Egzamin magisterski jest jak strzał do pustej bramki, niby łatwo piłka jest wystawiona jak na tacy, nic tylko przyłożyć nogę i strzelić. Ale jednak trzeba strzelić, a presja jest tym większa im strzał jest łatwiejszy. Każdy kto kiedyś kopał piłkę zna tą adrenalinę gdy po minięciu kilku obrońców trzeba strzelić do pustej bramki. Wtedy liczą się nie tyle umiejętności, co zimna krew. Strzelać można różnie, podcinką niczym Tomek Frankowski, na siłę jak Christian Vieri albo lobem w stylu niezapomnianego Georga Hagiego. Najważniejsze jednak żeby piłka była w siatce, za wrażenia artystyczne dodatkowych goli się nie dolicza. Moja kariera trwała dłużej niż przeciętnego polskiego studenta bo aż lat siedem. Nieszczęśliwa kontuzja, półtoraroczna przerwa, nie wiadomo było czy uda mi się wrócić na boisko. A jednak udało się, początkowo nie do końca czuło się piłkę, klej w nodze trochę się zastał. Ale z czasem piłka znowu przestała być moim wrogiem, zwody wychodziły jak dawniej, potrzeba było tylko trochę treningów. Bo to właśnie utrzymanie reżimu treningowego jest kluczem do sukcesu w mojej dyscyplinie. Trzeba sobie wyznaczy cel i nie spuszczać go z oczu. Gdy wszyscy szli po treningu na piwo, to trzeba zostać i jak Lubański ćwiczyć indywidualnie jedne jednego, jeden na dwóch itp. Kto trenuje na pół gwizdka, na pół gwizdka będzie zbierał efekty. Napoleon mówił, że za wszystko w życiu trzeba zapłacić pewnie miał racje. Dziś już nie te czasy, gdy zawodnicy łoją przez cały sezon gorzałę, a potem tuż przed decydującym meczem w panice zabierają się do treningów. Dziś jest czas spragnionej sukcesów młodzieży tym bardziej, że zagraniczny rynek transferowy akurat mej dyscypliny w małym stopniu dotyczy. Oczywiście każdą wygraną należy dobrze świętować, to taki rytuał odpędzania pecha Karierę w juniorach wspominał będę z rozrzewnieniem, to tu zbierałem pierwsze edukacyjne szlify, to tu poznałem smak pierwszych zwycięstw, to tu rozegrałem pierwsze moje prywatne mecze stulecia. Grało mi się świetnie, czasami odbierałem nawet nagrody, ale czas spróbować się w seniorskiej piłce. Czas sprawdzić na ile naprawdę mnie stać
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura