Polska armia jest tak słaba, że pokonałaby je grupa angielskich harcerek- tak Korwin-Mikke podczas którejś ze swych przegranych kampanii wyborczych uzasadniał potrzebę wprowadzenia armii zawodowej. Widać to hasło całkiem na poważnie wziął sobie do serca Antek Macierewicz i postanowił potęgę polskiego wywiadu oprzeć na harcerkach ZHR. Pomysł przedni, teraz Panie z modlitewnikami (byłem raz na takim obozie to wiem) będą biegały po lasach i szukały tajnych rosyjskich jednostek. Może będą kogoś na śmierć zanudzać swoim obozowym śpiewem, albo podstępnie werbować niemieckojęzycznych turystów podczas zdobywania sprawności „leśnej chatki”.
Ale oczywiście już w salonie odezwały się głosy, że to świetny pomysł, tylko jak jutro Pan premier znowu urlop swój przerwie (niechaj zostanie tam do końca kadencji) i zagrzmi, że te harcerki to bzdura, to będzie trzeba rakiem się z dzisiejszych zachwytów wycofywać. Ale akurat ten wojskowy manewr odwracanie się dupą do wczorajszego własnego zdania, moi koledzy z salonu opanowali niemalże do perfekcji.
Skoro już jesteśmy przy Panu premierze, to na nieszczęście znów dał głos. Okazuje się, że „Polacy nie wracają z USA i wszyscy za to płacimy - rzekł Pan premier. Jasne, że tak tylko ja (i nie tylko ja) o tym wiedziałem jeszcze przed nastaniem światłej IV RP. Teraz te parę minut ściskania ręki Busha, wizyta na ranczo, tarcza i nasi żołnierze w Afganistanie mieli nam chociaż te wizy załatwić. Więc cała ta niesamowita polityka zagraniczna Kaczyńskich w skrócie polega na tym, że my wam dajemy co chcecie, a wy nam za to „well done” oprawicie w złote ramki i jeszcze o żołnierzy do Sudanu nas poprosicie. Jakby na to nie patrzeć to słuszną linię ma nasza władza, bo przecież innej mieć nie może.
U nas jest tak, że Polacy ciągle w większej liczbie niż te 3-5 pięć procent nie wracają w terminie i wszyscy za to płacimy.Tyle, że w Estonii i Czechach (których obywatele, podrużując do USA właśnie co wiz juz nie potrzebują) też tak jest, bo znowelizowany próg dopuszczalności ruchu bezwizowego wynosi 10 % Panie premierze, o czym Pan jak widać nawet nie wie. Bo przecież kto to słyszał by polityk PiS orientował się o czym deliberuje.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)