galopujący major galopujący major
51
BLOG

Ave Cezar

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 81

Pomysł aby taki kraj jak Polska urządzał parady jest rzeczywiście iście … paradny. Kraj, którego potencjał militarny nawet w porównaniu z zacofaną Białorusią wydaje się być nad wyraz mizerny, oto pręży swoje wynędzniałe muskuły. Gdybyśmy zamiast naszych „nowoczesnych” czołgów wystawili dziś równe im wiekiem samochody osobowe, to przyszło by nam dziś oglądać  polonezy i duże fiaty, oczywiście „unowocześnione” i umalowane w maskujący ciemnozielony kolor. Kolor, który nota bene zaraz po defiladzie będzie musiał być na żółto zamalowany, bo to niby doświadczenie wojenne przyszło nam  dziś zdobywać na terenach pustynnych, gdyż jak wiemy ewentualną wojną obronną będziemy przecież na polskich pustyniach prowadzić. Oczywiście zaraz się dowiem, że defiladę organizują również Francuzi. Cóż, powiem po pierwsze mają się czym pochwalić, po drugie Francuzi mają tez socjalizm, co chyba powinno być dla niektórych przestrogą, że nie każdy francuski ślimak strawny być musi.

Ale gdy wydawało się, że nic zabawnego w tej defiladzie nie będzie, i po kilku godzinach ta kupa żelastwa przetoczy się przez stolicę, zniszczy ten asfalt 100 razy kładziony i ego naszych, jeszcze w Moskwie szkolonych, generałów nam podpompuje, to jednak musiało stać się coś zabawnego. Bo jeżeli w IV RP jest coś co kocham, to niewątpliwie tą niesamowitą zdolność kabaretową.

Tak więc oto gdy gawiedź zaciskała zęby z wrażenia, a podniecenie dawało się nawet leciwym damom we znaki, na horyzoncie pojawiło się coś co wielu Polakom tak bliski ich sercu obraz przywiodło. Oto bowiem toczyło się coś co (zaiste wiem, że  trudno w to uwierzyć), ale coś jakby papa mobile przypominało. Benedykt w Rzymie, Jan Paweł w niebie, ale papa mobile jak wół po Warszawie się toczy. A w papa mobile najprawdziwszy Kaczyński, sam we własnej osobie.

Różne dziwne w życiu rzeczy sobie wyobrażałem, ale Kaczyński pozdrawiający lud niczym Cezar w rydwanie, to nawet jak na moją chorą wyobraźnię niewiele. I przyznam się szczerze, że tego widoku min zaskoczonych warszawiaków, darować sobie nie mogę. Był już Miller całujący „spontanicznie” podane dziecko z tłumu, był Kwaśniewski w Charkowie (wiadomo czego się po nim można spodziewać), ale papa Kaczyński tu mnie zupełnie na kolana powalił.

I wbrew zajadłym śmiechom przebrzydłym okazało się, że rację ma @ w czerwonym i Kaczyński rzeczywiście ma coś wspólnego z Karolem Wojtyłą. Co prawda jak na razie to tylko tyle, że obaj pozdrawiają lud  z papa mobile, ale na początek dobre i to.         

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (81)

Inne tematy w dziale Polityka