galopujący major galopujący major
89
BLOG

Michałowi Tyrpie filosemita odpowiada

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 26

Michał Tyrpa poruszył sprawę skandalicznego zachowania Izraelskiej młodzieży oraz towarzyszących im ochroniarzy, jakie od pewnego czasu ma miejsce podczas żydowskich wycieczek do Polski. Sprawę opisał Przekrój

Izraelscy ochroniarze biją mieszkańców krakowskiego Kazimierza, a ich podopieczni pomiatają Polakami, demolują hotele, znieważają wszystkich dookoła. Słowem skandal, który powinien już dawno być rozwiązany na szczeblu ministerialnym.

Michał Tyrpa przytacza słowa  prof. Moshe Zimmermann z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie:

 Izraelczycy zasadniczo uważają, że Polacy nie są dla nich równymi partnerami. I nie chodzi o to, że nie potrafią ich dzieciom zapewnić bezpieczeństwa. Nie są równymi partnerami do jakiejkolwiek dyskusji. Dotyczy to także wspólnej i dzisiejszej historii oraz polityki. Efekt jest taki, że młodzież izraelska widzi w Polakach
l u d z i   d r u g i e j   k a t e g o r i i, postrzega ich jako potencjalnych wrogów
.”

Ponadto Michał Tyrpa pisze

:Jakiś czas później dowiedziałem się, że izraelskie ministerstwo oświaty w specjalnej instrukcji zwraca się do młodzieży wyjeżdżającej do Polski celem na przykład wzięcia udziału w Marszu Żywych w słowach: „Wszędzie będziemy otoczeni przez Polaków. Będziemy nienawidzić ich z powodu udziału w zbrodniach”.

Ja również pozwoliłem sobie przytoczyć fragment wywiadu z Etgarem Keretem, pewnym żydowskim pisarzem

Jacek Kubiak: Był pan w Polsce trzy razy; czy jadąc tam po raz pierwszy dużo o niej wiedział?

Etgar Keret: Nie, kiedy byłem w Polsce, nie wiedzialem o niej zbyt wiele. Tutaj, w Izraelu, w szkołach mówi się o Polsce praktycznie tylko w kontekście Holokaustu i wojny. Izraelczycy nie uczą się ani o historii Polski, ani o historii polskich Żydów. Nie słyszeli nawet o wielkich pisarzach polskiego czy żydowskiego pochodzenia.

Nie znają Isaaka Bashevisa Singera?

Znają, ale nie za bardzo w kontekście polskim. Dla wielu Izraelczyków Polska to też ciągle kraj z okresu wojny albo sprzed wojny. Jadą tam, żeby znaleźć stare sztetle, a nie nowoczesne miasta. Izraelczycy powinni wiedzieć więcej o tych, którzy żyją w Polsce obecnie. Również o ciągle żyjących w Polsce Żydach i oczywiście o historii Polski i jej wielkich ludziach, w tym żydowskiego pochodenia. W Polsce gość z zagranicy, taki jak ja, jest zawsze chętnie zapraszany do domów. Kiedy byłem w Stanach, to nie bywałem tam wcale zapraszany.

Lubię też Polaków za to, że zastanawiają się nad własną przeszłością. I czynią to nie tylko intelektualiści. Przykładowo Francuzi nieczęsto zadają sobie takie pytania. Raczej żyją codziennością.

Tyle tytułem wstępu. Przyznam  się, że mam słabość do Żydów. Czy to współczucie, czy lata czytania przyjaznej sprawie żydowskiej Gazety Wyborczej, czy wreszcie pewien podziw dla kultury osiągnięć tego niezwykłego narodu. Staram się ich zrozumieć, staram się popaść w empatię. Bo przecież tak łatwo skwitować wszystko krótkim: żydowskie bydło.

Pamiętam gdy w liceum organizowaliśmy wycieczkę w góry,wychowawczyni rzuciła   pomysł zwiedzania obozu w Auschwitz. Od razu zaprotestowałem. Wiedziałem jakie są nasze szkolne wycieczki. Pokątne popijanie alkoholu, popalanie na każdym przystanku, atmosfera rozprężenia zakończonego nocną libacją. Nie wyobrażałem sobie zwiedzania Auschwitz na rauszu, nie wyobrażałem sobie skupionej miny swoich kolegów. Cmentarze odwiedzać się powinno w pokorze, a trudno o taką po wycieczkowych ekscesach.

Piszę to ponieważ, mam wrażenie, że tak właśnie odbywa się zwiedzanie miejsc pamięci zbrodni Holocaustu. Żydzi za darmo przyjeżdżają do kraju, gdzie mogą się dobrze zabawić, gdzie wydają pieniądze na striptizerki, chleją na umór, a potem idą i patrzą na Auschwitz. Cała ta wizyta mija się z celem, bo jest ona po prostu okazją do zabawy. Młodzież wszędzie jest taka sama, dlaczego ta żydowska miałaby być inna.

Choć z drugiej strony jest trochę inna. Ten sam Etgar Keret w doskonałej książce Pawła Smoleńskiego „ Izrael już nie frunie” mówił o żydowskiej schizofrenii, która polega na tym, że Żydzi w Izraelu otoczeni morzem Arabów, zachowują się jakby mieszkali we Francji, uczą się hiszpańskiego i francuskiego, tak jakby lada moment mieli wyjechać, chociaż przecież wyjechać ani myślą. W jednym z telewizyjnych programów o intifadzie jeden z bohaterów powiedział, że nie ma w Izraelu osoby, która by nie znała kogoś kogo osobiście dotknęła trauma terroryzmu. W Polsce to samo możemy powiedzieć o tych, których dotknęło doświadczenie emigracji. Jakże  w innych żyjemy kulturach, jakże inaczej musimy sobie radzić ze swoimi problemami.

Pozostają jeszcze wspomnienia sędziwych emigrantów z Polski. To wspomnienia endeckiej „tolerancji”, szmalcownictwa, marca 68.  Całe szczęście, że to również wspomnienia o sprawiedliwych wśród narodów świata. Tylko, że świadków „cudów ludzkiej pomocy” ubywa. Jan Tomasz Gross jakkolwiek byśmy go nie oceniali, w wywiadzie dla „Polityki” powiedział, że tzw. oral history, czyli świadectwo historyczne przekazywane ustnie jest zagranicą bardzo istotnym źródłem historycznym. W Polsce nadal najważniejsze są dokumenty, czasami nawet byle jakiej wartości. Może dlatego nie rozumiemy jak ważne jest to jak o nas mówią ci co z Polski wyjechali.

To wszystko okoliczności łagodzące, nic nie usprawiedliwia tego, co robią izraelscy goście. Kiedyś dojdzie do tragedii, ktoś w końcu nie wytrzyma…

Cała idea zwiedzania miejsc zagłady  jest więc zorganizowana wyjątkowo niefortunnie, żeby nie rzec idiotycznie. Z jednej strony naładowana agresją młodzież, która przyjeżdża do spokojnego kraju, a z drugiej mieszkańcy Polski.

W Polsce nie ma oficjalnego antysemityzmu, ten podziemny tez raczej pełza niż się panoszy. Ale  polsko – żydowskie rany są nadal niezabliźnione. Około 30%  żydowskich katów w UB, pozostawiony majątek, który przejęła po Niemcach Polska i wcale nie kwapi się żeby go oddać. Z jednej strony byliśmy ofiarami tej wojny, ale z drugiej czy to, że zostałem pobity upoważnia mnie żeby osiedlić się w mieszkaniu, które mój oprawca zabrał mojemu sąsiadowi, po tym jak się go pozbył na zawsze. Z drugiej strony bezczelność żydowskich organizacji, które z odzyskiwania majątku zrobiły sobie całkiem intratny biznes. Polacy łatwo jednak utożsamiają te organizacje z całym narodem żydowskim. To sprawy ważne, nadal w świadomości Polaków błąkające się gdzieś po meandrach narodowej świadomości.

Jak temu zaradzić? Tak jak pisze Michał Tyrpa. Edukacja, tylko ona nam pomoże. Polski rząd powinien przekonać stronę izraelską do szerokiej współpracy studenckiej, do organizowania wizyt w Polskich szkołach. Ktoś powinien ustalić program takich wizyt, ktoś młody nieobciążony bagażem kompleksów mógłby Żydom pokazać współczesną Polskę, współczesnych Polaków.

Zacząć by można od pewnej myśli jednego z żydowskich profesorów, który stwierdził, że Polscy uczniowie nada nie wiedzą, że trzy miliony spośród ponad sześciu milionów Polaków zamordowanych w czasie II wojny światowej to byli Polacy żydowskiego pochodzenia.

Żydowscy uczniowie zaś nadal nie wiedzą, że za pomóc Żydowi w czasie wojny groziła  kara śmierci.    

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka