Wczoraj w telewizji widziałem młodą Niemkę, z uśmiechem mówiła, że po zmianie nazwy obozu w Oświęcimiu czuje się nieswojo, tak jakby była współodpowiedzialna za zagładę.
Współodpowiedzialna za zagładę… przecież to jakiś absurd. Młoda dziewczyna, urodziła się pewnie niedługo przed obaleniem muru berlińskiego ma być jakimś nowym SS-manem.
Ja nie czuje się odpowiedzialny za obóz w Łambinowicach Ale ta dziewczyna rzecz jasna współodpowiedzialna być musi Przypomniała mi się historią jaką opowiadał mi kolega.
W berlińskim Squacie przebywali Polacy chcący liznąć autentycznego alterglobalizmu. Niemcy dziwili się, dlaczego przyjeżdżają taki kawał aby mieszkać w ruinach, czy w Polsce nie ma opuszczonych budynków- ciągle pytali. Po którymś pytaniu z kolei jeden z Polaków nie wytrzymał i krzyknął:
- Budynków nie ma bo wszystkie nam zniszczyli Niemcy w czasie wojny.
Zapadła cisza, Niemcy otworzyli usta i stali w bezruchu, mało się nie popłakali, zaczęli przepraszać, już nigdy więcej się nie pytali, atmosfera nie była już taka serdeczna.
Jeżeli istnieje jakieś uzasadnione uogólnienie stosunków polsko-niemieckich to jest nim właśnie używanie wojennej pałki. Wyciąga się ja już nie tylko jako asa w rękawie, ale używa się jej ciągle, jak zwyczajnej blotki. Za każdym razem gdy chcemy Niemcom dopiec wyciągamy Hitlera z szafy.
Czasami słusznie jak przy roszczeniach Eriki Steinbach, czasami zupełnie niepotrzebnie. Gdy chcemy się na Niemcach zemścić to z premedytacją grzebiemy w ich ranie najdotkliwszej. Znamy ich słaby punkt, obrzydliwie potrafimy go wykorzystywać zawsze gdy inne argumenty okazują się bezradne.
Gdy Żydzi ciągle wspominają nam nasz przedwojenny antysemityzm i szmalcownictwo słusznie pytamy: ile można, przecież już tyle razy za to przepraszaliśmy, tyle razy tłumaczyliśmy. Gdy takiego samego argumentu używają Niemcy to zawsze uważamy, że oni ciągle nie dostatecznie nisko trzymają głowę.
Czasami mam wrażenie, że chełpimy się tym, iż skoro nie obarczają nas żadne zbrodnie to jesteśmy ulepieni z jakieś innej, lepszej gliny.
Czasami myślę, że niektórzy traktują wojenne cierpienia jak dar niebios, dzięki któremu możemy Niemców upokarzać.
Czasami gdy tego słucham to zbiera mi się na wymioty


Komentarze
Pokaż komentarze (70)