Uważaj bo będziesz jak Azrael, piszesz jak Azrael, o wpis na poziomie Azraela- to najnowsza lingwistyczna zdobycz salonowa naszych kochanych prawicowców, choć nie tylko. Kiedyś straszono dzieci wilkiem, potem Niemcem, bywało że Żydem, w salonie straszy się zaś Azraelem.
Wszystkim tu chyba znany bloger Azrael (doceniany również przez prawicowe pisma) jest dla niektórych synonimem tandety, grafomanii, idiotyzmów.
Azrael po stronie bredni- tak najczęściej komentowane są jego wpisy.
Przy czym nie jest to typowe kręcenie nosem internautów, którzy zazwyczaj są wyjątkowo literacko wybredni gdy chodzi o wpisy tych, z którymi się politycznie nie zgadzają, zaś każde teksty swych politycznych przyjaciół łykają niczym młode pelikany. Takie zachowanie (salonowej prawicy i lewicy) jest w salonie pewnym standardem i trzeba się z nim liczyć, co pięknie było widać podczas ostatniego „alfabetowego pojedynku”
W przypadku Azraela przybiera to postać jakieś perwersyjnej chęci wejścia na blog i rozsiewania fetoru swego komentarza, często nawet bez czytania azraelowego postu.
Czy mógłby mi ktoś wreszcie wytłumaczyć po co się wchodzi na blog Azraela, skoro nawet nie czyta się jego postu ?
Najbardziej wrze na blogu Azraela gdy ten pisze o Rosji. Dlaczego? Otóż o Rosji można bowiem pisać albo dobrze, albo wcale. Jerzy Marek Nowakowski tu w salonie napisał, że Rosji potrzebny jest przeciwnik do kampanii wyborczej, a Polska nadaje się do tego jak mało kto. To prawda, Czeczeni już na wymarciu, o nich nikt się nie upomina nawet ten miłujący pokój i demokrację naród amerykańskim z tą piękną flagą, o której z łezką w oku pisał Rybitzky.
Ruskim zostają Polaczki, to jasne, tylko że Polaczkom pozostają Ruscy. Jeżeli jakaś zagraniczna idea ma łączyć wokół polskiej polityki zagranicznej to jest nią właśnie niechęć wobec Rosji. Po wejściu do NATO i UE, do których i tak przecież wybraliby nas bez tych wszystkich Geremków i Kwaśniewskich (vide Słowacja Mecziara) brakuje nam jakiegoś spoiwa wokół którego można by budować jakąś wspólnotę. Takim spoiwem jest starannie niczym angielski trawnik pielęgnowana, nienawiść do Rosji. I nie chodzi tu tylko o zwyczajny i słuszny odwet wobec politycznych zagrywek Putina lecz o płynącą szerokim strumieniem wrogość wobec wszystkiego co rosyjskie.
Pamiętam internetowe komentarze po tym, jak się okazało że nowym świętem państwowym jest w Rosji powstanie Kuźmy i Pożarskiego. A przecież sam polski bohater wojenny Stefan Żółkiewski wspominał jak to polscy żołnierze tłukli o bruk głowy niemowląt moskiewskich a cała wyprawa cara Samozwańca przypominała raczej bandycką eskapadę żądnych łupów i przygód szlacheckiej hołoty. Polacy szczycą się tym, że byli okupantami Rosji, nie rozumiejąc, że tak jakby przeciętnemu Rosjaninowi ktoś pysk strzelił. Zresztą nasza nie tyle duma co wyniosłość jest w tej części Europy znana, wystarczy zapytać Ukraińców co o tym myślą.
Nienawiść do tego co rosyjskie potrafi zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. Prof. Wieczorkiewicz razem z jakąś magistrantką w dodatku do Newsweeka potrafił pisząc o sportowych zmaganiach polsko-rosyjskich porównywać rosyjskich zawodników do małp, prostaków, wychwalając polską szowinistyczną publiczność i oczywiście ganiąc takowa w Rosji.
Przykładów jest więcej, kuriozalnie brzmią w salonie relatywistyczne nuty, jakimi raczy nas prawica porównując zbrodnie nazistowskie do komunistycznych.
Hitlerowcy to przy komunistach Himalaje humanitaryzmu
To komentarz Waitsa, to ekstremum tego co można zauważyć w salonie, czyli stawiania na szali zbrodni nazistowskich i komunistycznych i dociskania wagi ręką gdy tylko niemieckie zbrodnie okażą się „cięższe” Gdy Michał Tyrpa ubolewał, że jego skarga na nazistowskie gesty nie przyniosła rezultatu to na blogu jakieś śmiechy chichy no i standardowo pytanie a co z Che Guevarą?
Che stawiany jest na równi z Hitlerem co świadczy już nie tylko o braku jakiejkolwiek wiedzy historycznej, ale po prostu o zwykłym politycznym zacietrzewieniu gdzie miliony istnień ludzkich stawianych jest naprzeciw … no właśnie ilu ? setkom, paru tysiącom zamęczonym w więzieniach i zabitych podczas walk partyzanckich. Zdanie o tym, że Che Guevarra robił to co mu nakazywały jego ideały i ratował Kubę przed mniejszym złem jakim jego zdaniem były rządy Batisty, jest wyśmiewane. Mnie też to śmieszy bo to zbrodniarz, ale rzednie mi mina gdy toczka w toczkę czytam takie same argumenty popierające zbrodnie Augusto Pinocheta.
Istnieje bowiem trwała tendencja wmawiania, że ZSRR to III Rzesza, że żadnej różnicy nie było, a prawica jest zbrodnią do dziś nieskalana. Czy aby na pewno? Zadaje to prowokacyjne pytanie celowo, bo w Polsce każdy kto uważa inaczej jest rusofilem.
Czy możliwe były wycieczki młodzieży polskiej w głąb Rzeszy w latach 1939-45?
Czy lata 70-te w PRL to, to samo co rok 1944 w Warszawie? Czy Gierek to Hans Frank?Gdzie wolałbyś mieszkać w III Rzeszy czy w PRL lub nawet ZSRR?
Zadawaliście sobie kiedyś takie pytanie?
Tymczasem trwa bitwa nie tyle o pamięć, ale o jej zawłaszczeni jak powiedzieliby niektórzy albo jej przywrócenie jak chcieliby inni. Narodowy socjalizm to tylko socjalizm, a narodowy to tylko taki dodatek- czytam wciąż na rozmaitych blogach. To nic, że Hitler nie zabierał ziemi, nie wprowadzał kołchozów, nie niszczył arystokracji ani religii. To nic, że obca my była walka klasowa, a jego plan gospodarczy bardziej przypominał New Deal niż bolszewickie „reformy”.
Ważne, że Hitler mordował, a mordują tylko lewaki, prawica nie morduje, prawica się broni.
Podrzucanie kukułczego jaja jakim jest prawicowo-lewicowy mariaż nazistowski ma też inny cel. Chodzi o to żeby obecnych alterglobalistów, którzy poza chuligaństwem nie mają innych „występków” na sumieniu zrównać w winie z Eichmanem, Mengele itp. Ci którzy dziś palą flagę to przyszli sowieccy oprawcy, a sowieccy oprawcy nie są gorsi od tych hitlerowskich, a ci hitlerowscy palili ludzi w piecu. Ikonowicz i jego kumple to właśnie tacy ludzie…
Na koniec jeszcze jedno pytanie dlaczego wciąż znajdują się ludzie którzy autentycznie tęsknią za ZSRR a nie ma tych którzy tęsknią za III Rzeszą ?
Czyżby nie dlatego, że nie ma ludzi którzy tęsknią za Koreą Północną, a znajdziesz ludzi którzy będą tęsknić za komunistyczną Angolą?
Czyżby nie dlatego, że nawet piekło jest stopniowalne?
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka