Po pierwsze ze względów propagandowych. PiS musi na gwałt odzyskać dziewictwo, a nic tak nie zszywa błony dziewiczej jak pokazanie jak się karze swoich. Tylko po pierwsze Kaczmarek nie jest do końca swój. To prokurator ciągnięty za sobą przez Ziobrę, do tego rzadko atakowany przez media, no i nie należący do PC. Łatwo go poświęcić. Zresztą zawsze można wszystko odwołać, bo niby premier się pomylił.
Po drugie trzeba swoich postraszyć. Skoro wywaliliśmy ministra to potrafimy wywalić każdego, kto chociaż myśli o zdradzie. Idzie kolejna bitwa trzeba zewrzeć szeregi.
Po trzecie pokazujemy, że rząd działa, że afera odrolnienia jest nadal priorytetowa. Dziś bowiem nikt już o niej nie pamięta, trzeba ją więc przypomnieć, trzeba ją "legitymizować".
Po czwarte to da trochę medialnego oddechu, media choć na chwilę popędzą nowym tropem.
Po piąte ze słów premiera wynika, że Kornatowski nie będzie już szefem Policji, być może jego odwołanie ze względy na sprawę tuszowania morderstw byłoby nieuniknione.
Po szóste wreszcie Ziobro dostał wyraźny sygnał, kto tu rządzi. Najpierw sprawa Kryże w IPN, teraz Kaczmarek za drzwiami. Powyższe to powody polityczne dymisji Kaczmarka.
Być może jednak premier rzeczywiście został wprowadzony w błąd, a znając jego podejrzliwość jest to dla niego zbrodnia wyjątkowego kalibru. Tego jednak nie wiemy



Komentarze
Pokaż komentarze (25)