galopujący major galopujący major
40
BLOG

Prawnicze dziwadła

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 16

 

Podobno proste sprawy tłumaczy się najtrudniej, wiec jako świeżo upieczony prawnik spróbuje wytłumaczyć paru Panom z salonu, dlaczego nasze prawo nie może być takie jakie sobie oni wyobrażają.

Zacznijmy od sprawy podstawowej, czyli od konstytucji Zgodnie z art. 178 konstytucji

Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom.

Czy któryś z Panów widzi w tym przepisie jakiś fragment o racji stanu, czy widzi patriotyzm, a może widzi jakąś sprawiedliwość? Jeżeli tak to uprzejme proszę o  wskazanie

Otóż sędziego krępują „tylko” Konstytucja i ustawy. Nie ma racji stanu biadoli jeden z drugim. Oczywiście, że nie ma, bo w cywilizowanym państwie prawa być nie może.

Po pierwsze racja stanu jest niedefiniowalna, a tym samym zupełnie nieuchwytna Przykładowo czy zgoda na amerykańską tarczę przeciwrakietową jest zgodne z polską racją stanu? A co z wysłaniem wojsk do Iraku, Afganistanu? A co ze źródłami energii? Polska racja stanu jest w istocie niczym innym jak określonym wyborem politycznym, który mocą swego nabożnego brzmienia i uświęconą tradycją ma de facto zgodnie z intencją jego medialnych orędowników, tylnymi drzwiami wprowadzać bezprawie. Bo tam gdzie sędzia decyduje ze względu na sympatię polityczne tam kończy się i prawo i sprawiedliwość, choć niekoniecznie Prawo i Sprawiedliwość, czego dowodem ostanie słowa premiera.

A nawoływanie sędziów do kierowania się  polską racją stanu jest nie tylko banalnym gestem pod publiczkę ale również nawoływaniem do łamania prawa i każdy wyrok który, na tej podstawie został wydany musi być uznany za nieważny. I gdy dzisiejsze słowa premiera usłyszeli prawnicy niemieckich wysiedleńców, to tylko z uśmiechem zacierają ręce. Śmieją się z premiera, a ręce zacierają bo widzą, że rząd za bardzo nie wie co robić.

Ale wracając do racji stanu. Mało kto zauważa iż owa racja stanu, jest pośrednio podstawą do wydawania wyroków. Bo to właśnie nic innego jak  skonkretyzowana przez ustawodawcę polska racją stanu, przybierająca realny, namacalny kształt w ustawie jest podstawą do wydawania owych wyroku. I nie da się inaczej owej racji ująć jak tylko w decyzji parlamentarnej, bo w demokracji tak właśnie rozwiązuje się spory polityczne.

Michale pyta dlaczego w art. 7 k.p.k. nie ma owej racji stanu. Otóż nie ma również dlatego bo jak sama nazwa wskazuje jest to kodeks postępowania karnego. Co ma racja stanu np. do zabójstwa.

Sędzia ocenia, dajmy na to sprawę owego zabójstwa:

na podstawie wszystkich dowodów - tzn. nie ma hierarchii dowodów. Liczą się wszystkie a nie tylko niektóre. Owszem kiedyś przyznanie się do winy (często pod przymusem a nawet torturach) resztę dowodów unieważniało  

swobodnie tzn. nie jest związany żadnymi dyrektywami co do ważności dowodów, tak jak to bywało w przeszłości

z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania – czyli po prostu kierując się logiką. Cóż z tego, że będzie masa dowodów, skoro sędzia nie będzie potrafił przeprowadzić najprostszego wnioskowania jeżeli A to B.

wskazań wiedzy- a nie religią, przesądami czy omamami- przykładowo człowiek nie ma daru bilokacji, dzięki czemu wiarygodne alibi pozwala na jego uniewinnienie

doświadczeniem życiowym- sama wiedza często nie wystarcza, znajomość ludzkiej psychiki, zwyczajów, zachowań, czy powtarzalność pewnych czynności u przestępców, możliwa jest tylko po nabyciu pewnych doświadczeń życiowych

I gdzie tu miejsce na polską rację stanu, która miałby przesądzać czy danego delikwenta wsadzić za kratki czy puścić wolno? No i co z równością wobec prawa?

Sprawa Agnes Trawy była dość oczywista. W ówczesnych przepisach była luka. Wysiedleńcy tracili majątek, który im przysługiwał w trakcie wysiedlenia, ale nie tracili praw do majątku później nabytego. Ojciec pani Trawy został w Polsce do śmierci, więc wysiedleńcem nigdy nie był. W przeciwieństwie do córki, ta w momencie wysiedlenia straciła to co ewentualnie  miała, ale wówczas ów sporny dziś majątek należał jeszcze do jej ojca  Zgodnie z ówczesnym prawem córka dziedziczyła majątek ojca, bez względu na to czy była wysiedlona czy nie. Bo to było prawnie obojętne. Ale majątek ten bezprawnie zabrały  polskie władze  i go rozdysponowały. Teraz III RP powinna zapłacić polskim rodzinom odszkodowanie. Tak jak III RP płaci Francji pożyczki zaciągnięte przez tow.Gierka.

Na koniec jeszcze jedna uwaga historyczna. Nie tak w końcu dawno temu towarzysze radzieccy oburzali się na obrzydliwy pozytywizm prawniczy rodem z faszystowskich i burżuazyjnych krajów i wprowadzili własną kategorię prawną. Była nią właśnie racja stanu tyle, że radziecka. Naczelną dyrektywą była zgodność prawa nie tyle z ustawami, co właśnie z socjalistycznym porządkiem. Ów porządek definiowany był na rozmaite sposoby, bo bolszewicy nawet ustanawiając prawo było niechlujni. Radziecka racja stanu była ulubionym uzasadnieniem sądowych oprawców, bo gdy nie było pod ręką paragrafu to zawsze można było powołać się na mgławicę socjalistycznego porządku.

Warto to tym pamiętać, gdy się kolejny raz napisze coś na blogu   

  

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka