galopujący major galopujący major
22
BLOG

Tegoroczne obchodzenie rocznicy Powstania

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 28

 

 Zaczęło się przed paroma dniami, trwa w najlepsze, mimo iż rocznica wybuchu przypada na pojutrze. Czyż kilkudniowe obchodzenie  rocznicy powstania, którego datę (co do godziny) doskonale wszyscy pamiętają nie zakrawa na jakiś absurd? Co chwila miga w telewizorze jakiś powstańczy obrazek, jakieś odznaczenia, to ciągłe przypominanie, że 1 sierpnia wybuchło powstanie.

Tu w salonie wygląda to jeszcze bardziej groteskowo. Blogerzy, niczym niecierpliwa grupa uczniaków zrywa się przed czasem aby złożyć hołd bohaterom roku 1944. I niestety wygląda to na jakąś koszmarną konkurencję, bo absolutnie zasłużone słowa uznania powoli odrywają się od rzeczywistości i brną w coraz to większe pokłady surrealistycznego tańca. Każdy chce być jak najbardziej oryginalny, chce aby swym wpisem pokazać, że on naprawdę, ale to naprawdę podziwia powstańców.

Przykładem są wypowiadane  absolutnie poważnie słowa jakoby to powstańcy wywalczyli nam współczesną wolność. A przecież jest to teza nie do obrony, bo choćby nie wiadomo jak wiele patetycznej poezji na ekran przelano, to rok 1944 jest rokiem 1944-tym, a 1989-1989-tym. Ale z drugiej strony trudno się dziwić, mechanizm inflacji zachwytów jest nieunikniony. W pewnym momencie dochodzisz do granicy realizmu, własnej wyobraźni i umiejętności. Pozostaje ci tylko patos, który niejako z definicji jest bardziej odstraszający.

Ale gdyby chodziło tylko o to, to owa sztafeta nie różniła by się niczym od rocznicowych salonowych wpisów. Ale tu chodzi o coś innego. Powstanie warszawskie czy raczej jego świętowanie, traktowane jest jak symbol i to symbol jak najbardziej współczesny. Nie chodzi o tych powstańców, nie chodzi o tą Warszawę, chodzi o to, że to nasze święto. „Nasze” w rozumieniu tych, którzy w jakiś sposób utożsamiają się nawet nie tyle z obecnym rządem co z jego sposobem myślenia. Świętowanie powstania warszawskie ma być tryumfem moralnej IV RP nad niemoralną III . Tak teraz my, pokazujemy to co mamy najlepszego. To nasi bohaterowie, to my ich uhonorujemy, tak że ho ho. To jest ta inteligencja, do której odwołuje się nasza opcja, a wam tylko KPP lub NKWD. I gdy ktoś z przeze mnie oskarżanych zaprotestuje, to niech sobie zrobi rachunek sumienia i w duszy odpowie, jak często myślał ostatnio o dramacie powstańców, a jak często powstanie uwspółcześniał, przedkładając   nade wszystko własne sympatie polityczne.

Powstanie warszawskie ma być świętem, urasta do roli bożka, wokół którego historyczne zaklęcia wypowiadane z zaciśniętymi ustami, mają pokazać jacy jesteśmy wspaniali, jacy patriotyczni, jacy dumni.  Inni bohaterowie II wojny światowej tak bardzo celebrowani być nie mogą. Nic dziwnego sił już nie starcza. Tu nie ma miejsca na rozterki choćby takie, że dowódcy powstańców przelewali nie tylko krew żołnierzy, ale także cywilów. Jakoś ta zagłada umyka apologetom powstania, tak jakby powstańcy walczyli w opuszczonym mieście, a ich nieodwracalne decyzje dotyczyły tylko ich samych. I nie są to tylko moje opinie, ale także braci Mackiewiczów, Stefana Kisielewskiego czy Tomasza Łubieńskiego. Czy dla nich nie ma już miejsca w kręgu pamięci?

Zawłaszczanie powstania dotyczy każdej polskiej rodziny, której nie jest dane odczuwać historycznej ekstazy dnia 1-ego sierpnia każdego roku.  

Powstanie trwa nadal pisze Platos, nie wiedząc, że  w ten sposób powstanie niezwykle trywializuje. Czymże bowiem byłoby powstanie skoro jak się okazuje, nawet w przenośni ma je na co dzień? Czym jest fikcja a czym rzeczywistość skoro wirtualne bomby spadają nadal na naszą stolicę a ludzie choćby w przenośni nadal się pieką żywcem w powstańczym boju.

Na słowa trzeba uważać, bo może ich zabraknąć gdy chce się powiedzieć coś naprawdę ważnego.         

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Polityka