Irak 2004. Kamera w amerykańskim śmigłowcu rejestruje w podczerwieni okrutną scenę: w dole jakaś ciężarówka i poddający się facet. Seria kończy jedno życie, za chwile druga zamienia samochód w pokręcone strzępy stali. "Klip" pokazywany przez media jako przykład amerykańskiego okrucieństwa.
Kilka godziny wcześniej
Przed domem Hassana jak zwykle stoi kolejka i choć słońce ma się ku zachodowi a godzina policyjna lada moment pogrąży miasto w lepkim marazmie, goście Hassana nie chcą się rozejść. Krzyczą, łkają, rwą głosy z głowy, błagają i wymownie milczą, a kurz od rana z wolna osiada na ich zmęczonych ramionach.
Rodzina Hassana już się do tych scen przyzwyczaiła, kiedyś próbowali kolejkę przegonić, imali się różnych sposobów, ale się nie udało. Z czasem się uodpornili, widać Bóg tak chciał – powtarzali za każdym razem gdy przeciskali się przez tłum pod swoimi drzwiami.
Hassan ma ciężarówkę, co jest jego przekleństwem, ale i wybawieniem. Codziennie schylając swą posiwiałą głowę w stronę Mekki, dziękuje za ten dar, choć czasem ma ochotę przekląć go w cholerę. Ale Hassan wie, że do Boga nie może mieć pretensji. Allah akbar
Hassan nie jest wyjątkowo religijny, co często sobie wyrzuca, ale dzięki temu może robić to co robi. Hassan jest przemytnikiem. Szmugluje alkohol zakazany i potępiony przez jego religię. Gdzieś w Europie czy Ameryce byłby zmęczonym kierowcą, którego jedynym zmartwieniem jest nie zasnąć przy kierownicy. Ale tu w Iraku sen jest akurat najmniejszym problemem. Hassan musi uważać na terrorystów, zbrojne drogowe bandytów, na amerykańskich żołnierzy i na to aby nikt nie dowiedział, się co rzeczywiście Hassan wozi na krypie. Jak na razie mu się udaje, stąd skłonność do ryzyka jest coraz większa.
Najlepiej jeździ się w nocy. Ulice pogrążone w ciemnościach, wyłączone światła reflektorów, godzina policyjna- to wszystko zapewnia o niebo lepszą ochronę niż sute łapówki. Bo gdy ktoś strzela z daleka, to o łapówkę nie pyta.
Sąsiedzi Hassana wiedzą, że ten jeździ w nocy i wiedzą, że ma dobre serce. A zresztą nawet gdyby nie miał to i tak nikt w pobliżu nie ma na tyle odwagi, żeby jeździć po nocy i za niewielką opłata zabierać podróżnych. Stąd kolejki u Hassana pojawiają się już o świcie i nerwowe oczekiwanie trwa dopóki, tuż po zachodzie słońca, Hassan nie wybierze tych, których dziś w nocy zabierze.
Tak było i tym razem wybrał kobietę z chorym dzieckiem i jednego terrorystę. I choć udawał zafrasowanego wyborem, to wiedział, że akurat bojownika wziąć musiał. Takie były niepisane zasady gry, zasady których oczywiście Hassan nie ustanawiał. Jeżeli chcesz mieć spokój nie możesz im robić problemów.
Wyruszyli gdy noc była już gęsta i upał nareszcie zelżał. Jechali w milczeniu, Hassan prowadził, a jego pasażerowie z tyłu kulili się pod płachtą z brezentu. Skrzynki z alkoholem tym razem były jeszcze głębiej upchnięte. W końcu tuż obok nich jechał żołnierz Alllaha, a żołnierze Allaha alkoholu nie znoszą.
Nagle zza wzgórza wychylił się helikopter, stalowe śmigła przecinały powietrze, kamera na podczerwień rejestrowała wydarzenia. Hassan wysiadł z samochodu, był dziwnie spokojny. A potem była seria kończy jedno życie, za chwile druga zamienia samochód w pokręcone strzępy stali. "Klip" pokazywany przez media jako przykład amerykańskiego okrucieństwa.
Istnieje optyka żołnierza i optyka wojny, istnieje optyka geopolitycznych celów, prawd niewzruszonych i relatywizm mniejszego zła. Ale istnieje też optyka ofiary, bo za każdą ofiarą czai się jakiś los ludzki, ot choćby tak banalny jak ten w zmyślonej przez mnie opowieści.
To od ciebie zależy jaką optykę przyjmiesz i co zechcesz swa dialektyką dziś usprawiedliwiać.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)