Palić nie będzie wolno, z ciupcianiem też nie najlepiej. Polski tytan czy raczej tytanka intelektualna Anna Sobecka właśnie oficjalnie wciągana jest na prawicowe sztandary. Generalnie nie ma takiej bzdury związanej z obyczajowością, jakiej nie jest w stanie polska prawica wykreować, aby zaraz potem bronić jej do upadłego ogłaszając, że to wszystko prowokacja parszywe media itp. W sumie przewidywalne to wszystko jak posty Sakiewicza o Gazecie Polskiej.
Co powiedziała Pani Ania:
-A postulat prawa do czerpania przyjemności z seksu?
-Jeśli seks stawia się na pierwszym miejscu, to jest to hedonizm. Seks jest integralną częścią człowieka. Ale musi być powiązany z uczuciami. Każdy człowiek ma swoje powołanie w życiu. Nie uważam, żeby czy kobieta, czy mężczyzna byli powołani do seksu. Są powołani do życia rodzinnego, do bycia ojcem czy matką. Ale nie do seksu samego w sobie.
-Seks sam w sobie jest zły?
-Tak. Jest zły,bo nie rozwija człowieka, nie przynosi dobra, nie daje bliskości z drugą osobą. Seks powinien dotyczyć małżeństw. Łączyć się z miłością.
Podkreśliłem te fragmenty, co bym znowu nie musiał słuchać, że członkiniom tej kolacji nie można już zadawać żadnych prostych pytań, bo można spowodować kolejną wydumana aferę. Widać proponowany przeze mnie postulat podręcznej listy pytań, których nie można zadawać „koalicji głupich odpowiedzi” jest nadal jak najbardziej na miejscu.
Warto rozwinąć myśli Pani poseł- Seks nie przynosi dobra.
W szkole tej przedgiertychowskiej ( nie wiem jak jest teraz, nawet nie chce wiedzieć) prawie uczono nas o orgazmie. Lekcje wychowania seksualnego (słownie jedną przez cztery lata) prowadziła katechetka, która aby przełamać pierwsze lody z każdym z nas się przywitała,
a potem oświadczyła, że to znak jakbyśmy wszyscy już byli po stosunku i teraz nam będzie łatwiej o tym rozmawiać. Najlepsze, że o ile dobrze pamiętam to witała też się z kobietami co chyba zakrawało na lekką perwersje. Przynajmniej w tych wszystkich okołokościelnych pisemkach tak to przedstawiają. Ale akurat wtedy na to uwagi nie zwróciliśmy, czekaliśmy na chrabąszcze, bączki i inne takie. Skończyło się na miłości w rodzinie, wierności czyli taki katolicki standard. Pytasz o seks a dostajesz wykład o rodzinie. Katechetka była oczywiście singlem, dzięki czemu o byciu w związku posłuchaliśmy od osoby mającej w tej sferze rozeznanie wprost znakomite.
O orgazmach, pettingach i takich tam innych każdy dowiadywał się na własną rękę, (tu niekoniecznie chciałbym być zrozumiany dosłownie) o wiele lat wcześniej z kultowego pisma „Popcorn” oraz „Bravo”. W rubryce „Napisz do Kasi” w każdym numerze był opis pierwszego razu no i odpowiedzi na listy, przy czym ciągle wałkowano ten same temat: czy po masturbacji rosną włosy miedzy palcami.
Ja jakieś minimum wiedzy uzyskałem od rodziców, pech chciał, że tacy bogobojni jak posłanka Sobecka nie byli i wytłumaczyli generalnie na czym to polega. Gdy potem starszy ode mnie kumpel opowiadał mi, jak to po niewidzialnej niteczce (długości dwóch metrów!) idą niewidzialne ludziki wprost między nogi, to powiedziałem mu że jest debilem i na tym sie nasze kontakty urwały.
Ale trochę tu sprawę rozwlekam. Nie wiem może pławie się w hedonizmie, jestem jakimś nienormalnym lewakiem, ale generalnie nie znam osoby, która uważa, że seks nie jest dobry. Że nie jest przyjemny, że nie warto, że może lepiej iść do kina albo pozbierać truskawki. Że skoro nie jest to dobro to jest to zło. Owszem, gdy czasami któryś budził się po imprezie to łapał się za głowę z kim i co tam wyprawiał, a reszta miała jedną wielka polewkę. Ale jak powiedział Janek Nowicki w „Sztosie” pić to trzeba umić.
Teza, że seks nie daje bliskości jest nie do obrony, chyba że kosmate myśli posłanki Sobeckiej grają na takich gamach absurdu, że i Teresa Orlowsky by miała problemy nadążyć. Ja tam jednak się będę upierał, że ze znanych mi bliskości to bliskość największa, dogłębna rzekłbym nawet. Jak seks nie daje bliskości, to co ją daje? Wspólne oglądanie TV Trwam?
Seks powinien dotyczyć małżeństw, czyli nie powinien dotyczyć naszego premiera. Specjalistą seksuologiem nie jestem, ale to chyba już jakiś erotyczny faszyzm zabraniać naszemu Panu premierowi choć chwilkę tej przyjemności. Najpierw Piłka mu wyjedzą z bykowym, a teraz Sobecka pas cnoty nakłada.
Ale to jednak chyba wirtualny świat Pani Sobeckiej nie przystaje do tego rzeczywistego. Dziś oprócz wywiadu z Panią S. przeczytać można było, że węgierska nauczycielka zostawiła na twardym dysku w szkolnej pracowni swoje nagie zdjęcia, Jane Fonda zagra w filmie erotycznym, a Hilary Clinton przyprawiał rogi Billowi.
Świat niechybnie zmierza ku zagładzie
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka