galopujący major galopujący major
49
BLOG

Chamstwo Warzechy jak w Fakcie

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 34

Wczoraj lekarze z warszawskiego szpitala przy Banacha postanowili urozmaicić swój protest. Wyszli na ruchliwą ulicę przed szpitalem i zablokowali ją, chodząc po pasach. Wybrali najbardziej chamską i agresywną formę protestu: utrudnianie życie przypadkowym ludziom. Zachowali się identycznie jak rolnicy Leppera, choć podobno są po innej stronie barykady. Jak się okazuje - nie bardzo. Poziom chamstwa dokładnie ten sam.

Tymi oto słowami redaktor Warzecha oskarża lekarzy o spowodowanie „najbardziej chamskiej i agresywnej formy protestuA teraz małe  przypomnienietego co działo się w Warszawie 09. 08. 20005 r.

O 13.40 Klaudiusz Slezak, reporter radia TOK FM relacjonował: - Górnicy na ulicy Górnośląskiej nic nie wiedzieli o zgodzie komisji. 100-200 osób szamocze się z policją, ta ich spycha, niszczone są auta, które są zaparkowane w pobliżu. Prym wśród górników wiedzie poseł Garbiel Janowski. Próbuje ich uspokajać, ci jednak widząc, że policja go nie atakuje zachowują się jeszcze bardziej agresywnie. Policja przez megafony apeluje, by osoby z immunitetem opuściły tłum.

Relacja Slezaka z godz. 13.05: - "Na ul. Górnosląskiej trwa bitwa, górnicy rzucają czym popadnie, w tym płytami chodnikowymi. Chcą dalej walczyć. Policja rozbiła tłum na mniejsze grupki. Najbardziej krewkich zakuto w kajdanki, reszta jest rozwścieczona. Wielu górników przyjechało tylko po to by stoczyć walkę. Nie chcą rozmawiać z władzami. Większość górników co prawda chciała rozmów z parlamentarzystami, ale przewagę zdobyli ci, którym zależało na rozróbie. Widziałem kilkanaście osób z rozbitymi głowami, które odwoziły karetki. Kordon policji był jednak gęsty i karetki nie mogły dojechać na miejsce. Na miejscu są tylko trzy karetki , których załogi mają mnóstwo pracy. Wielu górników ma rozbite głowy, wielu dostało kamieniami od kolegów którzy nie dorzucili do policjantów. Nie widziałem jednak pijanych osób.
"

Jeżeli przechodzenie przez jezdnie jest najbardziej chamską i agresywną forma protestu to czymże jest zachowanie górników? Zachowanie, które dodajmy zawsze uchodzi górnikom na sucho i jest na tyle skuteczne, że nikt nie śmie górnikom odebrać przywilejów. Ponadto śmiem twierdzić, że odmowa operowania chorych, którzy nie są w stanie wymagającym natychmiastowych operacji, jest o wiele dotkliwszą formą protestu niż to czy Pan Janek spóźni się o godzinę do pracy. Ale „dyskomfort” czekającego na operację pacjenta ze zwyrodniałym biodrem już na tak wielkie współczucie Warzechy liczyć nie może. Dlaczego? Ano dlatego, że Warzecha ma zapewne całkiem sprawne biodro i jego ten problem nie dotyczy. Tymczasem gdy lekarze zablokują ulice dojazdu do miejsca pracy red. Warzechy  komentator „Faktu”, oczywiście do pracy spóźnić się może.

Bliższa koszula ciału stąd  inna skala wartości u red. Warzechy i u mnie. Choć ja biodra chorego nie mam i na operację w czerwcu nie czekam.   

Czytam dalej:

Jeden z kierowców nie wytrzymał, wyskoczył z auta i oblał paru lekarzy olejem silnikowym. I choć postąpił gwałtownie, a oblana lekarka złożyła doniesienie do prokuratury, rozumiem go. Zwłaszcza że wypowiadając się potem do kamery, powiedział: „Czy to, że oni mało zarabiają, ma znaczyć, że ja mam się spóźnić do pracy?". Bardzo słuszne pytanie. I niech mi nikt nie mówi, że to „jedyny sposób zwrócenia uwagi". Czy fakt, że iluś lekarzy ma kompletnie nierealistyczne aspiracje płacowe (póki służba zdrowia wygląda jak wygląda) ma ich upoważniać do szantażu kosztem całkiem już przypadkowych ludzi - bo nawet nie pacjentów? Oczywiście - nie. Z lekarzami z Banacha powinno się stać to samo, co powinno było się dziać z blokadami Leppera: policja, zepchnięcie z jezdni, jak trzeba, to pały, jak trzeba, to mandaty i sądy. Oczywiście takiej reakcji nie było ani na Lepperowe blokady, ani teraz na lekarzy. Policja negocjowała z nimi, żeby łaskawie przepuścili chociaż autobusy. Ponegocjować to mogli i sami kierowcy, bez policji.”

Ów kierowca siedziałby cicho i przeklinał pod nosem gdyby drogę zablokowali rolnicy. Nikogo by nie oblewał i nie strugałby bohatera gdyby miał oblać stado rozjuszonych lepperowców. W swoim mniemaniu trafił na słabszych, oblał kobietę bo wiedział, że w mordę za przeproszeniem nie dostanie. Doktorki to nie chłopy, z których każdy ma rękę jak bochen chleba. W przypadku górników ów bohaterski kierowca nawet by nie wysiadł z samochodu. Kilof w ręku strajkującego jest jednak bardziej groźny niż stetoskop.

W swoim poście red. Warzecha przejawia typowe myślenie socjalistyczne. Otóż zdaniem redaktora lekarz to taki zawód, gdzie nie można strajkować. Można zapewne oflagować szpitale, coś tam poględzić w mediach, ale potem do roboty za te 1200 zł. Jak wyjdziesz na ulice to jest to „najbardziej chamska i agresywna forma protestu”.

 Istotą strajku wg, geniuszu Warzechy jest jego nieuciążliwość. Możesz strajkować tak aby pan Janek mógł dojechać do pracy, najlepiej to ogłoś głodówkę, Pan Janek przecież ma w głębokim poważaniu co je ten skorumpowany doktorek.   

A ten fragment:

 Czy fakt, że iluś lekarzy ma kompletnie nierealistyczne aspiracje płacowe (póki służba zdrowia wygląda jak wygląda) ma ich upoważniać do szantażu kosztem całkiem już przypadkowych ludzi - bo nawet nie pacjentów?”

pachnie rozważaniami gen. Jaruzelskiego i Mieczysława Rakowskiego

 Lekarze ze szpitala przy Banacha zachowali się tak arogancko, że odpowiedzią na to powinien być równie arogancki gest. Dotyczy to zresztą także samego strajku. Każdy pacjent powinien się zastanowić, czy przypadkiem jego zdrowie nie zostało narażone na szwank przez protest. Jeśli tak, może w tej sprawie złożyć doniesienie do prokuratury. Wartkim potokiem powinny płynąć pozwy o pieniądze, wydane niepotrzebnie na dojazd na zabieg, który się nie odbył, za stracony czas, za każdą stratę, jaką ludzie ponoszą przez lekarski szantaż

Lubię czytać w salonie takie prawnicze bzdury. Chyba jutro wybiorę się do red. Warzechy aby napisał mi pozew dla mojej siostry, w którym domagał się będę odszkodowania od nauczycieli za to, że jej edukacja została wystawiona na szwank, potem poproszę o pozew za to, że strajkujący górnicy narazili na szwank poziom ciepła w moim domu. Wartkim potokiem będą płynąc pozwy o pieniądze. A red. Warzesze proponuje poczytać czym w nauce prawa jest siła wyższa. 

 A może zablokowani wczoraj przez lekarzy kierowcy powinni zablokować wyjazd z parkingu przy Banacha, gdzie stawiają swoje auta doktorzy, spieszący się potem do swoich prywatnych praktyk? W odpłacaniu pięknym za nadobne jest coś nęcącego.”

No właśnie jak, śmie ten lekarz po dyżurze, gdzie powinien odpocząć gnać do prywatnego gabinetu aby leczyć dziennikarzy „Faktu”. Przecież żaden z szanownych dziennikarzy w państwowych przychodniach godzinami nie wystaje. Śmiem twierdzić, że gdyby lekarze odmówili pracy w prywatnych klinikach, to po kilku tygodniach oczekiwania elit na wizytę lekarską pieniążki szybko by się znalazły. No i gdzie mają pracować anestezjolodzy, skoro prywatnych szpitali jest nadal jak… na lekarstwo. Już dziś w szpitalach jest problem z anestezją, specjaliści powyjeżdżali. Widać te prywatne gabinety nie dla nich.

 I ciekawostka: TVN podało wczoraj, że w województwach, gdzie większość lekarzy pracuje na kontraktach, protestu nie ma. Niektórzy dyrektorzy szpitali proponują swoim lekarzom zamianę etatu na kontrakt, ale te ruchy torpedują związki zawodowe. Dlaczego? Bo lekarz zatrudniony na kontrakcie przestaje być związkowcem. Oto kolejny przykład związkowego warcholstwa.” 

 I całkiem słusznie, im mniej związkowców tym dłużej będą lekarze przez wszystkich kiwani.

  Żeby nie było nieporozumień: ja w korku na Banacha wczoraj nie stałem.”

A szkoda…  

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Polityka