pośrednio składają więc wyrazy uznania gospodarczym umiejętnościom swoich poprzedników, co jednak w dniu dziecka dobrze o nich świadczy
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka