galopujący major galopujący major
31
BLOG

Dziękuje Panie Adamie

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 29
 Wczoraj siadając do wieczornej lektury sięgnąłem po książkę Adama Michnik „Wściekłość i wstyd”. To zbiór esejów publikowanych na łamach mej, mimo wszystko nadal ulubionej Gazety Wyborczej. Ale znalazłem tam też list. To list do Leona Wieseltiera, pisarza i publicysty, redaktora amerykańskiego „The New Republic”. Myślę, że warto go przytoczyć w całości: Drogi Leonie,

Masz do mnie żal, że w swoim artykule w "NYT" "starannie ważyłem słowa, gdy wystarczyło wyć z bólu". Myślę, że w stosunkach polsko-żydowskich wycia z bólu było już dostatecznie dużo. Nasłuchałem się krzyków polskich antysemitów; dostatecznie głęboko zapadł mi w pamięć żydowski okrzyk, że "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki". Dlatego chcę sądu wyważonego i dobrej woli zrozumienia adwersarza. Problem Polaków i problem Żydów jest podobny. Te narody myślały zawsze o sobie jako o "bezwinnej ofierze". To stereotyp obu narodów, które ze sobą "żyły, ale się nie zżyły", jak to napisał Isaac Bashevis Singer. Książka Jana Tomasza Grossa o zbrodni w Jedwabnem wywołała w Polsce szok moralny i wielką debatę, która trwa do dziś. Mord na Żydach, inspirowany niemiecką zachętą i przyzwoleniem, został dokonany rękami Polaków. Nikt rozumny w Polsce nie usprawiedliwia tego mordu. Przeciwnie - Polska zmaga się ze straszliwą zbrodnią, a zarazem z poczuciem utraconej niewinności. W swoim artykule opisałem ten polski szok, temperaturę polskiej debaty. Wiedziałem, że dotykam ciemnych stron polskiej pamięci zbiorowej, ale sądziłem, że tak właśnie powinien postąpić polski publicysta w obliczu ujawnionej zbrodni. Biorąc do ręki Twoją replikę, sądziłem, że odpowiesz tym samym - namysłem nad mrocznymi aspektami żydowskiej pamięci. Tymczasem, Leonie, w swej replice wybrałeś sarkazm, poczyniłeś szereg uwag na temat "moralnego wyrafinowania", podobno obecnego w moim tekście. Pozwól, że pominę ten wymiar naszego sporu, poprzestając na przypomnieniu opinii Spinozy, który mawiał, że "gdy Jan coś mówi o Pawle, świadczy to o Janie, a nie o Pawle".

Napisałem, że "nie było polskiej rodziny, która by nie została okaleczona". Ty nazywasz to "zwykłą polską apologetyką". Tymczasem, Leonie, to jest zwykła polska prawda. Ta prawda nie może relatywizować zbrodni, ale jej znajomość jest niezbędna dla rozumienia stosunków polsko-żydowskich. Po wojnie przez wiele lat Polacy opłakiwali swoich zamordowanych rodaków, nie przyjmując do wiadomości, że los ich żydowskich sąsiadów był tragedią wyjątkową w skali dziejów ludzkości. Natomiast wśród Żydów zwyciężył - cytuję rabina Klenickiego - "tryumfalizm bólu", jakby Żydzi tylko żydowską tragedię uznali za godną utrwalenia w powszechnej świadomości. Oto nasz spór. Polscy autorzy dzisiaj zmagają się z dziedzictwem antysemityzmu. To trudne i bolesne. Lektura polskich tekstów napisanych ostatnio jest przejmująca. Polacy zrywają ze stereotypem "polskiej niewinności". Natomiast ty, Leonie, wygodnie tkwisz w żydowskich stereotypach i nie masz ani chęci, ani odwagi podjąć trudnego dialogu z Polakami. Bowiem dialog wymaga rewizji stereotypów.

Leonie, Polacy też mają prawo do pamięci o własnym bólu; mają też prawo oczekiwać, że będą o tym pamiętali także Żydzi. Spróbuj przekroczyć żydowski stereotyp i spojrzeć na tamtą rzeczywistość polskim okiem. Myślę, że Polak ma obowiązek spojrzeć żydowskim okiem, by rozumieć żydowskie cierpienie. Ale i Ty spróbuj zobaczyć w polskim rozmówcy przyjaciela, który zmaga się z trudną historią, a nie antysemitę czy krętacza, który "nie chce pozostawić żadnej winy wyrazistą". Polacy nie są genetycznie skażonymi antysemitami, nie uchylają się dzisiaj od spojrzenia w oczy prawdzie, choćby najtrudniejszej. Nie oznacza to jednak zgody na fałszywe generalizacje.

*

Czy Polacy byli jednocześnie "ofiarami i prześladowcami"? Boję się takich uogólnień. Jacy Polacy? Ci, którzy ginęli w walce z niemieckim nazizmem? A może ci, którzy ratowali Żydów, także Twoją matkę? Czy tych Polaków czynisz odpowiedzialnymi za mord w Jedwabnem? A może to właśnie polskiego szmalcownika - a nie bohatera antyhitlerowskiego podziemia - uważasz za symbol postawy Polaków podczas okupacji? Taki sąd, którego nie mam odwagi Ci przypisać, może wynikać bądź z ignorancji, bądź z nieuczciwości. Dlatego widzę symbol w bohaterach powstania w getcie, a nie w żydowskich policjantach, którzy wysługiwali się hitlerowcom i - bez wątpienia - byli jednocześnie "prześladowcami i ofiarami".

Piszesz, że polskich zbrodniarzy było więcej niż sprawiedliwych. Jak to policzyłeś?

Tak, byli Polacy, którzy podczas okupacji hitlerowskiej dopuszczali się zbrodni przeciw Żydom. Jednak te zbrodnie były piętnowane przez rząd RP w Londynie i karane przez władze polskiego podziemia. Powiem więcej - także wśród bojowników antyhitlerowskiego ruchu oporu było wielu ludzi ukształtowanych w kręgu antysemickich stereotypów. Jednak przytłaczająca większość polskiej prawicy antysemickiej - inaczej niż np. we Francji - uczestniczyła w antyhitlerowskim oporze, a niektórzy ratowali Żydów. Wśród nich była Zofia Kossak-Szczucka, autorka przejmującego apelu w obronie Żydów, który cytowałem w swoim artykule w "NYT".

Apel Kossak-Szczuckiej - bez wątpienia antysemicki w swej treści i heroiczny w swym przesłaniu - przeczy żydowskim stereotypom, że antysemityzm to tyle co Zagłada. Dlatego w apelu Kossak-Szczuckiej nie znalazłeś, Leonie, nic poza antysemicką trucizną. Natomiast ja znalazłem w tym apelu zapis heroizmu najwyższej próby. Zofia Kossak-Szczucka, pisarka katolicka, więźniarka Auschwitz, przez lata dzień po dniu narażała swoje życie, ratując Żydów. Pomyśl, Leonie - to rozpaczliwe szukanie mieszkań dla Żydów, ten lęk o bliskich, gdy wokół łapanki i uliczne egzekucje paraliżują ludzi. A ta dzielna kobieta narażała w każdej minucie bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich dla ludzi sobie obcych, których specjalnie ani znała, ani lubiła. Taka postawa zasługuje na najwyższy szacunek, a nie na pogardliwe wzruszenie ramion. Polakom i Żydom potrzebna jest dzisiaj szczera rozmowa. Chciałbym służyć takiej rozmowie, przełamując polskie i żydowskie stereotypy. Czuję się za to odpowiedzialny. Natomiast nie wierzę w odpowiedzialność kolektywną inną niż moralna. Oznacza to, że nie czuję się winny ani za zbrodnie morderców z Jedwabnego, ani też za zbrodnie komunistów o żydowskich rodowodach. (Choć za tych drugich czuję się odpowiedzialny nieco bardziej, z przyczyn całkowicie osobistych.) Oznacza to jednak tyle, że to ja siebie obwiniam, ale nikomu innemu nie przyznaję takiego prawa. Moja moralna odpowiedzialność polega także na tym, że stałem się bardzo wstrzemięźliwy w obciążaniu kolektywną winą jakiejkolwiek innej społeczności.

Piszesz, Leonie: "Jednostki należą do grup, a zakorzenienie moralne w owych grupach - również będących moralnymi podmiotami - jest kosztem lub dobrodziejstwem owej przynależności. Z tej przyczyny nie czuję się dotknięty, gdy pyta się mnie o nieprawości Żydów lub Amerykanów, bo zdecydowałem, że znany będę jako Żyd i jako Amerykanin. ( ) Nie mógłbym pozwolić sobie na odczuwanie dumy z osiągnięć mojego narodu i mego kraju, gdybym nie wymagał od siebie poczucia wstydu za przewrotność mego narodu i mego kraju". Dorzucasz: "Nie wierzę, by Michnik nie zgodził się z tym, co właśnie napisałem".

Oczywiście, że zgadzam się z Tobą. Oczywiście, że odczuwam ból i wstyd za zbrodnie w Jedwabnem, za inne polskie zbrodnie. Ale nigdy nie zgodzę się, by oskarżono kolektywnie o te zbrodnie dokonane przez konkretnych zbrodniarzy moich polskich przyjaciół, mnie samego, naród polski.

*

Rozumiem, Leonie, że jako Amerykanin masz prawo do dumy z Waszyngtona, Jeffersona, Lincolna oraz prawo do wstydu za niewolnictwo, wytępienie Indian, segregację rasową czy zdradę Polski podczas konferencji jałtańskiej. Jako Żyd masz prawo do dumy z Mojżesza, Spinozy czy Einsteina oraz prawo do wstydu z powodu bolszewickich zbrodniarzy o żydowskich nazwiskach, masakry Palestyńczyków w obozach Sabra i Szatila, mordu premiera Icchaka Rabina. Ty masz prawo do wstydu, ale ja nie mam prawa obwiniać Cię o te zbrodnie.

Zresztą, prawdę mówiąc, niezbyt rozumiem, co wynika z tej dumy i tego wstydu. Przecież takie rozumowanie prowadzi do pytań zgoła absurdalnych. Czy z powodu Lincolna i Spinozy czujesz się lepszy ode mnie, który ma tylko Kopernika, Mickiewicza i Chopina? Czy z powodu linczów dokonywanych przez bandytów z Ku-Klux-Klanu jesteś mniej obciążony moralnie niż przeciętny Polak z powodu Jedwabnego? Czy odczuwasz potrzebę przepraszania Polaków za Jałtę? A może chrześcijan za ukrzyżowanie Jezusa?

Bądźmy poważni! I Ty, i ja odpowiadamy za siebie, za swoje czyny, za swoich bliskich, z którymi odczuwamy identyfikację i więź. Dlatego chętnie przyjmę odpowiedzialność za Twoje grzechy, bowiem Ciebie sobie wybrałem za przyjaciela. Jednak nie poczuwam się do więzi z mordercami z Jedwabnego, tak jak ty nie poczuwasz się do więzi z żydowskimi szmalcownikami z gestapo, którzy zadenuncjowali moich bliskich.

Oto powody, dla których piszę ostrożnie i ważę słowa, zamiast reagować wyciem z bólu. Polska odmawia kadysz nad grobami zamordowanych. Kadysz, Leonie, odmawia się z powagą i w skupieniu, a nie wyjąc z bólu.

Pozdrawiam Cię serdecznie.

"The New Republic", 29 maja - 4 czerwca 2001 r.
 Myślę, że ten jeden list zrobił więcej dla polskiej polityki niż całe tomy makulatury Polaków prawdziwych. I za to Panu Adamowi dziękuję. P.S. W odpowiedzi na przewidywalne zarzuty blogowych krytyków literackich dotyczących poprzedniego postem, muszę szanowne towarzystwo niestety rozczarować. To nie jest blog, gdzie za szczyt ironii uznawane są kompilację kilku bełkotów w stylu  wieszać, świnie, hehe jaki faszyzm, WSI znów nadaje, postkomuna, nienawidzę Żakowskiego itp. Tego proszę szukać pod innym adresem. Jest ich w tym salonie tak dużo, że z pewnością traficie. W zasadzie możecie wybierać w ciemno.   

 

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Polityka