galopujący major galopujący major
29
BLOG

Free, ale chyba nie "mind"

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 20

Nie trzeba było długo czekać aby nasz nowy samozwańczy public enemy, osoba wyjątkowo okrutnie tu w salonie traktowana, odwinęła się Melwasowi za te bezczelne kpiny jakie ów Melwas (nie wiadomo czy student, ale na pewno pałkarz) śmiał na swym blogu opublikować.

Free Your Mind bo o tej ofierze lewackiej tyranii tu mowa, zareagował w sposób typowy, a swa sztampą wzbudził u mnie już nie tyle uśmiech na twarzy, co wręcz uczucie politowania. Jak zareagował FYM? Ano stwierdził, że atakuje go agentura (sic!) albo w ramach zorganizowanej akcji albo jakiegoś treningu. I w  ten oto sposób FYM  dołączył do grona tych prześladowanych i ciemiężonych Polaków, jego karta kombatancka znów co dzień jest tu w salonie podbijana, a on sam może kroczyć w blasku chwały i dawać odpór różnej maści reakcjonistom, których szczekanie jest wodą na młyn wiadomych sił. Zupełnie na marginesie można zauważyć, że kosztująca pewnie fortunę (rubli rzecz jasna) akcja przeciwko FYM ma miejsce już w tej świetlanej IV RP co trochę przeczy tezie jakoby agentura została już przez Kaczyńskich utrącona, a i sama IV RP krainą mlekiem i miodem płynącą.

Całą sprawą nie warto by się zajmować, w końcu pełno tu megalomanów przeświadczonych o wyjątkowej roli swego pióra, które niczym Dawid pokona SB-eckiego Golita, gdyby nie fakt, że całkiem zgrabnie i bez wulgaryzmów napisany post FYM (co u prawicy w końcu nie zdarza się tak często) jak w soczewce skupia pewne typowe cechy prawicowego blogera.

O pierwszej już wspomniałem - to megalomania. Każdy z nich myśli, że jest wyjątkowy i swoim pisarstwem w rzeczywistości przyczynia się do przekonania innych do swych poglądów. Na dowody megalomanii można trafić już przy wejściu na blog, bo wcale nierzadko trafią się na jakiś łowców co ganiają komuchów, co kogoś tam pokonali, nie kłaniają ja się tym i tamtym, a tamtymi gardzą. Słowem od razu wiemy, że mamy do czynienia z twardymi twardzielami, co kulą się nie kłaniają, a gdy zajdzie potrzeba to i nawet na blogu „dupa” mogą powiedzieć, więc respekt Panowie, respekt. Orgią megalomańską swego czasu była tzw. Strefa Wolna od Cenzury Freemana, ale przebił ją blog Nicponia, gdzie rozmaici prawicowi blogerzy podnieceni gadką o walce z samym Che Sierakowskim, zaczęli jawnie chwalić się swoimi tekstami, które to teksty miały podobno przekonać nieprzekonanych do gardzenia komunizmem. Powiedzieć, że masa tych tekstów była tak słaba jak nikły jest samokrytycyzm prawej części salonu, to tak jakby nic nie powiedzieć. To po prostu trzeba przeczytać. Wystarczy jedynie dodać, że dla niektórych wartość tekstu wzrasta wprost proporcjonalnie do użycia słowa lewak.    

Przekonywanie nieprzekonanych z grubsza polega na blogowym rozpaleniu stosu gdzie za podpałkę robią pewne słowami klucze: agentura, SB, salon, razwiedka i parę jeszcze innych, a gdy stos płonie w sposób zadowalający, to wokół niego odbywa się jakiś pokraczny taniec godowy, a każdy z nowoprzybyłych dorzuca coś do ogniska, które jednak z nudów po pewnym czasie zgasnąć musi, bo ile lat można tańczyć do tej samej śpiewki. I tu dochodzimy do drugiej cechy jaką jest przewidywalność. Można nie wierzyć w to, że Federer wygra Wimbledon, a Nadal Rolland Garros, można nie wierzyć w to, że kolarstwo jest na dopingu, ale nie wierzyć w to, że na polskim prawicowym blogu nie przeczytasz nic o agenturze może tylko szaleniec.

Przy czym z samą rzekomą agenturą wiąże się kolejna, na dziś już ostatnia cecha prawicowego pisania tj. brak jakiejkolwiek logiki. Free Your Mind jest atakowany przez agenturę, która jest tak podstępna, że potrafiła otumanić setki Polaków i całą UE, a jednocześnie jest tak łatwa do rozpracowania, że wystarczy jednym ruchem administracyjnym zlikwidować WSI, aby wszystkich ich agentów unieszkodliwić. Z jednej strony najbardziej tajne operacje, z drugiej tak tajne, że aż wszyscy na blogu Free Yuor Minda potrafią je przewidzieć. Z jednej strony ustawianie sobie wszystkich polityków, z drugiej niemożliwość sterowania politykami PC. Z jednej strony cała wiedza o agenturze moich prawicowych kolegów bierze się z prasy, a z drugiej krzyczą, że prasa jest przepełniona agenturą i są święcie przekonani, że wiedzą które to tytuły. A to w konsekwencji to  znowu oznacza, że agentów mamy tak głupich, że nie wpadli na to, żeby się zakamuflować  akurat w tych gazetach, o których prawica myśli, że są  agentów pozbawione.

Bo przecież żaden agent tej przewidywalności prawicy dostrzec nie potrafi.

 

cd.n. 

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka