W tym roku miłośnicy Woodstocku muszą czuć się zawiedzeni. Niestety nikt nie umarł od pijaństwa, satanistyczna muzyka nie doprowadziła do fali samobójstw, a pod ogromną flagą z liściem konopi indyjskiej (tak Panie premierze konopi, a jakże), czyli de facto punkcie wydawania narkotyków żadnego gwałtownego zejścia nie było.
Zginął jeden chłopak, a drugi jest w ciężkim stanie, co jest oczywiście tragedią, ale miało to miejsce podczas podróży, którą obaj odbywali bynajmniej nie pod opieką Jurka Owsiaka. Pan w okularach nie może więc być za to odpowiedzialny.
Co prawda liczne otarcia, zwichnięcia i złamania na Przystanku, przypominają niejakiemu blogerowi F.Gajkowi doniesienia z Iraku, ale z prawdziwymi doniesieniami z Iraku ma to tyle wspólnego co Prawo i Sprawiedliwość z prawem i sprawiedliwością.
Trzeba więc było jednak jakoś Woodstockowi dopieprzyć, bo ze szlachetną sztuką krytyki, doniesienia niektórych mediów nic wspólnego nie mają. Jak zwykle niezawodna okazał się ekipa z Naszego Dziennika, a konkretnie bioetyczna i lekarka, dr HannaWujkowska, doradczyni Romana Giertycha do spraw, uwaga: promocji ochrony życia w szkole. A jak już słyszymy o ochronie życia i do tego w szkole, to raczej wiemy czego możemy się spodziewać. I rzeczywiście Pani Wujkowska nie sprawia nam zawodu.
Krew oddawana przez woodstokowiczów może być zarażona wirusem HiV i żółtaczką, ze względu na tzw. okienko serologiczne- dramatycznie apelowała Pani Wujkowska. Pani doktor bądź co bądź, ale jednak lekarka, nie wiedziała, że ta krew tak jak każda zostanie przebadana metodą molekularną, która daje pewność co do czystości krwi. Ale po tym, co Pani doktor Wujkowska pisała i mówiła o antykoncepcji widać, że jej wiedza o medycynie jest wielka, jak wielka jest wiedza o sporcie…. obecnej minister Sportu.
Zresztą to wspomniane badanie zostało już przeprowadzone i okazało się, że na grubo ponad tysiąc osób wyniki są zatrważające - zero przypadków z HIV, jeden z żółtaczką typu B, siedem z typu C. Parafrazując kolegę F.Gajka nie ma co doniesienia jak z Monaru. Niestety mimo troski Pani Wujkowskiej (o pacjenta rzecz jasna) polskie stacje krwiodawstwa nie stosują testów ideologicznych, co może oznaczać, że gdy kiedyś zabraknie krwi dla Pani doktor to wtłoczą jej krew, która swego czasu była pobrana w atmosferze przesączonej (dosłownie) promilami, łoskotem satanistycznej muzyki i przekleństw. Ale biorąc pod uwagę ideologiczny profil Pani Wujkowskiej jestem pewien, że krew ta się nie przyjmie, czego chyba powinienem jej życzyć, ale jakoś nawet jej nie potrafię.
P.S. Dziś we Francji zginęły trzy osoby w wypadku autokarowym. Ciekaw jestem ile pieniędzy ich bliscy otrzymają z kancelarii prezydent i premiera.



Komentarze
Pokaż komentarze (19)