galopujący major galopujący major
25
BLOG

Właziwdupizm

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 13

 

Ten termin znalazłem gdzieś w jakieś różowej gazecie (i nie był to Financial Times) i jak przeczytałem ukuty został ponoć w Czechach, choć jak ulał pasuje również do polskiej  publicystyki.

Delikatny lub brutalny właziwdupizm jak okiem sięgnąć rozpościera się aż po horyzont naszej  IV Rzeczypospolitej, ba cła IV RP tym włazidupizmem jest użyźniana, rzekłbym nawet, że żeby się nie pobrudzić trzeba chodzić w gumiakach. To czy do owego „włazi” używa się wazeliny, czy wręcz przeciwnie należy od taktycznej decyzji redakcji, tudzież od politycznych sympatii, oczywiście jak najbardziej niezależnych publicystów. 

Dziś popełniłem tą intelektualną zbrodnię i kupiłem tygodnik „Wprost”- polski prowincjonalnie przaśny „włazidupizm” wazelinowy. Nie jest co prawda jeszcze Gazeta Polska, bo jeszcze listów (przepraszam donosów) do Benedykta nie piszą, ale kto wie. Choć z podziwianiem „wprostowych”  wygibasów należy się spieszyć, bo po nowych wyborach tygodnik zapewnie raptownie zmieni swoje sympatie i jak to w Polsce (i nie tylko) bywa z mitycznym obiektywizmem niewiele to będzie miało wspólnego. A skoro jesteśmy przy zmianach to przyznam się szczerze, że bezpośrednim impulsem do takiego, a nie innego zatytułowania mojego postu, był felieton Stanisława Janeckiego, właśnie o owych zmianach (wyborczych) traktujący.

Naczelny Wprost zaczyna od pytania, które każdemu niezależnemu publicyście sen z oczu spędza.

Dlaczego tylu budowniczych III RP tak irytują rządy PiS? Dlaczego z taką zaciekłością atakują braci Kaczyńskich?

Odpowiedź, że dlatego, iż ich nie lubią, nienawidzą, mają inny światopogląd, że nie rządzą i sto innych tego typu odpowiedzi jest zbyt prosta. A jak wiemy  proste pytania są dla Wprost zbyt trudne i wprost odpowiadać się nie da. Z pomocą redaktorowi przychodzi niezawodny geniusz bliźniaków.

Wiele wskazuje na to, że z powodu pułapki, którą bracia Kaczyńscy na nich zastawili. To pułapka podobna do tej, którą komuniści zastawili na twórców III RP, tyle że à rebours (III RP zagwarantowała komunistom miękkie lądowanie i bezpieczeństwo, a budowniczowie III RP byli strażnikami tego, żeby komunistom nie spadł włos z głowy). Teraz zorientowali się, że jeśli przejmą władzę (lub tylko będą ją współsprawować), będą jednocześnie budowniczymi, a co najmniej zarządcami IV RP.A jeśli władzy nie przejmą, nie uda im się IV RP zdemontować (vide: „Chamstwo w państwie").

 Był już taki felietonista-plagiator (właściwie felietonistyczny stachanowiec), który niczym Szczepkowska ogłosił koniec III RP. Teraz jego mniej utalentowany kumpel ogłosił IV Rp dozgonne trwanie. Tylko, ze zanim ogłosimy jak to nad bałtycko-wiślanym imperium słońce nigdy nie zachodzi, to warto może chociaż raz posłuchać tej …, do której się włazi. A oficjalna doktryna PiS głosi, że IV RP jeszcze ponoć nie nastała. Trudno więc zdemontować to co jeszcze nie powstało. Choć kto wie, może właśnie to jest ten genialny podstęp braci Kaczyńskich.

Najbardziej wścieka budowniczych III RP to, że to nie oni, lecz premier i szef PiS rozwiązał problem Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin. Rozwiązał, praktycznie rozwiązując te partie. A przynajmniej ogromnie stępił ich destrukcyjne ostrze (vide: „Darwin ofiarny"). Nic tak nie zaszkodziło LPR i Samoobronie jak współpraca z PiS. I opozycja może wybrzydzać, ale to Jarosław Kaczyński, a nie ona, skanalizował populistyczno-narodowe ekstrema, a wielu polityków wręcz zaprowadził przed oblicze prokuratora (vide: „Kiedy zlepperują Leppera").

Jak na razie owo rozwiązanie polega na tym, że obie partie istnieją i jeżeli już mają przestać istnieć to tylko po to by się zjednoczyć co tylko ułatwi im ewentualne wejście do sejmu następnej kadencji. Nie ma co istny majstersztyk. Stępione zaś to zostało co najwyżej ostrze, kilku wsobnych świń z Samoobrony, a Lepper, który ponoć tak bardzo łapówką się tuczył, nawet nie usłyszał o wniosku o uchyleniu immunitetu. Sam zaś z chęcią na premiera śle do prokuratury donosy. Do wyborów jest ciągle bliżej niż dalej, co zgodnie z logiką geniusza Janeckiego opozycję musi irytować niezwykle.

Opozycję to strasznie wnerwia, bo miało być inaczej: to PiS i bracia Kaczyńscy mieli stracić na sojuszu z Samoobroną i LPR. I jak teraz mają szermować argumentem, że w Polsce Kaczyńskich rosną w siłę nacjonaliści i ludzie o marnej reputacji? A szermują niczym Roman Giertych nowymi pomysłami: najnowsze przykłady to Bronisław Geremek we włoskiej „La Repubblica” i Adam Michnik w niemieckim miesięczniku „Cicero”.

Tego, że Polsce w siłę rosną ludzie marnej reputacji nikomu przypominać nie trzeba. To wszyscy wiedzą. Mało tego to dzięki Kaczyńskiemu „kurdupel co zgwałcił sekretarkę”, „my byśmy zrobili go ministrem sportu, ale kurwa jechał po pijanemu”, „nie uprawiałem seksu z Aneta K.” są w Polsce u władzy. Tu nie trzeba szemrać, wystarczy posłuchać co te „dobre chłopy bo jeszcze mogą” mówią na konferencjach KOALICJI RZĄDOWEJ. O Michniku i Geremku nie ma co pisać, tak jak gęś farszem, tak dobry felieton tymi nazwiskami faszerowany być musi.

Budowniczowie III RP muszą się wpisać w projekt Rzeczypospolitej numer cztery, bo ich Polski już nie ma. Nie ma tego charakterystycznego dla III RP ciepełka i zrozumienia dla „kradzieży pierwszego miliona", dla „zapomnienia i wybaczenia" w imię lepszej przyszłości, dla rządów dusz jedynie słusznych autorytetów. Nie ma też już przyzwolenia czy pobłażania dla korupcji (i to jest największa zasługa powołania Centralnego Biura Antykorupcyjnego mimo jego wszelkich rzeczywistych czy wydumanych wpadek) i nie ma już medialnego monopolu „obozu postępu”. Nikt, kto będzie rządził Polską w najbliższych latach, nie cofnie już nas do III RP, tak jak tej ostatniej nie dało się jednak cofnąć do PRL.

Tak oczywiście muszą, bo dla tak intelektualnie rozwiniętej formuły nie ma alternatywy. Oczyma wyobraźni widzę jak Jacek Żakowski przyznaje się do porażki i opowiada się za lustracją, Ewa Milewicz zapisuje się do ZHR aby zostać wtyczką ABW, zaś red. Pacewicz leży krzyżem modląc się o przerwanie zabijania dzieci nienarodzonych. Nie mają alternatywy, IV RP albo śmierć, tertium non datur.

Czyż to nie irytujące, że trzeba będzie realizować cudzy polityczny projekt (dla PO nie całkiem cudzy, skoro ideę IV RP forsowali na przykład Jan Rokita i Paweł Śpiewak)?
A jak musi wnerwiać to, że mimo zmasowanej czarnej propagandy „strasznego reżimu bliźniaków" Polska jest postrzegana jako kraj na wskroś normalny. Bo czy te miliony turystów (w tym roku chyba padnie rekord) przyjeżdżałyby nad Wisłę, gdyby rzeczywiście panował tu taki zamordyzm, jak sugerują w zagranicznych mediach „polskie sumienia" i ich zachodni koledzy? Czy w ciągu pięciu miesięcy 2007 r. napłynęłoby do „totalitarnego skansenu” 6,4 mld dolarów bezpośrednich inwestycji? Czyżby zachodni inwestorzy byli ślepi i otumanieni przez reżim Kaczyńskich? Czy Polska weszłaby za kilka miesięcy do strefy Schengen, co oznacza, że zachodni partnerzy powierzają nam część odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo, gdyby nasz kraj był jednym wielkim obozem w stylu Berezy Kartuskiej?

Oczywiście ten przykład jest tak trafny jak trafne może być spostrzeżenie, że w Chinach nie ma turystów, że nie przyznano im Igrzysk Olimpijskich, że zachodnie firmy omal się nie pozabijają, aby tam inwestować. Jeżeli przyjąć by tą jakże optymistyczną wizję, że kapitał spływa tam gdzie jest dobrobyt, spokój i demokracja, to kazałoby się, że lewacka utopia ma jak najbardziej zastosowanie w praktyce i odniosła nadspodziewany sukces, tym większy, że oprócz redaktora Janeckiego nikt owego sukcesu jeszcze nie zauważył.

Polska sytuacja bardzo przypomina tę we Włoszech. Tam odpowiednicy naszych budowniczych III RP (premier Romano Prodi i postkomunistyczna ferajna) jak mogli, zohydzali rządy Silvia Berlusconiego. Gdyby wziąć lewicowe włoskie gazety z czasów rządów Berlusconiego, wystarczyłoby jego nazwisko zamienić na Kaczyński, a partię Forza Italia na PiS i wszystko by się zgadzało. Teraz rządzi Prodi i znacznie więcej Włochów go nie cierpi niż wcześniej Berlusconiego. I chce powrotu „potwora" do władzy. A rządząca ekipa zżyma się, że nie można już wrócić do ciepełka czasów sprzed Berlusconiego. I jak się tu nie irytować – zarówno we Włoszech, jak i w Polsce? Chociaż jest jeden sposób: wymienić sobie niedojrzałe i ogłupione społeczeństwo.

Niestety jest to tragiczne, ale zapewne na przekór włazidupizmu przedstawicielom, nikt nie chce wprost (nomen omen) Kaczyńskich nazwać faszystami, komuchami, zbrodniarzami, gangsterami itp.. A takie epitety są we włoskiej prasie na porządku dziennym. Nawet redaktor Michnik zastrzegł ostatnio, że Kaczyńscy to nie faszyści. Choć nie przepraszam, dziś wyłom uczynił Lepper, ale to do niedawna kolega Pana premiera.  Z prawicowymi publicystami jest jak z tym kawałem o żołnierzach,  którym się wszystko z jednym kojarzy. Publicyści w średnio co drugim tekście biadolą, że Kaczyńskich się od faszystów wyzywa, tylko pewnie zupełnie przypadkiem nigdy nie podają cytatów.   

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka