Największym błędem III Rp była pozorna nowoczesność, zbyt szybki pęd ku historycznej popkulturze- czyli całkowitym pomieszaniu świętości z banałem połączonym z zeskrobywaniem brązu z narodowych mitów. W czasach prawie nieludzkich określone dzieje historyczne miały scalać naród, być płaszczem pod którym w nienaruszonym stanie uchowa sie ta właściwa substancja narodu. To akurat nam zawsze wychodziło w końcu jak się od przeszło 200 lat się zbiera baty, to się wie jak ustrzec to co dla nas najcenniejsze. Ta hibernacja dobra byłą na czas walki o polską duszę, zawsze można się było ogrzać przy tym ciepłym lodzie narodowych mitów i w pół śnie marzyć o wolności.
Ale przyszła wolność prawdziwa i ktoś postanowił ten mityczny lód stopić. Ówczesne światłe umysły z ochotą zaczęły tedy skrobać lico historii, a wielkie płachty narodowego męczeństwa z łoskotem padały na dno historycznej studni. Mało co się uchowało, starano się uwspółcześnić każdy narodowy anachronizm. Samo słowo naród powoli znikało po części również dlatego, że rozmaita intelektualna nędza pod ów naród się podszywała. I trudno się temu pędowi dziwić.
Od najmłodszych lat niczym niedojrzałe dziecię jesteśmy karmieni bohaterstwem, męczeństwem, mesjanizmem i innymi duszy afrodyzjakami. Wiele zrobiono, aby porażki przekuć w moralne sukcesy, sofistyczne wygibasy tłumaczyły każdą naszą klęskę, która gdy tylko pojawił się promyk sukcesu, od razu tłumaczona była jako geneza późniejszego zwycięstwa. W ten sposób zawsze byliśmy ofiarami-zwycięzcami, bo nawet, a zwłaszcza gdy nas pokonano, to od razu zasypywaliśmy wroga łzawiącymi wierszami i wiedzieliśmy, że tak naprawdę to my wygraliśmy, bo nasza racja moralna jest rzecz jasna po naszej stronie.
Od najmłodszych lat dobór lektur, historia tego kraju umęczonego, to wbijanie do głowy snów o potędze i ta autocenzura o naszej nieudolności paradnej formuje Polaków, którzy w myśleniu swym są jak klony. Tak samo jak pies Pawłowa na Niemca i Ruska reagują, te same zwoje mózgowe pracują, gdy kolejny, który to już z rzędu, poeta układa strofy o naszej wyjątkowości. Duma nasza sama w sobie jest naszym powodem do dumy i jednocześnie innych przeraża, bo w bezczelności swej jednocześnie tym innym nie ustępujemy.
Gdy zagłębiam się w Gombrowicza Dziennikach to jego świętokradcze uwagi są jak orzeźwiający wiatrak, który swymi skrzydłami polskie kompleksy przecina. Te smaganie ojczyzny, słowa z wszech miar wyświechtanego, dają ta rzadką perwersyjną przyjemność, którą tylko Polak znużony polskością na obraz i podobieństwo ulepioną, zrozumieć potrafi.
Ale zeskrobywanie narodowej mitologii, mieć musi swoje granice. Antyczni esteci rzekliby, że gorliwość i pot na skroniach naszych rzeźbiarzy nie tylko elegancki szyk (który miał przecież od dziś standardy wyznaczać) zarzuca, ale dziwnie dawne czasy przypomina, bo każda antyteza bliźniaczo do tezy podobna być musi. I tak w szalonym zrywie Ojczyzny do szuflady pakowania, nasi współcześni esteci połamali sobie palce, a ci którzy ze swym anachronizmem dotąd stali w lekceważenia półcieniu, nagle zatęchłe drzwi na oścież otwarli i w minimalistycznych salonach, stylowy dworek znów zaczął robić furorę.
I teraz ci, którym historyczny bagaż znów na plecach zbyt ciąży, gotują się do kolejnej losu odsłony. Zadziwiająco szybko im obecni historii kapłani w tym nieświadomie dopomagają.
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka