Znalazłem winowajcę całego tego zamieszania ze sprawozdaniem finansowym. Wbrew pozorom nie jest to postkomunista, nie jest to sędzia TW - Ferdynand Rymarz, winna nie jest Gazeta Wyborcza ani WSI 24. To prawda, którą ciężko przyjąć statystycznemu wyborcy PiS, ale nikt nie obiecywał, że odzyskiwanie Polski z rąk agentury będzie łatwe. Jedynym pocieszeniem dla salonowych miłośników braci Kaczyńskich jest fakt, że ów winowajca jest Żydem, a do tego jego ojciec był komuchem. Ale to niestety wszystko.
Kim jest ów nieszczęśnik? To sam Pan marszałek Sejmu, Jego wykształciuchostwo Ludwik Dorn. Nie wierzycie, wystarczy poczytać.
Na stronie kancelarii Prezesa Rady Ministrów w opisie marszałka Dorna można znaleźć takie zdanie:
W III kadencji twórca antykorupcyjnych rozwiązań w ustawie o partiach politycznych i ordynacji wyborczej.
Zresztą popularny Ludek był za to chwalony również przez swoich przeciwników. Przykładowo tak się o nim wyrażał Krzysztof Janik:
Obok mnie siedzi Ludwik Dorn, jego zasługa w dziele porządkowania finansowania partii politycznych jest wielka, determinacja części posłów, z różnych klubów, i znowu Ludwika Dorna mógłbym tutaj wymienić, w porządkowaniu obszarów mogących stanowić źródło korupcji jest wielka.
A tak z kolei chwalił Ludka pewien naukowiec:
Przypomnę, jaka była idea reformowania systemu polskiego w 2000-2001 r. Otóż była ona taka - i pod tą ideą podpisały się wtedy wszystkie ugrupowania polityczne, przewodniczącym komisji był chyba Jan Maria Rokita, a jednym z głównych inicjatorów poseł Ludwik Dorn - że wprowadzamy poważne środki budżetowe do polskiej polityki, a w zamian oczekujemy od klasy politycznej jawności, przejrzystości i odpowiedzialności.
Sam nasz bohater tak oto prezentował w Sejmie obecny system:
Z kolei o zmianach w projekcie ustawy o partiach politycznych, nad którymi pracuje Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych, mówił poseł Ludwik Dorn. Stwierdził on, że parlament dojrzewa do rozstrzygnięcia kluczowego dla antykorupcyjnej reformy - rozwiązania problemu finansowania polityki. Poseł powiedział, że we wszystkich krajach gdzie zdecydowano się posłużyć wobec partii politycznych "kijem", czyli skutecznym antykorupcyjnym ustawodawstwem, nie zapomniano o "marchewce" - czyli możliwości pozyskiwania środków finansowych.
Tak więc obecne kłopoty Prawa i Sprawiedliwości, to nie tylko zasługa ich po „pisowsku” profesjonalnego księgowego, ale także intelektualnych zdolności Pana Ludka. Nie ma bowiem takiej ideii, której Prawo i Sprawiedliwość nie potrafiło by spieprzyć w praktyce



Komentarze
Pokaż komentarze (10)