Nie trzeba było długo czekać aby nasz nowy samozwańczy public enemy, osoba wyjątkowo okrutnie tu w salonie traktowana, odwinęła się Melwasowi za te bezczelne kpiny jakie ów Melwas (nie wiadomo czy student, ale na pewno pałkarz) śmiał na swym blogu opublikować.
Free Your Mind bo o tej ofierze lewackiej tyranii tu mowa, zareagował w sposób typowy, a swa sztampą wzbudził u mnie już nie tyle uśmiech na twarzy, co wręcz uczucie politowania. Jak zareagował FYM? Ano stwierdził, że atakuje go agentura (sic!) albo w ramach zorganizowanej akcji albo jakiegoś treningu. I w ten oto sposób FYM dołączył do grona tych prześladowanych i ciemiężonych Polaków, jego karta kombatancka znów co dzień jest tu w salonie podbijana, a on sam może kroczyć w blasku chwały i dawać odpór różnej maści reakcjonistom, których szczekanie jest wodą na młyn wiadomych sił. Zupełnie na marginesie można zauważyć, że kosztująca pewnie fortunę (rubli rzecz jasna) akcja przeciwko FYM ma miejsce już w tej świetlanej IV RP co trochę przeczy tezie jakoby agentura została już przez Kaczyńskich utrącona, a i sama IV RP krainą mlekiem i miodem płynącą.
Całą sprawą nie warto by się zajmować, w końcu pełno tu megalomanów przeświadczonych o wyjątkowej roli swego pióra, które niczym Dawid pokona SB-eckiego Golita, gdyby nie fakt, że całkiem zgrabnie i bez wulgaryzmów napisany post FYM (co u prawicy w końcu nie zdarza się tak często) jak w soczewce skupia pewne typowe cechy prawicowego blogera.
O pierwszej już wspomniałem - to megalomania. Każdy z nich myśli, że jest wyjątkowy i swoim pisarstwem w rzeczywistości przyczynia się do przekonania innych do swych poglądów. Na dowody megalomanii można trafić już przy wejściu na blog, bo wcale nierzadko trafią się na jakiś łowców co ganiają komuchów, co kogoś tam pokonali, nie kłaniają ja się tym i tamtym, a tamtymi gardzą. Słowem od razu wiemy, że mamy do czynienia z twardymi twardzielami, co kulą się nie kłaniają, a gdy zajdzie potrzeba to i nawet na blogu „dupa” mogą powiedzieć, więc respekt Panowie, respekt. Orgią megalomańską swego czasu była tzw. Strefa Wolna od Cenzury Freemana, ale przebił ją blog Nicponia, gdzie rozmaici prawicowi blogerzy podnieceni gadką o walce z samym Che Sierakowskim, zaczęli jawnie chwalić się swoimi tekstami, które to teksty miały podobno przekonać nieprzekonanych do gardzenia komunizmem. Powiedzieć, że masa tych tekstów była tak słaba jak nikły jest samokrytycyzm prawej części salonu, to tak jakby nic nie powiedzieć. To po prostu trzeba przeczytać. Wystarczy jedynie dodać, że dla niektórych wartość tekstu wzrasta wprost proporcjonalnie do użycia słowa lewak.
Przekonywanie nieprzekonanych z grubsza polega na blogowym rozpaleniu stosu gdzie za podpałkę robią pewne słowami klucze: agentura, SB, salon, razwiedka i parę jeszcze innych, a gdy stos płonie w sposób zadowalający, to wokół niego odbywa się jakiś pokraczny taniec godowy, a każdy z nowoprzybyłych dorzuca coś do ogniska, które jednak z nudów po pewnym czasie zgasnąć musi, bo ile lat można tańczyć do tej samej śpiewki. I tu dochodzimy do drugiej cechy jaką jest przewidywalność. Można nie wierzyć w to, że Federer wygra Wimbledon, a Nadal Rolland Garros, można nie wierzyć w to, że kolarstwo jest na dopingu, ale nie wierzyć w to, że na polskim prawicowym blogu nie przeczytasz nic o agenturze może tylko szaleniec.
Przy czym z samą rzekomą agenturą wiąże się kolejna, na dziś już ostatnia cecha prawicowego pisania tj. brak jakiejkolwiek logiki. Free Your Mind jest atakowany przez agenturę, która jest tak podstępna, że potrafiła otumanić setki Polaków i całą UE, a jednocześnie jest tak łatwa do rozpracowania, że wystarczy jednym ruchem administracyjnym zlikwidować WSI, aby wszystkich ich agentów unieszkodliwić. Z jednej strony najbardziej tajne operacje, z drugiej tak tajne, że aż wszyscy na blogu Free Yuor Minda potrafią je przewidzieć. Z jednej strony ustawianie sobie wszystkich polityków, z drugiej niemożliwość sterowania politykami PC. Z jednej strony cała wiedza o agenturze moich prawicowych kolegów bierze się z prasy, a z drugiej krzyczą, że prasa jest przepełniona agenturą i są święcie przekonani, że wiedzą które to tytuły. A to w konsekwencji to znowu oznacza, że agentów mamy tak głupich, że nie wpadli na to, żeby się zakamuflować akurat w tych gazetach, o których prawica myśli, że są agentów pozbawione.
Bo przecież żaden agent tej przewidywalności prawicy dostrzec nie potrafi.
cd.n.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)