Jesteśmy wrażliwi na klęskę, na ból i na cierpienie. Choć jednak my klęsk nie ponosimy, my zawsze zwyciężamy, choćby moralnie. Czy bowiem to dobro jakim jesteśmy mogłoby kiedyś przegrać?
Na ustach mamy Boga, Honor, Ojczyznę. I za to byśmy zginęli, choć akurat ginąć nikt nam nie każe. I dobrze, bo jeszcze by się okazało, że nasze palce zbyt do wojny są delikatne, od przewracania kartek z poezją. A nasze patriotyczne zadki zbyt ciepło mają na krześle przed monitorem.
Wiemy co się tu dzieje, znamy wszystkie spiski, układy i sieci. Trudno by było inaczej, przecież sami je wymyślamy.
Kochamy ten kraj, choć gdy rządzą nie nasi, jego cześć i honor z perwersją plugawimy. A nasi rządzą rzadko, choć są najsprytniejsi, najmądrzejsi, najlepsi.
Nie możemy patrzeć na śmierć, bolejemy nad tym okrutnie. Choć gdy zginie ktoś z nie naszych to mamy pod ręką ich odpowiedzi. Mniejsze zło, racja stanu, rozkazy dowódców- tak, jakże te chwyty są wówczas przydatne. Ale oczywiście nie wtedy gdy ocenimy naszych bohaterów. Wtedy nasze kręgosłupy w patriotycznym grymasie dziwnie nam się prostują.
W poszukiwaniach swoich racji rozkopujemy nawet mogiły, a brudne ręce od grzebania w tej ziemii, przemywamy w wodzie święconej.
Walimy w pysk, choć nas walić nie można. Delikatna, zmysłowa dusza takich katuszy przetrwać nie może.
Jesteśmy prawdziwi, jesteśmy nabożni, jesteśmy prawdziwymi polskimi patriotami.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)