Odkąd odbyły się wybory w naszej klasie nie ma dnia spokoju. Co chwila nowa awantura.
Wybory wygrał akurat ten kolega, którego nie lubię. Ciągle wrzeszczy, rozstawia wszystkich po kątach i co chwila ma nowe pomysły. Wszystkie mi się nie podobają co jeszcze zwiększa moją frustrację. Razem z innymi kolegami zostaliśmy już kilka razy zwyzywani tylko za to, że siedzieliśmy w lewym kącie sali. Ten kolega ma brata, z którym razem ciągle cos knują. No co chwila czepiają się rodziców innych uczniów. Ci bracia mówią, że dopiero teraz jest w klasie porządek i nikt kredy nie kradnie. Poza tym prawie wszyscy powinniśmy im mówić czy w przedszkolu donosiliśmy wychowawczyni na kolegów. Niektórzy kumple się tego boją, a niektórzy powiedzieli, żeby ich ci bracia w dupę pocałowali. Straszna się z tego zrobiła afera.
W samorządzie pomaga im jeszcze dwóch innych uczniów. Pierwszy wysoki jak topola, powinien grać w kosza, ale on woli kłócić się z Panią od biologii o smoki wawelskie. Podobno jego ojciec widział kiedyś takiego smoka w muzeum. Chwalił się, że miał bardzo znanego dziadka, ale gdy pytamy o to nauczyciela historii to ten tylko robi głupią minę. Chyba ktoś tu nas oszukuje. Ten kolega mówi, że nasza szkoła jest beznadziejna ale on kiedyś to zmieni. Na razie to grozi mu pała z polskiego, bo nie czyta żadnych lektur. Zadaje się z samymi smarkaczami, ostatnio podebrali rower pani woźnej, bo jeden z tych smarkaczy chciał przewieźć na ramie jakąś dziewczynę. Kiedyś zaprosił mnie na działkę na grilla, dobrze że nie poszedłem, bo zaczęli bawić się pochodniami, ktoś na nich doniósł i zrobiła się straszna awantura. Ten kolega też nas nie lubi i ciągle wszystkich wyzywa od trockistów albo pedałów.
Pomaga im inny kolega, choć my się z nimi raczej nie kolegujemy. Ten chłopak kiedy strasznie chuliganił, co chwila wyrzucali go z lekcji. Nawet dzisiaj wzywał go dyrektor ale on stwierdził, że woli się napić szkolnym sklepiku herbaty. Chyba ma rację dyrektor mu jeszcze nigdy nic nie zrobił. Ten kolega pochodzi ze wsi, ale ostatnio ze wszystkich nas ubiera się najmodniej. Złośliwi twierdzą, że to kompleksy, bo się w poprzednich klasach z niego śmieli. On ciągle zaczepia dziewczyny, kumpel mi mówił, że widział jak szczypał w pupę naszą koleżankę a potem zamknął się z nią w damskiej ubikacji, ale to pewnie tylko plotki. Nie przepadam za tym kolegą, w klasie uczy się najgorzej no i nie wiedzieć czemu gdy dyżuruje to ciągle podczas przerwy znika kolorowa kreda.
W samorządzie nie ma największego playboya naszej klasy. Wszyscy go lubią. No może poza tymi z samorządu. Ten kolega ciągle się przechwala jak to wygra następne wybory i zrobi w klasie porządki, ale nikt go już nie słucha. Przecież ona ciągle te wybory przegrywa. Ostatnio na lekcji bawił się sztucznym penisem i mówił cos o damskich podkolanówkach To chyba proces dojrzewania.
Najgorzej ma teraz w klasie nasz kolega zwany „czerwonym”. Wszyscy się z niego śmieją wytykają palcami. Braci się nawet pytali czy nie ma na ręku ruskiego czasomierza spod Berlina. Ten kolega ciągle zarzeka się, że to nie przez niego ginęła kreda, ale wszyscy i tak wiedzą swoje. Na początku siedział cicho, ale w miarę jak w klasie rosła niechęć do samorządu to stał się bardziej odważny. Ostatnio wskoczył na ławkę i opieprzył braci. Czerwony jest szczwany jak lis, czasami na lekcje przychodził pijany, ale nauczycielka nigdy nie zauważyła.
Inny kolega tez ze wsi, nie jest już w samorządzie choć był moment kiedy wydawało się, że zastąpi swojego wiejskiego kolegę. Ale za bardzo grymasił i braci się od niego odwrócili. Ten kolega nienawidzi tego z samorządu, co też jest ze wsi, chociaż razem dojeżdżają do szkoły. Twierdzi też, że jego ojciec ma chwalebną przeszłość, ale kumpel mówił mi, że tego ojca widziano jak się bratał z ojcem tego „czerwonego” kumpla.
P.S. Ze specjalną dedykacja dla polskich funkcjonariuszy oraz jewropejczyka i innych zoologicznych komunistów - ponżej zdjęcie kastetu Piotra Ikonowicza
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka